Matura 2026: pierwsze egzaminy unieważnione. CKE nałożyła kary na uczniów
Absolwenci szkół średnich przystępują do matury, która równolegle „toczy się” także w Internecie. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, już w pierwszych minutach po godzinie 9:00 w sieci pojawiają się zdjęcia arkuszy. Centralna Komisja Egzaminacyjna uznaje takie działania za naruszenie zasad i podstawę do unieważnienia egzaminu. Ujawniono skalę zjawiska.
Matura w sieci. Arkusze trafiają do Internetu już po kilku minutach
Sezon maturalny właśnie się rozpoczął. Tysiące uczniów w całej Polsce zasiadło do pierwszych egzaminów, które dla wielu są jednym z najważniejszych momentów w edukacji i przepustką na studia. Tegoroczne matury to nie tylko sprawdzian wiedzy, ale także odporności na stres i umiejętności pracy pod presją czasu. W kolejnych dniach abiturienci zmierzą się z obowiązkowymi przedmiotami oraz wybranymi rozszerzeniami, a wyniki zdecydują o ich dalszej ścieżce kształcenia.
Czytaj więcej: Przesunięcie matury 2026. Jest pilny komunikat CKE. Wyjaśniamy, co się zmienia
Nie wszystkim jednak dane będzie zrealizować marzenia o dostaniu się na wymarzone kierunki studiów. Dla części maturzystów przeszkodą okazują się również kwestie formalne - nieprzestrzeganie procedur egzaminacyjnych może prowadzić do unieważnienia pracy. W efekcie nawet dobrze przygotowani uczniowie mogą stanąć przed koniecznością poprawy egzaminu lub zmiany planów na najbliższy rok.

Jak podaje „DGP”, w tegorocznej sesji maturalnej zdjęcia arkuszy z języka polskiego i matematyki pojawiły się w Internecie już kilka minut po rozpoczęciu egzaminów. Dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Robert Zakrzewski określa takie sytuacje jako „nieuczciwość egzaminacyjną”
Rośnie liczba unieważnień. Eksperci mówią o słabościach systemu egzaminów
Skala problemu, jak podkreśla „DGP”, z roku na rok rośnie. W 2023 r. unieważniono 118 egzaminów, rok później już 202, a w ubiegłym roku liczba ta wzrosła do 244.
Jak zaznaczają przedstawiciele Centralna Komisja Egzaminacyjna, obowiązujące przepisy nie pozostawiają wątpliwości – już samo wniesienie na salę egzaminacyjną urządzenia telekomunikacyjnego, nawet jeśli nie zostanie użyte, oznacza unieważnienie egzaminu. W praktyce oznacza to, że maturzysta nie tylko nie zda testu, ale też straci możliwość przystąpienia do poprawki w sierpniu. Następna okazja pojawi się dopiero w kolejnym roku.
Cytowani przez dziennik eksperci zwracają uwagę, że system egzaminacyjny coraz trudniej nadąża za rozwojem technologii. Iga Kazimierczyk z Uczelni Korczaka wskazuje, że uczniowie mogą korzystać z urządzeń znacznie trudniejszych do wykrycia niż telefony komórkowe. Z kolei Bartek Rosiak z Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi podkreśla rolę komisji nadzorujących, które w niektórych przypadkach nie zapobiegają łamaniu procedur. Eksperci oceniają, że tego typu incydenty podważają zaufanie do egzaminów państwowych
Skala problemu może być większa niż wynika z danych
Eksperci podkreślają, że ujawnione przypadki to jedynie część szerszego zjawiska, a faktyczna skala nieuczciwych zachowań może być trudna do oszacowania. W ich ocenie całkowite uszczelnienie systemu egzaminacyjnego w obecnych warunkach technologicznych jest niezwykle trudne i wymagałoby znacznie większych zasobów oraz zmian organizacyjnych.
Jak wskazuje cytowany przez „DGP” Bartek Rosiak, mimo rosnących możliwości kontroli i nadzoru, kluczowy problem nadal leży po stronie samych zdających i ich decyzji o łamaniu zasad. To właśnie te zachowania w opinii ekspertów w największym stopniu podważają wiarygodność egzaminów państwowych.