biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Polacy pakują walizki i masowo opuszczają ten kraj. "Standardy spadają na łeb na szyję"
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 24.05.2026 10:26

Polacy pakują walizki i masowo opuszczają ten kraj. "Standardy spadają na łeb na szyję"

Polacy pakują walizki i masowo opuszczają ten kraj. "Standardy spadają na łeb na szyję"
Fot. Diana, Pexels/Canva

Dni, w których Wyspy uchodziły za finansową i życiową szansę dla setek tysięcy polskich emigrantów, odchodzą w zapomnienie. Wielka Brytania traci status unijnego eldorado, a najnowsze statystyki pokazują, że trend odpływu ludności z kontynentu drastycznie przyspiesza. Brytyjski dziennik Daily Mail w obszernym artykule poświęcił uwagę zjawisku powrotów wysoko wykwalifikowanych i pracowitych polskich pracowników do ojczyzny i wyjaśnia, co za nim stoi.

 

Polacy masowo rezygnują z mieszkania w Wielkiej Brytanii

Przez niemal dwie dekady po rozszerzeniu Unii Europejskiej w 2004 roku, kierunek migracji zarobkowej wydawał się oczywisty. Wielka Brytania przyciągała setki tysięcy ambitnych ludzi szukających lepszych zarobków i stabilizacji, tworząc nad Tamizą jedną z największych mniejszości narodowych. Dziś ten krajobraz społeczno-gospodarczy ulega całkowitej transformacji. Czy oznacza to, że Polacy nagle rozczarowali się życiem w Zjednoczonym Królestwie?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ponieważ motywacje zmieniają się wraz z sytuacją makroekonomiczną po obu stronach kanału La Manche. Polska gospodarka, mimo globalnych zawirowań, oferuje coraz atrakcyjniejsze warunki zatrudnienia, a rosnące koszty życia na Wyspach drastycznie obniżają realną siłę nabywczą tamtejszych pensji. Swoje zrobiły też formalności związane z legalizacją pobytu, które skutecznie zniechęcają do podejmowania ryzyka przeprowadzki.

Polacy pakują walizki i masowo opuszczają ten kraj. "Standardy spadają na łeb na szyję"
Fot. KaiPilger/Pixabay

Wielu emigrantów, którzy wyjechali na chwilę, a zostali na kilkanaście lat, zaczyna teraz poważnie rozważać opłacalność dalszego pobytu. Proces ten zbiega się z wyraźnym wygasaniem optymizmu w brytyjskich przedsiębiorstwach, które po wyjściu ze wspólnego europejskiego rynku wciąż szukają nowej tożsamości. W efekcie to, co kiedyś było symbolem życiowego awansu, dziś coraz częściej staje się logistycznym i finansowym ciężarem. 

Powodem wyjazdów z Wielkiej Brytanii ma być także coraz niższe poczucie bezpieczeństwa. W rozmowie z brytyjskim „Daily Mail” 35-letni Sławek, który pracuje jako spawacz w Portsmouth, przyznał, że decyzję o powrocie do Polski przyspieszyły częste interwencje służb w związku z narkotykową meliną znajdującą się w ich bloku.

Niemal co tydzień za oknem pojawiała się policja, straż pożarna albo karetka. To już nie jest ta sama Wielka Brytania, do której przyjechaliśmy 15 lat temu w poszukiwaniu lepszego życia - powiedział.

Autor artykułu David Jones zaznacza, że podobne historie słyszał wielokrotnie w trakcie rozmów z polskimi obywatelami. Jak ocenia, w czasie gdy brytyjska gospodarka pozostaje w stagnacji, standard życia gwałtownie się pogarsza, a miasta mierzą się z rosnącą przestępczością, słabnącą jakością usług publicznych i coraz wyższymi kosztami utrzymania. W efekcie coraz więcej pracowitych i wysoko wykwalifikowanych Polaków decyduje się opuścić Wielką Brytanię, a brytyjski sen powoli ustępuje miejsca pragmatycznej ocenie rzeczywistości.

Liczby, które zatrzęsły brytyjską sceną polityczną

Oficjalne dane rzucają zupełnie nowe światło na skalę opisywanego zjawiska i wywołują spore poruszenie w tamtejszych mediach. Z najnowszego raportu brytyjskiego Narodowego Urzędu Statystycznego za miniony rok wynika, że Wielką Brytanię opuściło aż 19 tysięcy Polaków. W tym samym okresie na przyjazd do tego kraju zdecydowało się zaledwie 6 tysięcy naszych rodaków. Jak zauważa dr Ben Brindle z Obserwatorium Migracyjnego na Uniwersytecie Oksfordzkim, główną przyczyną topnienia polskiej diaspory nie jest gwałtowny wzrost ucieczek, lecz drastyczne załamanie liczby nowych przyjazdów.

Widzimy, że Polacy opuszczają Zjednoczone Królestwo. Oczywiście te dane nie pokazują, gdzie zmierzają, choć prawdopodobnie wielu powraca do Polski - skomentował w rozmowie z Polską Agencją Prasową dr Ben Brindle z Obserwatorium Migracyjnego na Uniwersytecie Oksfordzkim.

Polacy pakują walizki i masowo opuszczają ten kraj. "Standardy spadają na łeb na szyję"
Fot. Vladislav Zolotov/Getty Images/Canva

Całkowite saldo migracyjne dla państw Wspólnoty oraz czterech krajów Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu zmniejszyło się o 42 tysiące osób. Z perspektywy całego Zjednoczonego Królestwa globalna migracja netto wyniosła 171 tysięcy osób, co oznacza spadek o 48 procent w ujęciu rocznym. Jest to najniższy wynik od 2012 roku, jeśli pominiemy nietypowy okres pandemii.

Warto dodać, że odczyt ten okazuje się aż o 82 procent niższy w porównaniu do rekordowego szczytu z początku 2023 roku. Łącznie na Wyspy przybyło 813 tysięcy ludzi, a wyjechało 642 tysiące, przy czym wyhamowanie napływu to przede wszystkim skutek mniejszego o 47 procent zainteresowania pracowników spoza Unii Europejskiej. ONS zastrzega jednak, że przedstawione statystyki mają charakter wstępny i mogą jeszcze ulec korekcie.

Zobacz też: Turyści mają problem. Włosi już wiedzą, dlaczego przepłacamy w znanej aplikacji rezerwacyjnej

Sukces rządu czy bolesny cios dla gospodarki?

Tak drastyczne tąpnięcie w statystykach migracyjnych natychmiast stało się paliwem do ostrej debaty politycznej, w której tradycyjnie ścierają się skrajne narracje. Premier z Partii Pracy, Keir Starmer, postanowił przekuć te doniesienia w swój osobisty sukces, deklarując budowę systemu migracyjnego opartego na wysokich kwalifikacjach, który skończy z uzależnieniem kraju od taniej siły roboczej. W podobnym tonie wypowiada się szefowa MSW, Shabana Mahmood, mówiąc o przywracaniu kontroli granic.

Eksperci tonują jednak te nastroje, przypominając, że obecne spadki to w dużej mierze efekt restrykcji wizowych wprowadzonych jeszcze przez poprzedni, konserwatywny rząd. Z kolei dzisiejsza opozycja, reprezentowana m.in. przez Chrisa Philpa z Partii Konserwatywnej, uważa te kroki za niewystarczające i krytykuje strukturę napływu ludności z innych kontynentów, twierdząc, że imigracja niskich płac szkodzi gospodarce.

Sytuację podgrzewa rosnąca w siłę prawicowa formacja Reform UK Nigela Farage’a, dla której temat ten jest kluczowym elementem strategii politycznej. Choć spadek migracji cieszy polityków walczących o głosy konserwatywnego elektoratu, brytyjski biznes zaczyna odczuwać dotkliwy brak rąk do pracy. Sektory takie jak transport, gastronomia czy rolnictwo, które przez lata opierały się na pracownikach z Europy Środkowo-Wschodniej, stoją przed widmem strukturalnego kryzysu. Wszystko wskazuje na to, że za polityczny triumf Londynu tamtejsza gospodarka zapłaci wysoką cenę, a powrót Polaków nad Wisłę stanie się stałym elementem naszej nowej rzeczywistości ekonomicznej.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: