biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Niemcy mają poważne problemy. Tak źle jeszcze nie było
Grzegorz Brzęgieł
Grzegorz Brzęgieł 28.02.2026 07:41

Niemcy mają poważne problemy. Tak źle jeszcze nie było

Niemcy mają poważne problemy. Tak źle jeszcze nie było
fot. pexels-Ingo Joseph

Gospodarcze serce Europy od lat bije w rytmie, który wprawia analityków w głęboki pesymizm, a najnowsze dane o aktywności przemysłowej budzą więcej pytań niż dają odpowiedzi. Choć wskaźniki dają cień nadziei na odbicie, strukturalne problemy Berlina mogą okazać się barierą nie do przebicia, co stawia polskie firmy w niezwykle trudnym położeniu eksportowym.

  • Iluzja ożywienia w cieniu strukturalnej zapaści
  • Fiskalna gimnastyka i ucieczka kapitału za ocean
  • Polska w pułapce niemieckiej stagnacji

 

Iluzja ożywienia w cieniu strukturalnej zapaści

Ostatnie odczyty indeksu PMI (wskaźnik koniunktury w sektorach produkcyjnym i usługowym), który wzrósł do poziomu 50,7 pkt, wywołały w niektórych kręgach falę przedwczesnego entuzjazmu. W teorii przekroczenie bariery 50 punktów oznacza rozwój gospodarczy, jednak w przypadku Niemiec mamy do czynienia z sytuacją, którą eksperci określają jako „jaskółkę”, niemającą mocy sprawczej do ogłoszenia wiosny. Realny obraz jest znacznie bardziej ponury, a doraźne skoki optymizmu są jedynie maską dla głębszych schorzeń. Dr Konrad Popławski, ekonomista z Ośrodka Studiów Wschodnich, studzi nastroje w programie „Onet Rano Finansowo”, mówiąc wprost: 

Chciałbym zobaczyć jednak coś trwalszego [niż obecny odczyt PMI].

To wyczekiwanie na trwałą zmianę trwa już stanowczo za długo, by można było mówić o zwykłym cyklu koniunkturalnym. Niemcy mierzą się z rzeczywistością, w której ich tradycyjne atuty przestały być gwarantem sukcesu. Jak zauważa dr Konrad Popławski w „Onet Rano Finansowo”: 

Niemiecka gospodarka w zasadzie od pięciu lat jest w stagnacji, a nawet okresami w recesji. 

Ten stan zawieszenia sprawia, że największa gospodarka strefy euro przypomina dziś organizm, w którym doraźne zrywy koniunktury maskują głębokie choroby strukturalne. Zamiast dynamicznego marszu naprzód, obserwujemy dreptanie w miejscu, które z każdym rokiem zwiększa dystans dzielący Europę od globalnych liderów innowacji.

Problem polega na tym, że niemiecki model oparty na taniej energii ze Wschodu i nieograniczonym eksporcie na Wschód ostatecznie się wyczerpał. Dzisiejsze Niemcy to kraj borykający się z „kulą u nogi”, jaką są rekordowo wysokie ceny energii dla przemysłu, co w połączeniu z drastycznie niedoinwestowaną infrastrukturą i ogromnymi zapóźnieniami w procesach cyfryzacji tworzy mieszankę paraliżującą rozwój. 

Nadmierna regulacja nowych sektorów tylko pogłębia ten marazm, sprawiając, że Berlin traci kontrolę nad kierunkiem, w którym podąża nowoczesny świat.

Fiskalna gimnastyka i ucieczka kapitału za ocean

W obliczu słabnącej dynamiki prywatnej, rząd w Berlinie desperacko szuka sposobów na pobudzenie rynku, jednak pole manewru drastycznie się kurczy. Próby ratowania sytuacji poprzez zastrzyki gotówki z kasy państwowej napotykają na opór materii, o czym wspomina dr Konrad Popławski: „Państwo próbuje przez inwestycje publiczne trochę nakręcać koniunkturę gospodarczą. Tylko to można robić przez jakiś czas. Niemcy też nie mają budżetu z gumy i pytanie, czy przyniesie to trwałe zmiany”. 

To trafne spostrzeżenie dotyka problemu, który ekonomiści obrazowo nazywają „zbyt krótką kołdrą fiskalną” – próba załatania dziury w jednym miejscu natychmiast odsłania deficyty w innym.

Podczas gdy Niemcy toczą wewnętrzne spory o wydatki, globalna rywalizacja o talenty i innowacje przenosi się na inny kontynent. Rynek amerykański wygrywa z europejskim na niemal każdym polu: od dostępu do kapitału wysokiego ryzyka (venture capital), przez elastyczność przepisów dla startupów, aż po skalę samego rynku. Efekt jest taki, że najbardziej obiecujące projekty technologiczne opuszczają Stary Kontynent, zanim zdążą zapuścić tu korzenie.

Brak nowych silników wzrostu sprawia, że niemiecka gospodarka staje się coraz bardziej skostniała. Tradycyjne gałęzie przemysłu, takie jak motoryzacja, przechodzą bolesną transformację, która nie gwarantuje utrzymania dotychczasowej dominacji. Jeśli Berlin nie znajdzie sposobu na zatrzymanie innowatorów u siebie, rola Niemiec jako globalnego gracza będzie systematycznie malała. Bez głębokiej reformy strukturalnej, każda kolejna dobra zmiana w danych PMI pozostanie jedynie statystyczną anomalią na tle wieloletniego trendu spadkowego.

Polska w pułapce niemieckiej stagnacji

Dla Polski kondycja niemieckiej gospodarki to temat o znaczeniu egzystencjalnym. Jesteśmy połączeni z zachodnim sąsiadem systemem naczyń połączonych, gdzie każdy spadek zamówień w fabrykach w Bawarii czy Nadrenii błyskawicznie odbija się na wynikach polskich poddostawców. Choć polska gospodarka wykazuje znacznie większą odporność i dynamikę, omijając szerokim łukiem widmo recesji, to chroniczny brak popytu z Niemiec jest dla nas potężnym hamulcem. Polska, będąc krajem na dorobku, szybciej adoptuje zmiany i wykazuje większą elastyczność, jednak nie jest w stanie w pełni skompensować problemów swojego głównego partnera handlowego.

W porównaniu z Niemcami, Polska wciąż posiada atut niższych kosztów pracy i relatywnie nowoczesnego parku maszynowego, ale te przewagi mogą zostać zniwelowane przez ogólną słabość europejskiego popytu. Podczas gdy my budujemy swoją pozycję jako hub logistyczny i produkcyjny, Niemcy zmagają się z koniecznością przebudowania całego swojego fundamentu ekonomicznego. To porównanie wypada dla Berlina nader niekorzystnie pod względem dynamiki PKB (Produkt Krajowy Brutto), gdzie Polska od lat utrzymuje się w czołówce unijnej, podczas gdy Niemcy okupują dół tabeli.

Konkluzja dla obu krajów jest jasna: czas łatwych rozwiązań się skończył. Niemiecka stagnacja to nie tylko problem Berlina, ale wyzwanie dla całego regionu, w tym dla Polski, która musi coraz intensywniej szukać alternatywnych rynków zbytu, by nie utonąć wraz z osłabionym hegemonem. Jeśli niemiecki model gospodarczy nie przejdzie błyskawicznej ewolucji, czekają nas lata niskiego wzrostu, w których Polska będzie musiała wykazać się niezwykłą sprawnością, by utrzymać swój dotychczasowy kurs rozwojowy. Jedno jest pewne – era, w której Niemcy były bezdyskusyjnym silnikiem Europy, właśnie przechodzi do historii.

Źródła: BiznesINFO.pl/Onet Rano Finansowo/Business Insider

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: