biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Tyle trzeba zarabiać, by wpaść w drugi próg podatkowy. Wielu Polaków czeka przykra niespodzianka
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 03.07.2026 14:24

Tyle trzeba zarabiać, by wpaść w drugi próg podatkowy. Wielu Polaków czeka przykra niespodzianka

Tyle trzeba zarabiać, by wpaść w drugi próg podatkowy. Wielu Polaków czeka przykra niespodzianka
Fot. Zofia i Marek Bazak/East News

Rosnące nominalnie wynagrodzenia Polaków coraz częściej stają się źródłem frustracji przy corocznym rozliczaniu podatków. Zjawisko to, w ekonomii nazywane pełzaniem podatkowym, dotyka coraz szerszej grupy obywateli. Choć portfele teoretycznie stają się grubsze, realna siła nabywcza nie rośnie w tak szybkim tempie, za to opłaty na rzecz państwa skaczą gwałtownie. W rezultacie Polacy coraz częściej “wpadają” w drugi próg podatkowy. Oto granica zarobków.

Brak konsensusu na szczytach władzy ws. drugiego progu podatkowego

Wokół zamrożonego progu podatkowego narasta coraz większy spór polityczny, który w ostatnich miesiącach zyskał na sile. Pojawiają się zróżnicowane koncepcje reformy, od radykalnych zmian po ostrożne korekty rynkowe. Jedną z głośniejszych propozycji przedstawił Przemysław Czarnek w swoim programie gospodarczym, postulując podniesienie drugiego progu podatkowego do 180 tysięcy złotych rocznie od 2028 roku, co przy wspólnym rozliczeniu małżonków dawałoby kwotę 360 tysięcy złotych.

Z kolei Polska 2050 złożyła w Sejmie znacznie skromniejszy projekt ustawy, który zakłada podniesienie limitu do 140 tysięcy złotych, co spotkało się z poparciem niektórych środowisk powiązanych z Pałacem Prezydenckim. Mimo tych inicjatyw, Ministerstwo Finansów podchodzi do tematu z dużą powściągliwością, wskazując na ogromne koszty dla sektora finansów publicznych. 

Tyle trzeba zarabiać, by wpaść w drugi próg podatkowy. Wielu Polaków czeka przykra niespodzianka
Fot. Anita Walczewska/East News

Szef resortu Andrzej Domański podkreślił, że nawet niewielka korekta progu o 20 tysięcy złotych wiąże się z ubytkami w budżecie państwa rzędu 11 miliardów złotych rocznie. Rząd stoi zatem przed trudnym dylematem, jak zbalansować oczekiwania obywateli z koniecznością utrzymania stabilności fiskalnej. Zdaniem ekspertów rynkowych, doraźne podnoszenie progów w rytm kampanii wyborczych nie rozwiązuje jednak fundamentalnej wady polskiego systemu, jaką jest brak elastyczności.

Najistotniejsze jest jednak to, co w całej debacie zwykle umyka - automatyczna, coroczna waloryzacja progów i kwoty wolnej o wskaźnik inflacji. Gdyby skala nadążała za cenami, podatnik nie traciłby realnie rok po roku, a klasa polityczna nie mogłaby co kilka lat prezentować podwyżki progu jako wyborczego upominku - ocenia Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy InFakt, w rozmowie z redakcją biznesową tvn24.pl.

Zobacz też: To już nie jest pojedyncza zaległość do spłaty. Oblicze zadłużenia Polaków wyraźnie się zmienia

Drugi próg podatkowy - ile trzeba zarabiać?

Obecna konstrukcja skali podatkowej w Polsce została ukształtowana w 2022 roku, kiedy to drugi próg podatkowy ustalono na poziomie 120 tysięcy złotych rocznie. Oznacza to, że miesięczna pensja graniczna, po przekroczeniu której wpada się w wyższą stawkę, wynosi dokładnie 11 879 złotych. Gdy wprowadzano te przepisy, średnie wynagrodzenie w kraju wynosiło nieco ponad 6346 złotych, więc granica drugiego progu wydawała się odległa dla większości pracowników.

Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie, ponieważ według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego przeciętna pensja brutto wzrosła do poziomu 8903,56 złotych. W efekcie dystans między średnią krajową a progiem wysokiego podatku skurczył się do niespotykanych wcześniej rozmiarów.

Tyle trzeba zarabiać, by wpaść w drugi próg podatkowy. Wielu Polaków czeka przykra niespodzianka
Fot. RomanR/Shutterstock

Warto spojrzeć na tę kwestię z szerszej perspektywy historycznej, aby zrozumieć skalę degradacji realnej wartości progów. Jeszcze w 2009 roku, gdy drugi próg wynosił nieco ponad 85 tysięcy złotych, stanowił on równowartość około 3,5-krotności ówczesnego przeciętnego wynagrodzenia. Dzisiejsze 120 tysięcy złotych to zaledwie 1,2-krotność średniej krajowej, co doskonale obrazuje, jak bardzo system podatkowy spłaszczył strukturę zarobków. Osoby, które kilkanaście lat temu uznano by za klasę wyższą, dziś płacą 32-procentowy podatek, choć pod względem zamożności plasują się w środku stawki. 

Narastający problem widać w statystykach Ministerstwa Finansów, z których wynika, że w wyższy próg podatkowy wpada już ponad 2,4 miliona Polaków, co stanowi blisko 10 procent wszystkich podatników w kraju. To ogromny skok w porównaniu z wcześniejszymi latami, pokazujący, że problem ma charakter masowy. Wiele wskazuje na to, że liczba ta będzie jeszcze rosnąć.

Wynagrodzenia rosną, ale próg podatkowy pozostaje taki sam

Głównym mankamentem obecnego systemu jest fakt, że polska skala podatkowa nie posiada łagodnego przejścia, lecz przypomina wysoką ścianę, za którą stawka podatkowa drastycznie skacze z 12 do 32 procent. Eksperci zajmujący się doradztwem podatkowym wskazują, że spór polityczny nie powinien koncentrować się wyłącznie wokół samej kwoty granicznej, lecz wokół trwałego uzdrowienia mechanizmu.

Jednym z rozwiązań mogłoby być wprowadzenie trzeciego, pośredniego szczebla opodatkowania, na przykład stawki 20-procentowej dla dochodów mieszczących się w przedziale od 120 do 180 tysięcy złotych. Dopiero nadwyżka powyżej tej wyższej kwoty byłaby obciążona najwyższą stawką, co pozwoliłoby na łagodniejsze traktowanie osób wchodzących w strefę wyższych zarobków.

Kluczem do rozwiązania problemu na lata wydaje się jednak wprowadzenie automatycznej, corocznej waloryzacji progów podatkowych oraz kwoty wolnej od podatku o wskaźnik inflacji. Taki mechanizm indeksacji sprawiłby, że system podatkowy stałby się neutralny dla podatnika i odporny na zjawiska makroekonomiczne.

Obywatele nie traciliby realnie swoich dochodów z powodu wzrostu cen, a politycy straciliby możliwość traktowania korekt podatkowych jako przedwyborczych prezentów. Wprowadzenie stałej waloryzacji wpisałoby się w standardy nowoczesnej bankowości centralnej i stabilnych systemów finansowych, przywracając przewidywalność, której tak bardzo brakuje dziś polskiej klasie średniej.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Jagody słoik
Tak oszukują na jagodach. Przed zakupem koniecznie sprawdź jeden szczegół
None
Decyzja Sejmu w sprawie bezwarunkowego dochodu podstawowego. Co dalej z 800 plus?
Pieniądze
Nawet 1978,49 zł co miesiąc za urodzenie dziecka. Tym kobietom należy się dodatek z ZUS
Montaż klimatyzacji
Czy montaż klimatyzatora możesz odliczyć od podatku? Skarbówka zmieniła interpretację przepisów
Podatek cyfrowy
Polska szykuje 3% podatek cyfrowy. Kto naprawdę za niego zapłaci?
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: