„To moment przełomu dla polskiej giełdy”. Ekspert o nadchodzącej fali kapitału
Polski rynek kapitałowy wchodzi w fazę przyspieszonego rozwoju. Rok 2026 może przynieść historyczne rekordy notowań na warszawskiej giełdzie – twierdzą uczestnicy rynku. Materiał powstał na podstawie rozmowy przeprowadzonej przez BiznesInfo z Albertem „Longtermem” Rokickim, inwestorem i komentatorem rynku finansowego.
Zdaniem ekspertów kluczowe znaczenie będą miały trzy czynniki: napływ kapitału z programów emerytalnych, rosnące zainteresowanie inwestorów zagranicznych oraz globalna polityka gospodarcza Stanów Zjednoczonych, w tym działania Donalda Trumpa zmierzające do osłabienia dolara i zwiększenia stymulacji fiskalnej.
Jednocześnie coraz więcej Polaków zaczyna traktować inwestowanie w spółki dywidendowe jako realną alternatywę dla tradycyjnego wynajmu nieruchomości.
Wielka fala kapitału i możliwe rekordy WIG20
Warszawska giełda znajduje się dziś w punkcie zwrotnym. Rynek napędza systematyczny napływ nowych środków, przede wszystkim z Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK) oraz zapowiadanych Oszczędnościowych Kont Inwestycyjnych (OKI), które mają zostać uruchomione w połowie roku. Coraz wyraźniej zmienia się także optyka inwestorów zagranicznych, którzy przestają postrzegać Polskę głównie przez pryzmat wojny za wschodnią granicą, a zaczynają dostrzegać solidne fundamenty wzrostu gospodarczego.
Indeks WIG20 wciąż pozostaje około 25 proc. poniżej historycznego szczytu z 2007 roku. Dla wielu analityków to sygnał ogromnego potencjału do nadrabiania zaległości.
– Giełda ruszyła i uruchomiła wyobraźnię. Coraz więcej osób zadaje sobie pytanie: po co użerać się z najemcami, skoro na nieruchomościach realnie zarabia się 5–7 proc. rocznie, a dywidendy mogą dać więcej i bez tych problemów – mówi Albert „Longterm” Rokicki.
Moda na inwestowanie jest widoczna nie tylko w danych statystycznych, ale także w mediach społecznościowych. Grupy poświęcone GPW biją rekordy popularności, a liczba aktywnych inwestorów indywidualnych rośnie w szybkim tempie.
Złoto, srebro i polityka „miękkiego dolara”
Na globalnych rynkach coraz większą rolę odgrywa polityka Rezerwy Federalnej oraz administracji Donalda Trumpa. Inwestorzy obserwują powrót do luźnej polityki monetarnej – dziś realizowanej nie tyle przez klasyczny skup obligacji, ile przez zakup krótkoterminowych bonów skarbowych i nieformalne wsparcie rynku kredytów hipotecznych.
Taka strategia, połączona z obniżkami stóp procentowych, sprzyja wzrostom cen aktywów trwałych, w tym złota i srebra. Metale szlachetne tradycyjnie pełnią rolę ochrony kapitału w warunkach osłabiania walut fiducjarnych.
Donald Trump nie ukrywa, że zależy mu na słabszym dolarze, który miałby zwiększyć konkurencyjność amerykańskiej gospodarki wobec Niemiec czy Chin. Kontrolowana inflacja ma być jednym ze sposobów radzenia sobie z rekordowym zadłużeniem publicznym.
– Im więcej pieniędzy krąży w gospodarce, tym bardziej rośnie znaczenie złota. Kapitał musi się gdzieś ulokować – podkreśla Rokicki.
Gaming: triumfy mniejszych i presja na gigantów
Polska branża gier wideo pozostaje źródłem skrajnych emocji dla inwestorów. Z jednej strony sukcesy odnoszą mniejsze studia, z drugiej – rynkowi giganci zmagają się z rosnącymi oczekiwaniami.
Przykładem jest Creepy Jar, które zaskoczyło rynek udaną premierą gry Star Rapture. W pierwszy weekend po debiucie produkcja przyciągnęła dwukrotnie więcej graczy niż wcześniejszy hit studia – Green Hell. Co istotne, kurs akcji spółki wzrósł po premierze, co rzadko zdarza się w branży i świadczy o dużym zaufaniu funduszy inwestycyjnych.
Inaczej wygląda sytuacja CD Projektu. Oczekiwania wobec Wiedźmina 4 są ogromne, ale rynek musi liczyć się z możliwym przesunięciem premiery nawet na 2028 rok.
– Spodziewam się premiery w 2028 roku. Może zostać podana data, która rozczaruje rynek, bo wiele osób liczy na debiut już pod koniec przyszłego roku – ocenia Rokicki.
Wysoka wycena CD Projektu już dziś uwzględnia znaczną część przyszłego sukcesu, co ogranicza potencjał dynamicznych wzrostów kursu w krótkim terminie.
Psychologia inwestowania i „teoria domu jednorodzinnego”
Decyzje inwestorów indywidualnych często wynikają nie tylko z analizy finansowej, lecz także z psychologii i stylu życia. Popularność spółek takich jak Dino czy LPP pokazuje, że inwestorzy chętnie lokują kapitał w firmach, z których usług sami korzystają.
W szerszym kontekście posiadanie aktywów – od akcji po nieruchomości – wpływa na sposób postrzegania gospodarki i polityki. W Stanach Zjednoczonych Donald Trump promuje model rodziny mieszkającej we własnym domu jednorodzinnym jako zaporę przed ideami socjalistycznymi. Właściciel majątku staje się bowiem naturalnym obrońcą wolnego rynku i niskich podatków.
Na giełdzie jednak, jak podkreśla Rokicki, nie ma miejsca na iluzję nieomylności.
– To jest gra błędów, i to na maksa – mówi, porównując inwestowanie do statystyk najlepszych sportowców świata, którzy również częściej się mylą, niż wygrywają perfekcyjnie.
Źródło: BiznesInfo