Partner serwisu None
Partner serwisu None
biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Praca > Nadchodzi wielka fala zwolnień w branży motoryzacyjnej. Ma ubyć aż 225 tys. etatów
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 13.05.2026 17:33

Nadchodzi wielka fala zwolnień w branży motoryzacyjnej. Ma ubyć aż 225 tys. etatów

Nadchodzi wielka fala zwolnień w branży motoryzacyjnej. Ma ubyć aż 225 tys. etatów
Fot. Tom Fisk, Pexels/Canva

Niemiecka branża motoryzacyjna, będąca przez dekady fundamentem europejskiego dobrobytu, staje przed widmem gigantycznej redukcji etatów, która nie tylko zmieni strukturę zatrudnienia u naszych sąsiadów, ale postawi pod znakiem zapytania przyszłość tysięcy podwykonawców również w Polsce.

Niemiecka ściana z podatków, biurokracji i rachunków za prąd

Hildegarda Mueller, prezes stowarzyszenia przemysłu motoryzacyjnego VDA, podczas środowego wystąpienia postawiła fatalną diagnozę: Europa, a w szczególności Niemcy, mierzą się z „poważnym i trwałym kryzysem konkurencyjności”.

To zjawisko nie wzięło się z próżni, lecz jest wypadkową kilku czynników, które skutecznie wypychają produkcję poza granice Starego Kontynentu, najczęściej w kierunku Stanów Zjednoczonych lub Chin.

Nadchodzi wielka fala zwolnień w branży motoryzacyjnej. Ma ubyć aż 225 tys. etatów
Fot. IMAGO/Chris Emil Janssen/Imago Stock and People/East News

Głównym hamulcem okazują się rekordowo wysokie koszty energii. Prąd w Niemczech stał się towarem luksusowym, co dla energochłonnych zakładów produkujących komponenty jest barierą nie do przebicia. Do tego dochodzą ogromne obciążenia fiskalne oraz narastający przerost biurokracji.

Skomplikowane i nieustannie zmieniające się regulacje prawne paraliżują procesy inwestycyjne, sprawiając, że transformacja w stronę elektromobilności staje się droższa i wolniejsza niż u globalnych rywali. Bez głębokich reform systemowych, produkcja aut w Europie może stać się po prostu nieopłacalna, co pociągnie za sobą nieodwracalne skutki społeczne.

Prognozy gorsze niż zakładano

Skala zapowiadanych cięć poraża i jest znacznie większa, niż wskazywały na to analizy sprzed zaledwie kilku miesięcy. Według najnowszych wyliczeń VDA, do 2035 roku niemiecka branża motoryzacyjna uszczupli się o 225 tysięcy etatów. To o 35 tysięcy miejsc pracy więcej, niż przewidywały poprzednie prognozy tego samego stowarzyszenia, które i tak uznawano za alarmujące.

Dla porównania, wcześniejsze estymacje zakładały stratę rzędu 190 tysięcy pracowników w okresie 2019–2035. Rzeczywistość zweryfikowała te plany z bolesną precyzją, pokazując, że proces destrukcji miejsc pracy nie tylko przyspiesza, ale staje się wręcz lawinowy.

Co istotne, nie mówimy o odległej przyszłości, lecz o procesie, który już trwa i zebrał krwawe żniwo. Mueller poinformowała, że w latach 2019–2025 z niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego wyparowało już około 100 tysięcy stanowisk pracy. Oznacza to, że w nadchodzącej dekadzie branża musi przygotować się na likwidację kolejnych 125 tysięcy etatów.

Taka dynamika zmian budzi ogromny niepokój, ponieważ motoryzacja to system naczyń połączonych. Każde zlikwidowane stanowisko u finalnego producenta generuje ryzyko upadku kilku kolejnych u dostawców drugiego i trzeciego rzędu. To gospodarcze domino, którego kostki zaczęły się przewracać i trudno będzie je zatrzymać bez radykalnej zmiany polityki gospodarczej Berlina i Brukseli.

Zobacz też: Kolejne cięcia w IKEA. 240 osób do zwolnienia w Polsce, zareagowała szwedzka centrala

Polski rykoszet - nadchodzą wyzwania dla krajowych dostawców

Największym błędem byłoby myślenie, że kłopoty Volkswagena, BMW czy Mercedesa to wyłącznie problem Niemców. Polska jest jednym z kluczowych ogniw w łańcuchu dostaw zachodnich koncernów, a tysiące firm nad Wisłą żyją z produkcji części, komponentów i akcesoriów dedykowanych właśnie niemieckim autom.

Jeśli Berlin trwale ograniczy produkcję, polskie fabryki odczują to niemal natychmiast w swoich portfelach zamówień. Eksport podzespołów motoryzacyjnych to jedna z najważniejszych gałęzi polskiego handlu zagranicznego, a każda fala zwolnień za Odrą rzuca długi cień na zakłady w Tychach, Gliwicach, Poznaniu czy na Dolnym Śląsku.

Dla polskich pracowników oznacza to czas dużej niepewności. Choć polski rynek pracy wciąż wykazuje dużą odporność, to uzależnienie od kondycji niemieckiego giganta jest faktem. Spadek konkurencyjności Europy wobec Chin sprawia, że globalne koncerny chętniej przenoszą centra produkcyjne do Azji, co może doprowadzić do marginalizacji całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: