Współczesny poker to globalny biznes liczony w miliardach, z profesjonalną oprawą, transmisjami i wielkimi sponsorami. W Polsce wciąż bywa jednak ustawiany w jednym szeregu z popkulturowymi obrazkami z epoki: zadymiona speluna, szemrani bohaterowie i skojarzenie z filmem Wielki Szu. Efekt? Prawo, które zamiast porządkować rynek, wypycha graczy – i ich pieniądze – do krajów ościennych.To opowieść o straconej szansie: dla budżetu, dla turystyki i dla branż, które żyją z wydarzeń masowych. Materiał powstał na podstawie rozmowy z Rafałem Gładysiem, ekspertem rynku pokera i dziennikarzem.Polscy gracze regularnie zostawiają pieniądze w Czechach i na Słowacji, bo polskie przepisy praktycznie uniemożliwiają opłacalną grę turniejową i gotówkowąLegalny poker na żywo w kasynach obłożony jest 25-procentowym podatkiem od każdej wygranej puli – co, zdaniem środowiska, zabija rentownośćPokerzyści deklarują gotowość płacenia wysokich podatków i finansowania celów społecznych, ale – jak mówią – od lat odbijają się od politycznej ściany
Konferencja ‘’Razem do mety’’, organizowana przez dom mediowy Sigma BIS, dotyczyła sponsoringu z zakresu sportu oraz sposobów na jego efektywne wykorzystywanie. Omówione zostały wszelkie zagadnienia, takie jak wykorzystanie sponsoringu jako elementu media mixu w kampaniach reklamowych, mierzenie wpływu sponsoringu na sprzedaż, zaangażowanie marek w promocję aktywności fizycznej młodych Polaków czy realizację projektów dotyczących gamingu i e-sportu.
Na początku organizowano zawody w e-sporcie, aby promować gry komputerowe. Pula nagród była niewielka, ponieważ nie chciano pobierać dużych opłat wejściowych, a nie było możliwości czerpania pieniędzy z innych źródeł.W dzisiejszych czasach organizatorzy takich wydarzeń mają więcej pieniędzy, aby tworzyć ogromne pule nagród. Wydarzenia takie jak Dreamhack zarabiają dziesiątki milionów dolarów, a tylko ułamek z tej kwoty, przeznaczają na nagrody dla samych graczy.