biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Szara strefa w pokerze rośnie. Budżet państwa może tracić ogromne pieniądze
Darek Dziduch
Darek Dziduch 23.02.2026 12:54

Szara strefa w pokerze rośnie. Budżet państwa może tracić ogromne pieniądze

Szara strefa w pokerze rośnie. Budżet państwa może tracić ogromne pieniądze
Fot. Canva

Współczesny poker to globalny biznes liczony w miliardach, z profesjonalną oprawą, transmisjami i wielkimi sponsorami. W Polsce wciąż bywa jednak ustawiany w jednym szeregu z popkulturowymi obrazkami z epoki: zadymiona speluna, szemrani bohaterowie i skojarzenie z filmem Wielki Szu. Efekt? Prawo, które zamiast porządkować rynek, wypycha graczy – i ich pieniądze – do krajów ościennych.

To opowieść o straconej szansie: dla budżetu, dla turystyki i dla branż, które żyją z wydarzeń masowych. Materiał powstał na podstawie rozmowy  z Rafałem Gładysiem, ekspertem rynku pokera i dziennikarzem.

  • Polscy gracze regularnie zostawiają pieniądze w Czechach i na Słowacji, bo polskie przepisy praktycznie uniemożliwiają opłacalną grę turniejową i gotówkową
  • Legalny poker na żywo w kasynach obłożony jest 25-procentowym podatkiem od każdej wygranej puli – co, zdaniem środowiska, zabija rentowność
  • Pokerzyści deklarują gotowość płacenia wysokich podatków i finansowania celów społecznych, ale – jak mówią – od lat odbijają się od politycznej ściany

Zły wizerunek pokera

Wizerunek pokera w Polsce od lat jest zdeformowany – i co gorsza, tę deformację często powielają także decydenci. Dla wielu osób poker nadal pozostaje synonimem „hazardu”, najlepiej w wersji z westernu albo z dawno ogranych klisz: nielegalne rozgrywki, ryzyko, podejrzany półświatek. Tymczasem na świecie poker jest dziś dyscypliną turniejową na wskroś profesjonalną: z sędziami, regulaminami, oprawą telewizyjną i wydarzeniami, które potrafią przyciągnąć tłumy.

Międzynarodowe festiwale – World Series of Poker, European Poker Tour, World Poker Tour czy Triton Series – budują ogromne pule nagród i wciągają do gry graczy z całego świata. A sam poker nie kończy się na stole: napędza hotelarstwo, gastronomię, transport i turystykę eventową. Tam, gdzie są turnieje, są też pełne hotele, restauracje i lotniska.

Problem w tym, że w Polsce z tej machiny korzystają głównie sąsiedzi. Na Słowacji i w Czechach polski kapitał jest mile widziany. Jak wskazuje Rafał Gładyś, dobrym symbolem tej sytuacji są Mistrzostwa Polski legalnego pokera – rozgrywane poza Polską, w Bratysławie. Na kilkudniowe festiwale przyjeżdżają setki Polaków, którzy zostawiają pieniądze w słowackich hotelach i lokalach.

Polska – z lotniskami w dużych miastach, z rosnącą bazą hotelową i infrastrukturą – mogłaby być naturalnym liderem regionu. Zwłaszcza że gracze z krajów, gdzie dostęp do gier na żywo jest ograniczony, szukają miejsc z dobrą organizacją i stabilnymi regułami. W tej logice Polska nie jest „za mała”. Jest po prostu prawnie zablokowana.

Prawna iluzja: poker niby dozwolony, ale nie do grania

Formalnie można usłyszeć argument, że poker w Polsce jest „legalny”. W praktyce – jak opisuje środowisko – legalność bywa iluzją, bo przepisy ustawiają rynek tak, że nie da się go prowadzić na warunkach, które mają sens ekonomiczny.

W sieci państwo utrzymuje monopol, a rynek jest domknięty. Według rozmówcy rozwiązania wdrażane przez lata nie odpowiadają na realne potrzeby graczy, a próby budowania odseparowanego, krajowego ekosystemu (z geoblokadą) mijają się z naturą pokera online, który opiera się na globalnej puli graczy i swobodnej rywalizacji.

Jeszcze bardziej kontrowersyjnie wygląda sytuacja pokera na żywo w kasynach. W ocenie środowiska prawo podcina podstawy tego, co w wielu krajach jest standardem: regularnych gier gotówkowych, które utrzymują pokerową infrastrukturę i pozwalają kasynom finansować obsługę. Turnieje – dopuszczone – mają z kolei strukturę kosztów, która w oczach graczy i operatorów nie spina się w praktyce, szczególnie gdy w grę wchodzi podatek.

Do tego dochodzi trzecia ścieżka: zgody na organizację pokera poza kasynami, ale w formule, która sprowadza rozgrywkę do nagród rzeczowych. Rafał Gładyś opisuje to jako sytuację absurdalną.

– Gra w pokera bez pieniędzy to nie jest prawdziwy poker – mówi.

Jego argument jest prosty: jeśli stawką są żelazka, lokówki czy bony, to rynek nie ma nic wspólnego z profesjonalną rywalizacją. A świat idzie w drugą stronę – nawet kraje, które kiedyś karały za gry karciane, dziś planują duże inwestycje w kompleksy kasynowo-hotelowe, bo widzą w tym turystykę i podatki.

Uzależnienie od pokera? Ten argument upada

W polskiej debacie politycznej poker często wraca w pakiecie z argumentem o uzależnieniach i „społecznej szkodliwości hazardu”. Rozmówca BiznesInfo przekonuje, że problem polega na wrzucaniu wszystkiego do jednego worka: automatów, kasyn, zakładów i pokera – mimo że mechanika ryzyka i rola umiejętności są w tych obszarach inne.

Gładyś przywołuje dane dotyczące skali leczenia uzależnień w Polsce, wskazując, że hazard – w porównaniu z alkoholem i narkotykami – wypada w statystykach nieporównywalnie mniejszą liczbą pacjentów. Jego teza jest taka: jeśli państwo buduje politykę na strachu, powinno najpierw uczciwie zważyć problem, zamiast traktować poker jako symbol moralnej paniki.

To zresztą spór nie tylko o emocje, ale i o definicję gry. W pokerze – w długim okresie – wygrywają ci sami, bo powtarzalność wyników bierze się z umiejętności: matematyki, strategii, psychologii, zarządzania ryzykiem. Nie ma „mistrzostw świata” w automatach czy w ruletce. Są mistrzostwa świata w pokerze – i są nazwiska, które do nich wracają.

W tym kontekście rozmówca przywołuje przykłady zawodników osiągających wysokie wyniki na arenie międzynarodowej, w tym Polaków odnoszących sukcesy w turniejach i grach gotówkowych. Jego wniosek: zawodowy poker to sport umysłowy, nie przypadkowe „klikanie” w maszynę.

– To są gracze, którzy poświęcili tysiące godzin na naukę gry w pokera, po to, żeby być jednymi z najlepszych i rywalizować na arenie międzynarodowej – podkreśla Rafał Gładyś.

Szara strefa, budżet i strach przed mówieniem głośno

Najbardziej namacalny skutek restrykcji jest finansowy: rynek ucieka do szarej strefy albo za granicę. Rozmówca wskazuje szacunki dotyczące skali całej branży hazardowej i udziału nielegalnego obiegu, a następnie pokazuje, jak – nawet przy ostrożnych założeniach – z tych pieniędzy można wyliczyć miliardy, które nie trafiają do budżetu państwa.

Środowisko od lat proponuje rozwiązania: licencje, nadzór, legalne kluby pokerowe, podatki oparte na realnych przychodach operatorów, zamiast konstrukcji, która – jak oceniają gracze – zabija rentowność już na starcie. Deklaracje są przy tym nie tylko fiskalne: pokerzyści mówią o przeznaczeniu wpływów na cele społeczne, od ochrony zdrowia po inne obszary niedofinansowane przez państwo.

– Wiecznie jest mało tych pieniędzy w budżecie, a jak przychodzi co do czego i my kładziemy gotowe pomysły i projekty na zarobienie w bardzo łatwy sposób kilkuset milionów złotych w krótkim czasie, to nikt nie chce tego podnieść – dodaje Rafał Gładyś.

W tle jest jeszcze jeden wątek: klimat prawny, który – jak twierdzi rozmówca – zniechęca do merytorycznej debaty. Z jego opowieści wynika, że granica między rozmową o pokerze a oskarżeniem o „promocję hazardu” bywa w praktyce rozmyta, a konsekwencje mogą być dotkliwe.

– Służba celno-skarbowa wjechała mi na chatę. Mam sprawę w sądzie. Mam już za sobą pierwszy wyrok, oczywiście skazujący mnie – mówi.

To domyka obraz: gra, którą świat traktuje jak rozrywkę premium i sport intelektualny, w Polsce nadal funkcjonuje w cieniu podejrzeń. A wraz z nią – pieniądze, miejsca pracy i potencjał turystyczny, które płyną tam, gdzie prawo nie udaje, że coś dopuszcza, tylko naprawdę pozwala działać.

Źródło: BiznesInfo

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Sanatorium
Do sanatorium z NFZ z dnia na dzień. Tak ominiesz długą kolejkę, wystarczy ten wniosek
Lotto kolektura
Polska ma nowego milionera. Kupił zdrapkę i wygrał fortunę
System kaucyjny
Zwrócił 611 butelek i puszek. Otrzymał voucher na taką kwotę, absolutny rekord w Auchan
Wypłata bankomat
Duży bank w Polsce apeluje do klientów. W najbliższych dniach z tych funkcji nie skorzystają
Wypłata pieniędzy bankomat
Limity wypłaty gotówki od 19 lutego. W tych bankomatach nie obowiązują
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: