Te owoce to hit na Broniszach, ale ceny zwalają z nóg. "Pierwszy smak lata" droższy o 75 proc.
Wiosenne słońce, które w ostatnich tygodniach wyjątkowo szczodrze operuje nad Polską, radykalnie zmieniło krajobraz na stołecznych Broniszach. Największy w kraju rynek hurtowy przeżywa obecnie prawdziwe oblężenie nowalijek, czyli młodych warzyw i owoców, które pojawiają się w sprzedaży po raz pierwszy w sezonie. Choć podaż rodzimych produktów rośnie niemal z godziny na godzinę, to tegoroczny start sezonu jest pełen cenowych paradoksów.
Uwielbiane nowalijki zalewają giełdę Bronisze
Majowe ocieplenie sprawiło, że cykl wegetacyjny wielu roślin znacząco przyspieszył, co widać po asortymencie oferowanym przez rolników. Obecnie na rynku w Broniszach obserwujemy zjawisko wypierania produktów z ubiegłorocznych zbiorów przez ich młode odpowiedniki. Szczególnie jaskrawym przykładem są ziemniaki. Mimo że młode krajowe bulwy odmiany Irga kosztują obecnie około 15 zł za kilogram, popyt na nie jest ogromny.
Czytaj więcej: Polski ziemniak "przegrywem"? MRiRW rusza z akcją ratunkową, wszystko w rękach Polaków
Kupujący wolą zapłacić więcej za świeżość i charakterystyczny smak, ignorując znacznie tańsze, stare ziemniaki. Te ostatnie, choć kosztują połowę mniej, tracą na jakości, co zwiastuje rolnikom spore kłopoty. Istnieje realne ryzyko, że zapasy z ubiegłego roku nie znajdą nabywców i będą musiały zostać zutylizowane, co dla producentów oznacza wymierną stratę finansową.

To jednak nie tylko ziemniaki budują nową hierarchię na straganach. Do sprzedaży trafiły już pierwsze partie krajowej cukinii oraz szparagów. Zielona cukinia z polskich upraw kosztuje w hurcie od 5 do 6 zł za kilogram, co czyni ją niezwykle konkurencyjną wobec towaru importowanego z Hiszpanii. Nieco droższe są odmiany kolorowe, wyceniane na 12 do 15 zł za kilogram.
Wielu klientów z niecierpliwością wyczekiwało również na polski bób. Ten uprawiany w szklarniach zadebiutował z wysokiego pułapu cenowego, osiągając 35 zł za kilogram w hurcie. Oznacza to, że w handlu detalicznym jego cena może zbliżać się do 50 zł, stając się towarem luksusowym dostępnym dla wąskiej grupy odbiorców. Dopiero pojawienie się dostaw z upraw polowych pozwoli na urealnienie tych stawek i szerszą dostępność tego popularnego warzywa.
Truskawkowy szok cenowy w kontraście dla tanich ogórków
Najwięcej emocji wzbudzają jednak polskie truskawki, które są symbolem nadchodzącego lata. Choć pogoda sprzyja ich dojrzewaniu w tunelach foliowych i szklarniach, to ich cena dla wielu jest barierą nie do przejścia. Obecnie za kilogram tych owoców w hurcie trzeba zapłacić od 30 do 35 zł. To aż o 75 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Eksperci rynku, tacy jak Maciej Kmera, zauważają, że mimo tak wysokich stawek, towar znika z Bronisz błyskawicznie.
Wysoka cena jest efektem nie tylko kosztów ogrzewania szklarni, ale także ogólnej inflacji kosztów produkcji rolnej. Co ciekawe, rosnąca dominacja polskiego owocu wypiera z rynku importerów. Truskawki z Grecji, wyceniane na około 20-22 zł za kilogram, cieszą się coraz mniejszym zainteresowaniem, a ich dostawcy z dużym niepokojem obserwują ekspansję rodzimych plantatorów.

Zupełnie inna sytuacja panuje w segmencie warzyw szklarniowych, a konkretnie ogórków. Tutaj mamy do czynienia z drastyczną nadpodażą, która zepchnęła ceny do poziomów niemal niespotykanych o tej porze roku. Kilogram gładkich ogórków szklarniowych kosztuje w hurcie zaledwie 2,5 zł. To prawdziwe wytchnienie dla portfeli konsumentów, choć dla producentów oznacza pracę na granicy rentowności.
Jednocześnie stabilnie trzymają się ceny pomidorów – zarówno malinowe, jak i czerwone odmiany kosztują od 8 do 10 zł za kilogram. Rynek nasyca się także młodą białą kapustą, co powoduje systematyczny spadek cen jej odpowiedników importowanych z Bałkanów.
Zobacz też: Truskawki jak luksusowy towar. Przewidywane ceny owoców w 2026 roku
Ryzyko przymrozków i niepewna przyszłość polskich sadów
Choć obecna oferta Bronisz zachwyca obfitością, nad polskim sadownictwem wiszą czarne chmury, które mogą rzucić cień na jesienne ceny. Obecnie jabłka są relatywnie tanie – kosztują od 2 do 3,5 zł za kilogram, co jest wynikiem o 20 proc. niższym niż rok temu. Jednak sielanka ta może być złudna.
Wiosenne przymrozki, które nawiedziły wiele regionów kraju, dokonały spustoszenia w sadach, wymrażając znaczną część pąków kwiatowych. Jeśli te prognozy się potwierdzą, jesienne zbiory będą znacznie mniejsze, co nieuchronnie doprowadzi do gwałtownego wzrostu cen tych najpopularniejszych w Polsce owoców. Podobne obawy dotyczą malin szklarniowych, które już teraz kosztują zawrotne 80 zł za kilogram, oraz owoców pestkowych sprowadzanych z południa Europy.
Wysoki popyt na nowalijki, mimo ich wysokich cen, pokazuje, że polski konsument jest spragniony świeżości i jest w stanie zapłacić premię za rodzime pochodzenie towaru. Niemniej jednak, dalszy rozwój sytuacji na rynku będzie zależał od stabilności pogody i tempa pojawiania się produktów z upraw polowych, które tradycyjnie przynoszą ulgę dla domowych budżetów.