biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Polski ziemniak "przegrywem"? MRiRW rusza z akcją ratunkową, wszystko w rękach Polaków
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 12.05.2026 13:13

Polski ziemniak "przegrywem"? MRiRW rusza z akcją ratunkową, wszystko w rękach Polaków

Polski ziemniak "przegrywem"? MRiRW rusza z akcją ratunkową, wszystko w rękach Polaków
Fot. Mitchell Soeharsono, Pexels/Canva

Nadmiar towaru na rynku zazwyczaj cieszy konsumentów, ale dla rolników bywa zwiastunem finansowej katastrofy. Obecna sytuacja na krajowym rynku warzyw pokazuje, że rekordowe zbiory mogą stać się ciężarem nie do udźwignięcia, gdy magazyny pękają w szwach, a ceny w skupach spadają poniżej progu opłacalności.

Rekordowe zbiory i puste portfele polskich producentów

Sytuacja na polskim rynku rolnym stała się w ostatnich tygodniach wyjątkowo napięta, a wszystko za sprawą produktu, który od pokoleń stanowi fundament naszej diety. Ziemniak, bo o nim mowa, stał się ofiarą własnego sukcesu urodzajowego. Tegoroczne zbiory okazały się tak obfite, że podaż wielokrotnie przewyższyła realne zapotrzebowanie krajowych odbiorców. W efekcie magazyny w całym kraju są wypełnione po sufit, a rolnicy z niepokojem patrzą na cenniki w punktach skupu.

Obecne stawki w wielu regionach nie pozwalają nawet na pokrycie kosztów paliwa, nawozów i robocizny, co stawia pod znakiem zapytania rentowność wielu gospodarstw specjalizujących się w tej uprawie. Nadwyżka ziemniaków doprowadziła do drastycznych spadków cen, a brak odpowiedniej infrastruktury do długoterminowego przechowywania tak ogromnych ilości warzyw tylko potęguje problem. Nie bez znaczenia jest również fakt, że polskie rolnictwo wciąż boryka się z rozdrobnieniem, co utrudnia wspólną politykę sprzedażową i negocjacje z potężnymi odbiorcami.

Polski ziemniak "przegrywem"? MRiRW rusza z akcją ratunkową, wszystko w rękach Polaków
Fot. wilaiwanphoto/Getty Images/Canva

Tradycyjne kanały zbytu, które dotychczas absorbowały większość krajowej produkcji, wykazują oznaki nasycenia. Choć statystyczny Polak wciąż chętnie sięga po to warzywo, trendy żywieniowe powoli ewoluują w stronę kasz czy ryżu, co w skali makro przekłada się na mniejsze zapotrzebowanie. Przetwórstwo, obejmujące produkcję frytek, chipsów oraz skrobi ziemniaczanej, pracuje obecnie na maksymalnych obrotach, ale nawet to nie wystarcza, by zagospodarować nadmiar surowca.

Zakłady przetwórcze mają ograniczone moce przerobowe i podpisane kontrakty, których nie mogą nagle rozszerzyć o tysiące ton dodatkowego towaru zalegającego w rolniczych piwnicach. W obliczu narastającego kryzysu oczy wszystkich zwróciły się w stronę Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, oczekując systemowych rozwiązań, które mogłyby zdjąć z rynku choć część nadwyżki i ustabilizować drastycznie niskie ceny.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi reaguje na sytuację na rynku ziemniaków

Odpowiedzią administracji rządowej na trudną sytuację producentów stała się ogólnopolska kampania informacyjno-edukacyjna pod hasłem „Polski ziemniak – bohater każdego obiadu”. Resort rolnictwa zdecydował się na uruchomienie mechanizmów promocyjnych, które mają na celu zmianę postrzegania tego warzywa przez współczesnych konsumentów. Głównym założeniem akcji jest przekonanie Polaków, że wybierając rodzime produkty, realnie wspierają lokalną gospodarkę i pomagają rolnikom przetrwać najtrudniejszy okres.

Kampania kładzie silny nacisk na jakość i walory smakowe krajowych odmian, które często wygrywają z importowanymi produktami pod względem świeżości i braku konieczności długiego transportu. W ramach działań promocyjnych resort zachęca do powrotu do korzeni i odkrywania tradycyjnej kuchni, ale w nowoczesnym wydaniu. Od klasycznych placków ziemniaczanych, przez regionalną babkę, aż po wykwintne zapiekanki – ziemniak ma być prezentowany jako produkt uniwersalny, tani i niezwykle zdrowy, jeśli jest odpowiednio przygotowany.

Pojawia się jednak pytanie, czy same apele o kulinarny patriotyzm wystarczą, by uratować rynek przed zapaścią. Kluczową rolę w tym procesie odgrywają wielkie sieci handlowe, które dominują w strukturze sprzedaży detalicznej w Polsce. Choć Ministerstwo Rolnictwa deklaruje rozmowy z największymi graczami na rynku, realne zaangażowanie korporacji w promocję polskiego ziemniaka bywa zróżnicowane. Część sieci włączyła się do akcji poprzez specjalne oznaczenia na półkach czy dedykowane gazetki promocyjne, jednak rolnicy często zwracają uwagę na dysproporcję między ceną w skupie a tą, którą konsument musi zapłacić przy kasie.

Marża handlowa pozostaje często na tyle wysoka, że obniżki w skupach nie przekładają się proporcjonalnie na niższe ceny dla klientów, co mogłoby jeszcze mocniej napędzić popyt. Kampania ma więc przed sobą trudne zadanie – musi nie tylko zainspirować kucharzy amatorów do eksperymentów z babką ziemniaczaną, ale też wywrzeć presję na łańcuch dostaw, by udrożnić drogę z pola na stół.

Zobacz też: Truskawki jak luksusowy towar. Przewidywane ceny owoców w 2026 roku

Ratunek, który przyszedł po czasie

Mimo szeroko zakrojonych działań promocyjnych, w środowisku rolniczym narasta frustracja, a dominującym głosem jest ten o spóźnionej reakcji urzędników. Krytycy wskazują, że akcja ministerstwa wystartowała w momencie, gdy dla wielu producentów walka o zysk dawno się zakończyła, a zaczęła się walka o minimalizację strat. Problem nadwyżek był sygnalizowany już wiele miesięcy temu, kiedy pierwsze prognozy zbiorów wskazywały na rekordowe wyniki.

Tymczasem kampania ruszyła pełną parą dopiero wtedy, gdy część towaru zaczęła tracić na jakości. Jak donoszą branżowe portale, skala problemu jest tak ogromna, że niektórzy plantatorzy podjęli drastyczne decyzje o rozrzucaniu ziemniaków na polach jako nawóz, ponieważ koszty transportu do punktu skupu przewyższały oferowaną tam zapłatę. To obrazowa klęska urodzaju, której nie jest w stanie naprawić nawet najbardziej kreatywny spot reklamowy czy książka z przepisami na dania z ziemniaków.

Ogólnie akcja bardzo dobra. Dobra inicjatywa, tylko niestety bardzo spóźniona, bo tak naprawdę mamy okres, kiedy utrzymywanie ziemniaków przy tak wysokich temperaturach w bardzo dobrej kondycji jest już bardzo energochłonne, kosztowne - mówi Szymon Ręcławowicz, producent ziemniaków jadalnych z Zachodniopomorskiego, cytowany przez portal Warzywa.pl.

Realne wsparcie rynku wymagałoby działań podjętych na długo przed zapełnieniem magazynów, takich jak wcześniejsze zakontraktowanie większych ilości surowca przez państwowe rezerwy czy intensywniejsza promocja eksportu na rynki zagraniczne, gdzie polski ziemniak cieszy się dobrą renomą.

Obecna akcja, choć potrzebna w kontekście budowania długofalowego wizerunku produktu, w krótkim terminie wydaje się być jedynie „plastrem na otwartą ranę”. Rolnicy podkreślają, że bez systemowych rozwiązań dotyczących ubezpieczeń upraw od wahań cenowych oraz większego wsparcia dla grup producenckich, każde kolejne rekordowe zbiory będą wywoływać podobny paraliż.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: