Prognozy na maj nie pozostawiają złudzeń. "Zimni ogrodnicy" uderzą bardzo mocno
Maj w polskiej tradycji i kalendarzu rolniczym to miesiąc pełen nadziei, ale też ogromnej niepewności, którą w tym roku potęguje wyjątkowo kapryśna aura. Choć pierwsze dni miesiąca przywitały nas słońcem, to rzut oka na najnowsze modele meteorologiczne oraz smutny krajobraz w polskich sadach każe zadać pytanie: czy najgorsze mamy już za sobą, czy może majowa aura szykuje kolejny cios dla rolnictwa?
Przymrozki zdewastowały uprawy przed startem maja
Ostatnia dekada kwietnia zapisała się w pamięci rolników i właścicieli przydomowych ogrodów w czarnych barwach, a skutki tych anomalii odczujemy prawdopodobnie dopiero przy sklepowych półkach. W wielu regionach kraju, w tym w województwie świętokrzyskim, odnotowano spadki temperatury przy gruncie przekraczające -6 stopni Celsjusza, co przy zaawansowanej wegetacji okazało się zabójcze.
Zobacz też: Jeśli skończyłeś 60 lat, nie musisz za to płacić. Polacy nie wiedzą o tych ulgach dla seniora
Woda w słupkach kwiatów czereśni czy śliw zamarzła, prowadząc do nieodwracalnej martwicy tkanek, co w praktyce oznacza, że w wielu sadach owoców nie będzie kolejny rok z rzędu. To zjawisko pokazuje, jak niebezpieczne są coraz częstsze okresy nagłego ocieplenia w marcu, które pobudzają soki roślinne, tylko po to, by kwietniowe i majowe przymrozki mogły dokończyć dzieła zniszczenia. Straty w uprawach pestkowych są szacowane na poziomie, który może doprowadzić do rekordowych cen hurtowych w nadchodzącym sezonie.
Zimni ogrodnicy i prognozy, które budzą niepokój
Wszyscy zadają sobie pytanie, co przyniosą nadchodzący „zimni ogrodnicy” (Pankracy, Serwacy i Bonifacy, przypadający na 12-14 maja) oraz „zimna Zośka”.

Według prognoz długoterminowych opublikowanych przez serwis TVN Meteo, maj 2026 roku ma być miesiącem skrajności, w którym po okresach niemal letniego ciepła będą następować gwałtowne spływy arktycznego powietrza.
Modele numeryczne wskazują, że choć średnia temperatura miesięczna powinna mieścić się w normie wieloletniej, to amplitudy dobowe mogą być ogromne. Dla rolnika informacja o „średniej temperaturze” jest jednak bezużyteczna, gdy jedna noc z temperaturą -4 stopnie potrafi zniszczyć cały roczny trud pracy.
Zobacz też: Tutaj nigdy nie chowaj pieniędzy w domu. To miejsce włamywacze sprawdzają od razu
Synoptycy ostrzegają, że w drugiej dekadzie maja ryzyko wystąpienia przymrozków w pasie Polski centralnej i północnej wciąż wynosi powyżej 40%, co wymusza na plantatorach truskawek czy warzyw gruntowych ciągłą gotowość do stosowania zraszania antyprzymrozkowego lub zadymiania plantacji.
Klimatyczna ruletka a stabilność cen żywności
Tak niestabilna aura w maju to nie tylko problem estetyczny czy hobbystyczny dla działkowców, ale przede wszystkim wyzwanie dla stabilności cen żywności w Polsce.
Eksperci rynkowi zauważają, że kumulacja strat z ubiegłego roku oraz obecne zniszczenia w sadownictwie mogą wywołać silną presję inflacyjną w kategorii owoców i warzyw. Jeśli majowe prognozy o powrocie chłodów się sprawdzą, polskie czereśnie czy jabłka mogą stać się towarem luksusowym, a ich miejsce zajmie import, co osłabi naszą samowystarczalność żywnościową. Jednocześnie rosnąca częstotliwość występowania przymrozków po okresach wczesnej wegetacji staje się nową normalnością, do której polskie rolnictwo musi się zaadaptować poprzez dobór późno kwitnących odmian oraz nowoczesne systemy ochrony.
Zobacz też: Kontrolerzy ruszyli w teren w majówkę. Polacy nie pamiętają o tym zakazie, a kary sięgają 5 tys. zł
Tegoroczny maj prawdopodobnie udowodni, że w starciu z naturą człowiek wciąż pozostaje na straconej pozycji, a jedynym, co możemy zrobić, to bacznie obserwować termometry i wyciągać wnioski na przyszłe lata. Kolejne dni pokażą, czy majowa aura pozwoli nam na chwilę oddechu, czy też postawi bolesną kropkę nad i w bilansie tegorocznych strat.