Wielkie zmiany w badaniach technicznych pojazdów w 2026. Możesz stracić dowód przez ten mały błąd
Jeszcze w 2026 roku kierowców mogą czekać największe od lat zmiany w przeglądach technicznych. Nowe regulacje przygotowywane na poziomie UE i równoległe zmiany w Polsce mają jeden cel: uszczelnić system i wyeliminować „przymykanie oka”. W praktyce oznacza to, że coś, co dziś przechodzi bez problemu, za chwilę może zakończyć się negatywnym wynikiem – albo nawet brakiem możliwości wykonania badania.
Sprawdzamy:
- Jakie zmiany w przeglądach technicznych 2026 szykuje UE i rząd?
- Za co nie zrobisz badania (nawet bez usterki auta)?
- Dlaczego rynek aut używanych może się wywrócić?
Jakie zmiany w przeglądach technicznych 2026? UE celuje w auta 10+ lat
Komisja Europejska pracuje nad reformą, która ma ujednolicić kontrole w całej UE. Najbardziej odczują ją właściciele starszych aut.
Najważniejsze propozycje:
- obowiązkowy przegląd co roku dla aut powyżej 10 lat,
- dokładniejsza kontrola elektroniki i systemów bezpieczeństwa,
- większy nacisk na rzeczywistą emisję spalin i stan techniczny.
To szczególnie ważne dla Polski, gdzie średni wiek auta to ok. 15 lat, a rynek używanych pojazdów dominuje.
Efekt? Wiele samochodów może nie spełnić nowych wymagań i nie zostać dopuszczonych do ruchu.

Koniec „filtra DPF na papierze”. Nowe urządzenia nie zostawią złudzeń
Jedną z największych zmian będzie sposób kontroli emisji spalin. Dotychczas stosowane metody były często niedokładne – teraz ma się to zmienić.
Nowości:
- wprowadzenie liczników cząstek stałych,
- dokładne wykrywanie braku lub uszkodzenia filtra DPF,
- kontrola emisji NOx i rzeczywistych parametrów spalania.
W praktyce oznacza to jedno:
auto z wyciętym filtrem DPF praktycznie nie przejdzie przeglądu.
To duża zmiana, bo dziś wiele takich samochodów nadal porusza się po drogach. Po wprowadzeniu nowych zasad ich właściciele będą musieli liczyć się z kosztownymi naprawami.
System OBFCM i cyfrowa kontrola. Auto „powie” wszystko o sobie
Kolejnym krokiem jest pełna cyfryzacja badań technicznych. Diagnosta ma mieć dostęp do danych zapisanych w samochodzie.
Chodzi o system OBFCM, który zbiera m.in.:
- realne zużycie paliwa,
- przebieg,
- sposób użytkowania pojazdu,
- dane o ładowaniu w autach elektrycznych i hybrydach.
Jeśli parametry będą odbiegać od norm producenta:
- auto może zostać skierowane na dodatkową kontrolę,
- wykryte zostaną manipulacje (np. chip-tuning).
Dodatkowo planowana jest wspólna baza danych dla całej UE, co utrudni cofanie liczników i ukrywanie historii pojazdu.
Bez tego dokumentu nie zrobisz przeglądu. Polska też zaostrza przepisy
Równolegle do zmian unijnych, polski rząd pracuje nad nowelizacją przepisów dotyczących badań technicznych.
Najważniejsza zmiana:
- konieczność okazania fizycznego dowodu rejestracyjnego.
Po zmianach:
- nie będzie można oprzeć się wyłącznie na danych z CEP,
- brak dokumentu może uniemożliwić wykonanie badania,
- dotyczy to także kierowców z zatrzymanym dowodem (bo dokument formalnie nadal mają).
To koniec luki, która pozwalała przejść przegląd bez kompletu dokumentów.
Czy to koniec „łatwych przeglądów”? Wnioski dla kierowców
Wszystkie zmiany prowadzą w jednym kierunku:
koniec uznaniowości i pełna kontrola techniczna pojazdu.
Co to oznacza w praktyce:
- więcej aut nie przejdzie badań technicznych,
- starsze pojazdy będą pod szczególną presją,
- wzrosną koszty utrzymania samochodu,
- rynek używanych aut się zmieni (większa wartość „pewnych” egzemplarzy).
Najważniejszy wniosek:
2026 może być ostatnim momentem, gdy przegląd techniczny w Polsce bywa formalnością. W kolejnych latach stanie się realnym testem stanu auta – bez taryfy ulgowej.
Koniecznie zobacz:
Źródła: Biznes Info, Komisja Europejska, Ministerstwo Infrastruktury