Rosnące nominalnie wynagrodzenia Polaków coraz częściej stają się źródłem frustracji przy corocznym rozliczaniu podatków. Zjawisko to, w ekonomii nazywane pełzaniem podatkowym, dotyka coraz szerszej grupy obywateli. Choć portfele teoretycznie stają się grubsze, realna siła nabywcza nie rośnie w tak szybkim tempie, za to opłaty na rzecz państwa skaczą gwałtownie. W rezultacie Polacy coraz częściej “wpadają” w drugi próg podatkowy. Oto granica zarobków.
Drugi próg podatkowy znów wraca do centrum politycznego sporu. Tym razem nie chodzi jednak o odległą obietnicę, tylko o konkretną propozycję podniesienia limitu 120 tys. zł rocznie. Problem w tym, że po jednej stronie stoi ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zapowiadająca ofensywę, a po drugiej - Ministerstwo Finansów, które już dziś mówi o ryzyku dla budżetu i deficytu.Drugi próg podatkowy znów stał się politycznym polem bitwy140 tys. zł zamiast 120 tys. zł. Jest konkretna propozycja i twarda zapowiedźDrugi próg podatkowy uderza w coraz większą grupę. Budżet nie chce odpuścić
Zdecydowana większość Polaków odprowadza swój podatek dochodowy, opierając się na skali podatkowej, która określa, jak dużą część wygenerowanego dochodu mają przekazać państwu. Odpowiednie rozliczenie tego podatku to podstawowa umiejętność każdego podatnika, dlatego warto wiedzieć, w jakich sytuacjach, jakie stawki będą daną osobę obowiązywały. By się tego dowiedzieć, należy wprowadzić pojęcia progów podatkowych. Sporą część Polaków będzie obowiązywał już ten pierwszy, ale co z drugim? Drugi próg podatkowy – od jakich kwot go liczyć?