Ponad 130 kąpielisk nad Bałtykiem z zakazem wchodzenia do wody. Powodem nie tylko sinice
Wakacje nad Bałtykiem dla wielu Polaków oznaczają plażowanie, spacery po piasku i kąpiel w morskiej wodzie. Tym razem część turystów musiała jednak zmienić plany. Na plażach wywieszono czerwone flagi, które oznaczają zakaz wchodzenia do wody. Ograniczenia objęły blisko 140 kąpielisk. Gdzie nie można się kąpać?
Wakacje ruszyły, a Polacy szukają odpoczynku nad wodą
Wakacje to czas, w którym Polacy masowo ruszają na urlopy. Po miesiącach pracy, szkoły i codziennych obowiązków wiele osób chce odpocząć poza domem, zmienić otoczenie i spędzić więcej czasu na świeżym powietrzu. Jednym z najczęściej wybieranych sposobów wypoczynku pozostaje wyjazd nad wodę. Morze, jeziora, rzeki i baseny przyciągają szczególnie wtedy, gdy pogoda robi się upalna. Woda daje ochłodę, pozwala aktywnie spędzić czas i jest ważnym elementem rodzinnego urlopu. Dla dzieci kąpiel często bywa największą atrakcją wyjazdu, a dla dorosłych sposobem na odpoczynek od wysokich temperatur.

Wypoczynek nad wodą wymaga jednak ostrożności. Nawet dobrze znane kąpielisko może stać się niebezpieczne, jeśli pojawią się wysokie fale, silny wiatr, prądy wsteczne, burza albo zakwit sinic. Dlatego przed wejściem do wody trzeba zwracać uwagę na komunikaty ratowników, oznaczenia na plaży i kolor flagi.
Biała flaga oznacza, że kąpiel jest dozwolona. Czerwona flaga to całkowity zakaz wchodzenia do wody. Nie jest to sugestia ani luźna rekomendacja, ale informacja o zagrożeniu. Jeżeli ratownicy wywieszają czerwony znak, oznacza to, że warunki są zbyt niebezpieczne dla plażowiczów.
Problem polega na tym, że w wakacje wiele osób bardzo mocno liczy na kąpiel. Gdy ktoś jedzie nad morze tylko na kilka dni, zakaz wejścia do wody może być dużym rozczarowaniem. Mimo to lekceważenie czerwonej flagi może skończyć się tragicznie, zwłaszcza gdy na morzu występują prądy wsteczne.
Bałtyk wciąż jest jednym z ulubionych kierunków urlopowych
Morze Bałtyckie od lat pozostaje jednym z najważniejszych wakacyjnych kierunków dla Polaków. Nadmorskie miejscowości przyciągają rodziny z dziećmi, seniorów, pary, grupy znajomych i turystów, którzy wolą wypoczynek w kraju niż wyjazd za granicę. Liczy się bliskość, łatwy dojazd, brak bariery językowej i znajome kurorty, do których wiele osób wraca co roku.

Kąpiel w morzu jest jednym z najbardziej oczywistych elementów takiego urlopu. Nawet jeśli Bałtyk bywa chłodny, turyści chętnie wchodzą do wody, szczególnie w czasie upałów. Właśnie dlatego zamknięcie kąpielisk jest tak odczuwalne. Plaża nadal jest dostępna, ale część wypoczynku znika z planu dnia. Bałtyk ma jednak swoją specyfikę. Pogoda może zmienić się bardzo szybko, a spokojna tafla wody jednego dnia nie gwarantuje bezpieczeństwa następnego. Silny wiatr potrafi podnieść fale, a prądy wsteczne mogą odciągać pływaków od brzegu. To zagrożenie jest szczególnie niebezpieczne, bo nie zawsze widać je z plaży.
Do tego dochodzi problem sinic. Zakwity pojawiają się sezonowo, zwłaszcza przy wysokiej temperaturze wody, słabym wietrze i sprzyjających warunkach środowiskowych. Woda może wtedy zmienić kolor, na powierzchni pojawia się kożuch, a kąpiel staje się ryzykowna dla zdrowia. Dlatego urlop nad morzem wymaga elastyczności - najważniejsze jest sprawdzanie aktualnych komunikatów, bo sytuacja na kąpieliskach może zmieniać się z godziny na godzinę.
Zobacz też: Wakacyjny raj zmienił walutę. Turyści narzekają na drożyznę, mogą się zniechęcić
Zakaz wchodzenia do morza. Gdzie obowiązuje i kiedy może minąć?
W niedzielę 5 lipca czerwone flagi powiewały na około 140 kąpieliskach nad Bałtykiem. Oznacza to zakaz wchodzenia do wody. Głównym powodem były trudne warunki na morzu: wysokie fale, silny wiatr oraz prądy wsteczne, które mogą być niebezpieczne nawet dla osób dobrze pływających. Zakazy objęły wiele popularnych miejscowości na wybrzeżu. Według dostępnych informacji czerwone flagi pojawiły się m.in. w:
- Świnoujściu,
- Międzywodziu,
- Dziwnowie,
- Dziwnówku,
- Łukęcinie,
- Pobierowie,
- Pustkowie,
- Trzęsaczu,
- Rewalu,
- Niechorzu,
- Pogorzelicy,
- Mrzeżynie,
- Rogowie,
- Dźwirzynie,
- Kołobrzegu,
- Sianożętach,
- Ustroniu Morskim,
- Gąskach,
- Sarbinowie,
- Chłopach,
- Mielenku,
- Mielnie,
- Łazach,
- Dąbkach,
- Bobolinie,
- Darłowie,
- Kopaniu,
- Wiciu,
- Jarosławcu.
Wcześniej problemy dotyczyły również części kąpielisk w województwie pomorskim. Tam powodem zakazów były sinice. Zamknięcia obejmowały m.in. kąpieliska w Gdańsku i Sopocie. Kontakt z wodą objętą zakwitem może powodować podrażnienia skóry, wysypkę, zaczerwienienie spojówek, a po przypadkowym połknięciu także bóle brzucha, wymioty i biegunkę.
Zakaz kąpieli nie ma jednej stałej daty zakończenia. W przypadku wysokich fal i prądów wstecznych decyzja zależy od bieżących warunków pogodowych oraz oceny ratowników. Jeśli wiatr osłabnie, morze się uspokoi, a kąpielisko będzie bezpieczne, czerwona flaga może zostać zdjęta. Jeżeli warunki nadal będą groźne, zakaz zostanie utrzymany.Podobnie jest z sinicami. Kąpielisko może zostać ponownie otwarte dopiero wtedy, gdy sytuacja w wodzie się poprawi i nie będzie zagrożenia dla zdrowia.
Przed wyjściem na plażę warto sprawdzić Serwis Kąpieliskowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego albo lokalne komunikaty ratowników i sanepidu. Dla turystów najważniejsza zasada jest prosta: czerwona flaga oznacza, że do morza nie wolno wchodzić. Nawet jeśli woda wydaje się spokojna przy brzegu, dalej mogą występować silne prądy, nagłe uskoki dna albo fale utrudniające powrót na plażę. W czasie urlopu rozczarowanie zakazem kąpieli jest zrozumiałe, ale bezpieczeństwo powinno być ważniejsze niż plan dnia.