Fatalna sytuacja na polskich polach. Rolnicy mówią o ogromnych stratach przez upał
Fala wysokich temperatur mocno uderzyła w polskie rolnictwo. W wielu regionach kraju termometry pokazywały ponad 35 stopni Celsjusza, a przy powierzchni gleby temperatura mogła być znacznie wyższa. Skutki widać na polach i plantacjach. Zboża szybciej zasychają, kukurydza zwija liście, ziemniaki przestają rosnąć, a owoce czarnej porzeczki masowo opadają z krzewów.
Przez Polskę przeszła fala upałów
Końcówka czerwca przyniosła w Polsce wyjątkowo trudną pogodę. W wielu miejscach temperatura przekraczała 30 stopni Celsjusza, a lokalnie dochodziła do wartości powyżej 40 stopni. Takie warunki są uciążliwe dla ludzi, zwierząt i infrastruktury, ale szczególnie mocno odczuwają je rośliny. Upał nie działa wyłącznie przez temperaturę powietrza. Dla upraw ogromne znaczenie ma także temperatura przy powierzchni gleby, nasłonecznienie, wilgotność i wiatr. Gdy słońce mocno nagrzewa pole, roślina traci wodę szybciej, niż jest w stanie ją pobrać z gleby. W takich warunkach nawet dobrze rozwijające się uprawy mogą nagle wejść w fazę silnego stresu.

Według informacji przywoływanych przez Fakt w czasie ostatniej fali gorąca termometry w wielu regionach pokazywały ponad 35 stopni Celsjusza, a przy powierzchni gleby temperatura mogła sięgać nawet 60 stopni. To wartości, które mogą prowadzić do poparzeń, zahamowania wzrostu i przedwczesnego dojrzewania roślin. Najtrudniejsza jest sytuacja wtedy, gdy upał pojawia się w kluczowym momencie rozwoju upraw. Rośliny potrzebują wtedy wody i stabilnych warunków, aby budować plon. Jeśli zamiast tego przychodzi fala gorąca, procesy fizjologiczne zwalniają, a roślina zaczyna walczyć o przetrwanie.
W praktyce oznacza to, że skutki kilku upalnych dni mogą być widoczne jeszcze długo po spadku temperatury. Nawet jeśli później pojawią się opady, część strat może być już nieodwracalna. Dlatego rolnicy z niepokojem śledzą prognozy, bo od pogody w kolejnych dniach może zależeć wysokość tegorocznych zbiorów.
Rolnictwo w Polsce zależy od pogody bardziej, niż widać na pierwszy rzut oka
Rolnictwo pozostaje jedną z ważnych części polskiej gospodarki i życia społecznego. W Polsce działa ponad 1,2 mln producentów rolnych, a grunty rolne zajmują ponad 14 mln hektarów. Za tymi liczbami stoją gospodarstwa rodzinne, większe przedsiębiorstwa rolne, sadownicy, plantatorzy, hodowcy i producenci żywności, która później trafia do sklepów, przetwórni i na eksport. Rolnicy zajmują się bardzo różnymi rodzajami produkcji. Jedni uprawiają zboża, kukurydzę, rzepak, buraki cukrowe albo ziemniaki. Inni prowadzą sady, plantacje owoców miękkich, gospodarstwa warzywne albo hodowlę zwierząt. Każda z tych działalności ma inną specyfikę, ale wszystkie są silnie uzależnione od pogody.

Dla rolnictwa znaczenie ma nie tylko to, czy jest ciepło. Liczy się rozkład opadów, liczba dni bez deszczu, temperatura nocą, wilgotność gleby, ryzyko przymrozków, gradobić i burz. Nawet jeden niekorzystny epizod pogodowy może zniszczyć część plonu albo obniżyć jego jakość. W efekcie rolnik traci pieniądze, a rynek może odczuć to w cenach surowców i żywności. Upał jest szczególnie groźny, gdy łączy się z suszą. Wtedy rośliny nie mają skąd pobierać wody, a intensywne słońce przyspiesza parowanie. Liście więdną, zwijają się, żółkną albo ulegają poparzeniom. Część roślin przestaje rosnąć, a część przyspiesza dojrzewanie, zanim zdąży wytworzyć dobry plon.
Zmiany pogody wpływają także na organizację pracy w gospodarstwach. Rolnicy muszą przesuwać terminy zabiegów, nawadniać plantacje, jeśli mają taką możliwość, szybciej podejmować decyzje o zbiorach albo liczyć straty. Coraz częściej produkcja rolna wymaga nie tylko wiedzy agronomicznej, ale też ciągłego reagowania na ekstremalne warunki. Dlatego skutki upałów nie kończą się na samym polu. Jeśli plony będą niższe, odczują to zakłady przetwórcze, skupy, handel i konsumenci. Rolnictwo jest systemem naczyń połączonych, a pogoda w jednym sezonie może wpływać na ceny i dostępność produktów w kolejnych miesiącach.
Dramat na polskich polach po fali upałów
Najpoważniejsze skutki wysokich temperatur widać na uprawach, które w momencie nadejścia fali gorąca znajdowały się w kluczowej fazie rozwoju. Fakt opisuje, że gdy temperatura liści przekracza 35 stopni Celsjusza, fotosynteza gwałtownie spowalnia. Roślina zamiast rosnąć i budować plon, zaczyna koncentrować się na przetrwaniu. Dotyczy to m.in. zbóż ozimych i rzepaku. Chłodna wiosna opóźniła rozwój wielu plantacji, dlatego część łanów wciąż intensywnie nalewała ziarno. Upał przerwał ten proces w najgorszym momencie. Rośliny szybciej dojrzewają i zasychają, co może oznaczać mniejsze oraz słabiej wykształcone ziarno.
Problemy mają też plantatorzy buraków cukrowych. Liście roślin więdną i ulegają poparzeniom słonecznym. Ziemniaki przestają tworzyć bulwy, a ich liście zwijają się i tracą jędrność. W przypadku kukurydzy widocznym objawem stresu wodnego są charakterystycznie zwinięte liście, nazywane przez rolników "tutkami”. Szczególnie trudna sytuacja panuje również na plantacjach czarnej porzeczki. Owoce, które miały trafić do zbiorów za około tydzień lub dwa, zaczęły masowo opadać z krzewów. Plantatorzy mówią o poparzeniach słonecznych i obawiają się, że część plantacji może nie nadawać się do zbioru.
Dla sadowników i plantatorów owoców miękkich to wyjątkowo bolesny scenariusz. Owoce dojrzewające na krzewach są bardzo wrażliwe na ekstremalne temperatury. Jeśli zostaną uszkodzone przed zbiorem, nie zawsze da się je sprzedać do przetwórstwa, a część pracy i kosztów poniesionych przez cały sezon przepada. Rolnicy podkreślają, że najbliższe dni będą kluczowe. Jeśli pojawią się spokojne, równomierne opady, część upraw może jeszcze częściowo się zregenerować. Najgorszym scenariuszem byłyby jednak kolejne fale upałów albo gwałtowne burze z gradem, które mogłyby dodatkowo uszkodzić rośliny.
Na plantacjach dochodzi do masowego opadania owoców porzeczki czarnej w wyniku poparzenia słonecznego - alarmuje Stanisław Trzonkowski, plantator i wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Plantatorów Porzeczek, cytowany przez portal SadyOgrody.pl.
Pełną skalę strat będzie można ocenić dopiero po ustąpieniu wysokich temperatur i rozpoczęciu zbiorów. Już teraz jednak widać, że pogoda mocno uderzyła w polskie uprawy. Dla wielu gospodarstw ten sezon może okazać się jednym z trudniejszych, a skutki upałów mogą być odczuwalne nie tylko na polach, ale też w skupach, przetwórniach i cenach żywności.