Psy i koty w szpitalach coraz bliżej. Nowa inicjatywa zmierza do Sejmu
Zwierzęta domowe w Polsce zyskały status pełnoprawnych członków rodziny. Mimo to bramy placówek medycznych wciąż pozostają dla nich zamknięte. Poselski projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta ma to jednak zmienić, dając chorym możliwość spotkania z pupilem. Kto i na jakich zasadach zyska do tego prawo?
Od obrońców podwórka do członków rodziny. Ewolucja relacji ze zwierzętami domowymi
Polska to kraj miłośników czworonogów. Według rynkowych szacunków oraz danych z raportów FEDIAF w naszych domach żyje od 8 do 8,4 mln psów oraz od 7,1 do 7,5 mln kotów. Te liczby robią potężne wrażenie. Oznaczają one, że psa posiada niemal połowa, bo 49 proc. gospodarstw domowych, a kota około 40 proc. Pod względem nasycenia zwierzętami domowymi statystyki te bezapelacyjnie plasują nas w ścisłej czołówce europejskiej. Dowodzą również, że zwierzęta są absolutnie nieodłącznym elementem codzienności milionów Polaków, wpływającym na nasze decyzje zakupowe czy plany urlopowe.

Kiedyś psy pełniły głównie funkcje stróżujące, pilnując wiejskiego dobytku, natomiast koty trzymano w gospodarstwach w celu pozbywania się gryzoni. Dziś te czasy odeszły w niepamięć, a świadomość społeczna przeszła wyraźną metamorfozę. Czworonogi stały się pełnoprawnymi członkami rodziny, którzy śpią z nami pod jedną kołdrą, mają własne ubezpieczenia medyczne i uczestniczą w najważniejszych chwilach życia. Ta diametralna zmiana to bezpośredni efekt rosnącej wiedzy o dobrostanie oraz wyraźnych przemian demograficznych.
Zmieniający się styl życia, rosnąca liczba singli i systematycznie malejąca dzietność sprawiają, że psy i koty nierzadko pełnią rolę najbliższych towarzyszy, aktywnie łagodząc zjawisko społecznego osamotnienia. Z człowiekiem łączy je niezwykle silna, wręcz symbiotyczna więź emocjonalna. Czy zatem w momencie największej potrzeby psychicznego wsparcia, w nagłej chorobie i dojmującym cierpieniu, ten fundamentalny kontakt powinien być sztucznie zrywany? Przez całe dekady polski system ochrony zdrowia całkowicie lekceważył ten problem. Włodarze szpitali najczęściej postrzegali domowych pupili wyłącznie jako uciążliwe zagrożenie epidemiologiczne, a nie jako realne wsparcie dla wycieńczonego organizmu pacjenta.
Lecznicza moc obecności. Zooterapia w zderzeniu ze szpitalną biurokracją
Tymczasem pozytywny wpływ pupili na organizm człowieka to już nie tylko domysły, ale udowodniony naukowo fakt. Zooterapia, czyli metoda wspomagająca standardowe leczenie przez bezpośredni kontakt ze zwierzętami, cieszy się nad Wisłą rosnącym uznaniem środowisk medycznych. Wykorzystuje się ją powszechnie między innymi w rehabilitacji dzieci czy w pracy z pacjentami po ciężkich urazach neurologicznych. Udowodniono klinicznie, że taka terapia natychmiastowo obniża poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu, stabilizuje podwyższone ciśnienie krwi i silnie stymuluje mózg do wydzielania endorfin oraz oksytocyny. Skoro obecność zwierząt ma tak potężny wymiar terapeutyczny, rodzi się naturalne pytanie, dlaczego wciąż tak rzadko widujemy je na szpitalnych korytarzach.

Paradoksalnie, polskie prawo powszechne nie zakazuje wprost wprowadzania ich do szpitali. Główną barierą jest dojmujący brak spójnych, ogólnokrajowych uregulowań prawnych w tym zakresie. Ostateczną decyzję podejmują zawsze dyrektorzy placówek w oparciu o sztywne regulaminy wewnętrzne. Z obawy przed zakażeniami wewnątrzszpitalnymi czy odpowiedzialnością cywilną za ewentualne incydenty z udziałem zwierząt, administracja najczęściej wybiera najprostsze wyjście i wprowadza kategoryczny zakaz odwiedzin. Zaczynają jednak powoli pojawiać się w Polsce chlubne, oddolne wyjątki od tej surowej reguły.
W Klinice Medycyny Paliatywnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego z powodzeniem realizuje się pilotażowe wizyty czworonogów. Kierownik tego oddziału, prof. Tomasz Dzierżanowski, zainicjował i stworzył "Kartę praw pacjenta do kontaktu ze zwierzęciem towarzyszącym”. Ta unikalna inicjatywa dobitnie udowadnia, że przy zachowaniu odpowiednio rygorystycznych procedur weterynaryjnych obecność zwierząt w szpitalu jest nie tylko technicznie możliwa, ale wręcz pożądana przez chorych i personel medyczny.
Ta zmiana podejścia do psychologii chorego może wkrótce zyskać potężne poparcie prawne. Grupa parlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej przygotowuje bowiem kompleksową nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.
Zobacz też: Nowy hit w kuchniach Polaków. Tańszy sprzęt może zastąpić air fryera
Ustawa otworzy drzwi oddziałów. Kto wpuści psy i koty na sale chorych?
Głównym celem tego projektu jest odgórne zagwarantowanie ustawowego prawa do kontaktu ze zwierzęciem towarzyszącym w trakcie hospitalizacji. To ważny krok w stronę pełnej humanizacji opieki medycznej. W pierwszej kolejności przepisy mają objąć stacjonarne hospicja oraz oddziały medycyny paliatywnej, gdzie chorzy spędzają ostatnie miesiące życia. Możliwość przytulenia własnego psa lub pogłaskania kota w tak tragicznym, granicznym momencie ma wymiar głęboko duchowy, przynosząc choremu ukojenie, które jest absolutnie niemożliwe do osiągnięcia samą farmakologią.
Twórcy projektu nie wykluczają jednak, że docelowo nowe przepisy obejmą również inne specyficzne oddziały, chociażby placówki psychiatryczne, na których bezpośrednie wsparcie emocjonalne odgrywa absolutnie kluczową rolę w skomplikowanym procesie zdrowienia. Należy wyraźnie podkreślić, że nowe prawo nie będzie bezwzględne. Projekt ustawy przewiduje kluczowe bezpieczniki chroniące szpital i pacjentów. Lekarz kierujący oddziałem zyska możliwość odmowy wizyty pupila w przypadku wystąpienia zagrożenia epidemicznego. Istotnym ograniczeniem mogą być również twarde powody czysto organizacyjne lub bezpieczeństwo innych osób przebywających na sali, chociażby w przypadku wystąpienia ostrej alergii na sierść u sąsiada z łóżka obok.
Wejście w życie nowej ustawy bez wątpienia wymusi całkowitą zmianę mentalności całego polskiego systemu ochrony zdrowia. Główny Inspektorat Sanitarny wyda precyzyjne wytyczne proceduralne. Dla ciężko chorych ludzi będzie to jednak coś znacznie więcej niż tylko kolejna nowinka administracyjna w prawie medycznym. To realna, namacalna szansa, by w najcięższych chwilach życiowego kryzysu towarzyszyli im faktyczni bliscy. Pies i kot to w dzisiejszych realiach po prostu pełnoprawni członkowie rodziny, których wyciszająca obecność potrafi dać bezcenne ukojenie, nierzadko cenniejsze niż kolejna dawka silnych leków przeciwbólowych.