biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Marcin Lewandowski: Przejadanie pożyczonego bogactwa. Czy to koniec europejskiego snu?
Maciej Wapiński
Maciej Wapiński 19.05.2026 13:38

Marcin Lewandowski: Przejadanie pożyczonego bogactwa. Czy to koniec europejskiego snu?

Marcin Lewandowski: Przejadanie pożyczonego bogactwa. Czy to koniec europejskiego snu?
Koniec europejskiego snu Fot. Canva

Ignorancja finansowa obywateli sprawia, że rządy z niepokojącą łatwością wpędzają państwa w śmiertelnie niebezpieczną spiralę potężnego długu. Podczas gdy spętana nadmiernymi regulacjami Unia Europejska obniża loty i konsumuje oszczędności poprzednich pokoleń, pragmatyczne reżimy sukcesywnie przejmują kontrolę nad światowymi rynkami. Gospodarczy szczyt prosperity mamy najprawdopodobniej już za sobą, a Stary Kontynent dobrowolnie rezygnuje z prawdziwej rynkowej rywalizacji. Dokąd zmierza zachodni świat?

O nadciągającym gospodarczym tąpnięciu rozmawiał na łamach serwisu BiznesInfo.pl Marcin Lewandowski – przedsiębiorca, inwestor i były wykładowca akademicki. 

Analfabetyzm, który kosztuje miliardy

Poważnym motorem postępującego zapożyczania się całych krajów u światowych instytucji finansowych jest alarmująco niska wiedza podatników. Pod wpływem chwytliwych politycznych haseł obywatele nie potrafią zidentyfikować prawdziwych źródeł finansowania pomocy państwowej, która generuje kolosalne straty w budżecie na dekady. Marcin Lewandowski odnosi się między innymi do głośnych mechanizmów solidarnościowych.

– Ten głośny swego czasu program, czyli Krajowy Plan Odbudowy, to przecież zwykła pożyczka, a nie darmowe pieniądze, które tak po prostu dostaliśmy – zauważa ekspert w rozmowie z BisnesInfo. – Ludzie kupują za to jachty, które nasze dzieci będą spłacać. To jest chore.

Kluczem do zrozumienia tego zjawiska jest dramatyczny poziom powszechnej edukacji finansowej. Rozmówca przywołuje uderzające dane z przeprowadzanych niedawno badań opinii publicznej.

– Słyszałem ostatnio ciekawą sondę, w której zapytano obywateli, skąd rząd bierze pieniądze. Jedna trzecia badanych powiedziała, że nie wie, co już jest straszną odpowiedzią. Kolejna jedna trzecia uznała, że państwo ma po prostu swoje środki. Tylko pozostała część poprawnie wskazała podatki – wylicza przedsiębiorca, odwołując się także do własnych zawodowych doświadczeń. – Mam za sobą przeszłość akademicką i na przestrzeni dekady z przerażeniem obserwowałem, jak moi studenci, niegdyś ciekawi świata, przestawali rozumieć tak podstawowe pojęcia, jak inflacja, dług czy inwestycje. Dzisiejszym dwudziestolatkom do szczęścia wystarcza abonament na Netfliksie i mikrokawalerka. Oni nie zastanawiają się, jak naprawdę działa świat.

Zielona iluzja i ucieczka innowacji

Obserwowany dobrobyt naszego kontynentu przestał być napędzany komercyjnymi podbojami czy rynkową innowacyjnością. Dzisiejsza Europa opiera się wyłącznie na sukcesywnym przejadaniu zasobów akumulowanych w latach powojennych. Wszelkie odgórne regulacje i limity powoli wypychają z Unii nowoczesne fabryki, zabijając konkurencyjność.

– Dzisiaj gospodarczo się zwijamy. Fabryki ewakuują się z Europy przez Zielony Ład, który uważam za bzdurę niemającą w skali makro nic wspólnego z biznesem – ocenia ostro Lewandowski w wywiadzie dla BiznesInfo. – Amerykanie i Azjaci kopcą, ale budują swoją gospodarczą przyszłość, podczas gdy światowi hegemoni patrzą na Europę z delikatnym uśmiechem politowania.

Odejście od stymulowania wydajności na rzecz sztucznego podtrzymywania konsumpcji, przy jednoczesnym wzroście obciążeń państwowych, spycha Europę na margines.

– Głównym źródłem rozwoju w Europie stało się zabieranie innym z podatków, a nie innowacja i szukanie nowych dróg – punktuje Lewandowski. – Unia Europejska po prostu nie ma pomysłu na to, jak odnaleźć się w nowym, zdominowanym przez Stany Zjednoczone, Chiny i Rosję świecie, ani w czym być tak naprawdę najlepszą. To bardzo mnie smuci.

Pożegnanie ze wzrostem poziomu życia

W świetle bezlitosnej arytmetyki najwyższy punkt europejskiego powodzenia gospodarczego ulega wyraźnemu zachwianiu i powoli odchodzi na karty historii. Trudności decyzyjne na szczeblach unijnych oraz rosnący fiskalizm przekładają się wprost proporcjonalnie na bolesną stagnację portfeli obywateli. Społeczeństwa tracą możliwość swobodnego awansu majątkowego, co gwarantuje systematyczną pauperyzację klasy średniej.

Poziom życia będzie spadał, a rozwarstwienie zacznie coraz bardziej postępować. Ludzie, którzy dzisiaj żyją dobrze, zbiednieją, a ci z samego dołu zostaną już ostatecznie dociśnięci – prognozuje rozmówca BiznesInfo.pl. – Szczyt poziomu życia w Polsce przypadł na 2019 rok, tuż przed pandemią. Od tamtego czasu jest tylko dziwniej i trudniej. Mam wrażenie, że ta tendencja się nie zmieni.

Złoty wiek kontynentu dobiega końca, a zachodni kapitał sam zamienia się w archaiczny pomnik dawnej świetności.

– Uważam, że już jesteśmy takim skansenem starych dziadków, którzy po prostu przejadają swoje bogactwo. Ono jednak kiedyś się skończy – podsumowuje gorzko Lewandowski.

Źródło: BiznesInfo

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: