Komornik nie ma prawa wyczyścić konta do zera. Ta kwota w 2026 r. musi pozostać nietknięta
Egzekucja komornicza to dla wielu osób moment, w którym długi przestają być tylko problemem "na papierze”. Zaległości mogą przełożyć się na zajęcie wynagrodzenia, rachunku bankowego czy nadpłaty podatku. W 2026 r. rosnąca płaca minimalna wpływa na kwoty chronione przed zajęciem, ale nie oznacza, że komornik nie może zabrać dużej części pensji.
Długi Polaków. Skąd się biorą i jakie mają skutki?
Długi Polaków najczęściej zaczynają się od problemów z regularnym płaceniem zobowiązań. Mogą to być niespłacone raty kredytów i pożyczek, zaległe rachunki za prąd, gaz, telefon, internet, czynsz, mandaty, alimenty, opłaty sądowe albo zobowiązania wobec firm pożyczkowych. Czasem wystarczy utrata pracy, choroba, rozwód, nagły wydatek albo kilka miesięcy życia ponad możliwości, aby domowy budżet przestał się spinać.
Problem nie zawsze polega na jednej zaległości. Coraz groźniejsza jest spirala zadłużenia, w której osoba pożycza pieniądze na spłatę wcześniejszych zobowiązań albo przesuwa jedne rachunki, aby zapłacić inne. Wtedy dług zaczyna rosnąć przez odsetki, koszty windykacji, opłaty sądowe i koszty egzekucyjne.

Z danych rejestrów dłużników wynika, że zaległości konsumentów w Polsce nadal idą w dziesiątki miliardów złotych. Według BIG InfoMonitor i BIK łączne zaległości konsumentów w I kwartale 2026 r. wynosiły ok. 81,5 mld zł, a problem nieterminowego regulowania zobowiązań dotyczył blisko 2,4 mln osób. Inne dane pokazują nieco inny wycinek problemu. W Krajowym Rejestrze Długów na koniec I kwartału 2026 r. widniało ok. 1,9 mln zadłużonych osób, a ich zaległości sięgały ponad 40 mld zł. Różnice między rejestrami wynikają z tego, że obejmują różne bazy, typy zobowiązań i momenty pomiaru.
Skutki długów są bardzo konkretne. Osoba z zaległościami może mieć problem z kredytem, zakupami na raty, abonamentem, wynajmem mieszkania albo podpisaniem niektórych umów. Dług wpływa też na codzienne życie: rośnie stres, pojawiają się telefony od wierzycieli, wezwania do zapłaty, pozwy, a w końcu egzekucja komornicza. Najtrudniejszy moment przychodzi wtedy, gdy sprawa trafia do komornika. Wtedy wierzyciel nie czeka już wyłącznie na dobrowolną spłatę. Zaczyna się formalna egzekucja, która może objąć pensję, konto bankowe i inne składniki majątku dłużnika.
Komornik sądowy. Czym się zajmuje i jakie ma kompetencje?
Komornik sądowy jest funkcjonariuszem publicznym działającym przy sądzie rejonowym. Nie jest prywatnym windykatorem, który tylko przypomina o długu. Jego zadaniem jest wykonywanie czynności egzekucyjnych na podstawie tytułu wykonawczego, czyli najczęściej orzeczenia sądu zaopatrzonego w klauzulę wykonalności. W praktyce oznacza to, że komornik nie zaczyna działać sam z siebie. Najpierw musi istnieć wierzyciel, dług i dokument pozwalający na prowadzenie egzekucji. Dopiero po złożeniu wniosku przez wierzyciela komornik może rozpocząć postępowanie i ustalać, z czego da się odzyskać pieniądze.
Komornik może zajmować wynagrodzenie za pracę, rachunki bankowe, nadpłatę podatku, ruchomości, a w określonych sytuacjach także nieruchomości. Może kierować zapytania do banków, ZUS, urzędów skarbowych, pracodawców i innych instytucji, aby ustalić majątek oraz dochody dłużnika. Celem egzekucji jest odzyskanie pieniędzy dla wierzyciela, ale przepisy przewidują też ochronę dłużnika. Komornik nie może zabrać wszystkiego bez ograniczeń. W zależności od rodzaju długu, typu dochodu i podstawy zatrudnienia obowiązują limity potrąceń oraz kwoty wolne od zajęcia.
Czytaj więcej: 1000 zł alimentów z funduszu dla każdego uprawnionego dziecka. Wnioski od 1 lipca
Najsurowsze zasady dotyczą alimentów. Państwo traktuje je inaczej niż zwykłe długi, bo pieniądze mają służyć utrzymaniu osoby uprawnionej, najczęściej dziecka. Dlatego przy długach alimentacyjnych komornik może zająć większą część wynagrodzenia i nie działa pełna ochrona minimalnej pensji. W przypadku innych zobowiązań, takich jak kredyty, pożyczki, rachunki czy czynsz, ochrona jest większa. Pracownik zatrudniony na pełny etat musi mieć pozostawioną pewną kwotę minimalną.
Zobacz też: W tym roku skończy 74 lata. Wyszło, ile naprawdę wynosi emerytura Krystyny Jandy
Komornik na koncie bankowym. Ile pieniędzy musi zostać?
Zajęcie komornicze może przebiegać na dwa sposoby, które często są mylone. Pierwszy to zajęcie wynagrodzenia u pracodawcy. Drugi to zajęcie rachunku bankowego. W praktyce dłużnik może odczuć oba jednocześnie, dlatego tak ważne jest rozróżnienie zasad.
Przy umowie o pracę i długach niealimentacyjnych komornik może zająć co do zasady maksymalnie 50 proc. wynagrodzenia, ale musi zostawić pracownikowi kwotę minimalnego wynagrodzenia netto. W 2026 r. jest to ok. 3605 zł. Osoba zarabiająca minimalną pensję na pełnym etacie nie powinna więc stracić ani złotówki z wynagrodzenia przy zwykłych długach.
Jeśli pensja jest wyższa, komornik może zająć nadwyżkę ponad kwotę wolną, ale nie więcej niż połowę wynagrodzenia. Przykładowo przy pensji 6000 zł netto dług niealimentacyjny może oznaczać zajęcie ok. 2394 zł, bo tyle wynosi różnica między wynagrodzeniem a kwotą chronioną. Przy znacznie wyższych zarobkach potrącenie może być większe.
Inaczej jest przy alimentach. W takim przypadku komornik może zająć do 60 proc. wynagrodzenia i nie musi zostawiać pełnej minimalnej pensji. To dlatego dłużnik alimentacyjny może stracić część nawet niskiego wynagrodzenia. Przepisy są tu bardziej rygorystyczne, bo chronią osobę, która ma otrzymywać alimenty.

Osobne zasady obowiązują przy rachunku bankowym. Na koncie bankowym kwota wolna od zajęcia wynosi 75 proc. minimalnego wynagrodzenia brutto. Przy minimalnym wynagrodzeniu 4806 zł brutto daje to 3604,50 zł miesięcznie. To limit odnawiany w każdym miesiącu, ale nie dla każdego wpływu oddzielnie. Jeśli na konto wpływa kilka przelewów, bank patrzy na łączną kwotę wolną w danym miesiącu. To oznacza, że komornik może zająć pieniądze z konta powyżej miesięcznej kwoty wolnej. Jeżeli dłużnik ma na rachunku oszczędności albo dostaje kilka wpływów w krótkim czasie, część środków może zostać zablokowana i przekazana na poczet długu. Właśnie dlatego zajęcie konta bywa dla dłużników szczególnie dotkliwe.
Trzeba też uważać na umowy cywilnoprawne. Przy umowie zleceniu albo umowie o dzieło ochrona może być słabsza niż przy klasycznej umowie o pracę. Jeśli jednak wynagrodzenie z takiej umowy jest regularne i stanowi jedyne źródło utrzymania, dłużnik powinien jak najszybciej skontaktować się z komornikiem i przedstawić dokumenty potwierdzające swoją sytuację.