Nowy król straganów w Zakopanem. Turyści płacą krocie, by mieć taką pamiątkę
Zakopiańskie stragany od lat przypominają kolorowy kalejdoskop, w którym jak w soczewce skupiają się najgorętsze trendy z dziecięcych pokoi i mediów społecznościowych. Po sezonach, w których każdy maluch musiał mieć pod pachą białą gęś o imieniu Pipa, kapibarę lub Labubu, na Krupówkach pojawił się nowy faworyt, prosto z pasterskiej bacówki.
Od TikToka do straganu - jak kupujemy pamiątki w XXI wieku?
Spacerując po najpopularniejszym deptaku w Polsce, trudno nie odnieść wrażenia, że o tym, co ląduje w naszych torbach, decyduje algorytm mediów społecznościowych. Jeszcze niedawno hitem były egzotyczne kapibary i niebieskie stwory z bajek, które z lokalnym folklorem nie miały nic wspólnego.
Turyści, zwłaszcza ci najmłodsi, nie szukają już ciężkich ciupag, lecz przedmiotów miękkich, uroczych i przede wszystkim takich, które ich znajomi rozpoznają jako „ten hit z Zakopanego”. Moda na konkretne maskotki wybucha nagle i równie szybko gaśnie, dlatego straganiarze muszą mieć nosa do tego, co za chwilę podbije serca kupujących.

Czy pluszowy ser ma w sobie to „coś”? Wiele wskazuje na to, że tak, ponieważ łączy on nostalgię dorosłych z potrzebą nowości u dzieci. Wystarczy spojrzeć na tłumy przy stoiskach – to nie oscypek do jedzenia, ale jego pluszowa wersja przyciąga dziś najwięcej spojrzeń. Sprzedawcy sprytnie wykorzystują ten moment, wystawiając maskotki w najbardziej widocznych miejscach, tuż obok magnesów i wełnianych kapci.
Pluszowy ser podbija serca Polaków. Dlaczego akurat on?
Nowa maskotka, która szturmem zdobywa zakopiańskie stoiska, to wierna - choć znacznie bardziej miękka - kopia tradycyjnego sera. Projektanci trafili w dziesiątkę, zachowując charakterystyczny kształt i ozdobne wzory, które każdy turysta kojarzy z Podhalem. Jak zauważa portal Gazeta Krakowska, nowość ta budzi szczególne emocje wśród rodzin z dziećmi.
Największym wzięciem cieszą się wersje miniaturowe, które idealnie pasują do małych rączek i łatwo dają się upchnąć w wakacyjnym plecaku czy walizce. Kupujący doceniają humorystyczny charakter tej zabawki - oscypek, który jest miły w dotyku i ma uśmiechniętą buzię, to idealny kontrast dla twardego, słonego oryginału. To właśnie ten element zaskoczenia i zabawy formą sprawia, że turyści zatrzymują się przy straganach, by choć przez chwilę pooglądać „oscypka, którego nie da się zjeść”.
Dlaczego to właśnie pluszowe jedzenie stało się tak popularne? Psychologia sugeruje, że nadawanie cech ludzkich przedmiotom codziennego użytku buduje silniejszą więź emocjonalną. W przypadku Zakopanego, gdzie oscypek jest niemal świętością, stworzenie jego maskotki było genialnym posunięciem marketingowym. Turyści chętnie kupują je jako żartobliwy prezent dla bliskich, co napędza sprzedaż szybciej niż jakakolwiek reklama w prasie.
Ile kosztuje popularny oscypek? Cena może zaskoczyć
Choć nowa moda rozkręca się na dobre, wielu kupujących przeżywa chwilowe ukłucie zdziwienia, gdy spogląda na metkę. Popularność w turystycznym kurorcie zawsze ma swoją cenę, a zakopiańskie ceny bywają równie wysokie jak szczyty Tatr. Według doniesień WP Kobieta, za małego pluszowego oscypka trzeba zapłacić około 45 złotych, a większe modele to koszt rzędu nawet 75 złotych. Mimo że dla wielu jest to kwota niemała, zwłaszcza w obliczu rosnących kosztów noclegów i gastronomii, chęć posiadania modnego gadżetu często wygrywa z rozsądkiem.
W dobie mediów społecznościowych pamiątka pełni bowiem nową funkcję - jest dowodem na to, że "było się tam, gdzie wszyscy” i trzyma się rękę na pulsie aktualnych trendów. Wystarczy kilka zdjęć z pluszowym serem na tle Giewontu lub na tarasie widokowym na Gubałówce, by moda rozlała się na całą Polskę. Czy oscypek na stałe wygryzie z rąk dzieci Stitcha czy Gęś Pipę? Wiele zależy od tego, jak długo utrzyma się na niego moda w sieci. Warto zauważyć, że moda ta powoli wykracza poza samo Zakopane, pojawiając się w ofertach sklepów internetowych, co jest najlepszym dowodem na to, że mamy do czynienia z nowym fenomenem.