Tego dnia w ZUS-ie nic nie załatwisz. Pracownicy mówią "dość" i zapowiadają strajk w całej Polsce
Rząd Donalda Tuska czeka poważny sprawdzian z dialogu społecznego. ZUS może wkrótce stanąć w miejscu, a setki tysięcy petentów w całym kraju odejdą od okienek z kwitkiem. Czarę goryczy przelała bierność ministerstwa, na co pracownicy reagują bezkompromisowo. Padła data strajku, który może sparaliżować placówki państwowego ubezpieczyciela.
Cierpliwość urzędników w ZUS dobiega końca
W polskiej sferze budżetowej od miesięcy wrze, jednak tak radykalnych kroków nikt się nie spodziewał. Cztery największe organizacje związkowe reprezentujące pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w tym NSZZ „Solidarność” oraz Związek Zawodowy Pracowników ZUS, poinformowały o fiasku dotychczasowych negocjacji płacowych. Spór zbiorowy, który ciągnął się od dłuższego czasu, wkroczył w decydującą fazę.

Urzędnicy, kojarzeni dotychczas z monotonną pracą biurową i stoickim spokojem, głośno domagają się waloryzacji swoich pensji, które w ostatnich latach drastycznie straciły na wartości. Czy to początek głębszego kryzysu w strukturach państwowych? Dotychczasowe próby łagodzenia nastrojów przez zarząd państwowego ubezpieczyciela okazały się nieskuteczne.
Pomimo gotowości strony społecznej do dialogu pracodawca nie przedstawił propozycji zadośćuczynienia rzeczywistej skali obowiązków, odpowiedzialności i oczekiwań pracowników - czytamy w liście związkowców do premiera.
Pracownicy czują, że ich codzienne zaangażowanie w obsługę milionów obywateli i miliardowych przepływów finansowych nie znajduje odzwierciedlenia w comiesięcznych przelewach. Narastająca frustracja doprowadziła w końcu do momentu zwrotnego, w którym dotychczasowe formy nacisku przestały wystarczać.
Urzędnicy ZUS domagają się podwyżek
Główną osią konfliktu są pieniądze, a precyzyjniej - propozycja podwyżek, którą zatrudnieni uznali za policzek. Władze instytucji zaoferowały wzrost uposażeń o 220 złotych brutto miesięcznie. Po potrąceniu podatków i składek daje to realną kwotę niespełna 160 złotych na rękę. W realiach utrzymującej się presji inflacyjnej taka propozycja nie pokrywa nawet ułamka wyższych kosztów utrzymania gospodarstw domowych.
Kwota 220 zł brutto nie rekompensuje nawet części wzrostu kosztów życia. Jest ona odbierana przez pracowników jako działanie pozorne, nieodpowiadające rzeczywistej sytuacji ekonomicznej zatrudnionych, natomiast nagroda ma charakter jedynie jednorazowy - podkreślają związkowcy.

Związkowcy wprost nazywają te działania pozorowanymi i wskazują na rażącą dysproporcję. Podczas gdy szeregowym pracownikom proponuje się symboliczne kwoty, zasłaniając się sztywnym planem finansowym, od początku roku na nagrody indywidualne wydano ponad 2 miliony złotych. Co więcej, w rezerwie centrali zabezpieczono przeszło 85 milionów złotych na pensje dla lekarzy orzeczników, a podwyżki dla blisko dwóch tysięcy wybranych osób przyznano na niejasnych zasadach.
To budzi naturalny opór i poczucie niesprawiedliwości wśród ponad 43-tysięcznej załogi, która codziennie dźwiga ciężar obsługi systemów emerytalnych i rentowych. Czy w tak ogromnym aparacie państwowym dialog społeczny stał się fikcją? Strona społeczna uważa, że fundusz wynagrodzeń podzielono jednostronnie, co wprost łamie zapisy Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy.
Zobacz też: Koniec ważnego przywileju dla kierowców. Od 24 czerwca opłata wzrośnie z 500 do 2500 zł
Placówki ZUS zagrożone paraliżem - pracownicy zapowiadają strajk
Ostatecznym argumentem w rękach zdesperowanych urzędników stał się zapowiedziany dwugodzinny strajk ostrzegawczy w ZUS. Odbędzie się on już 17 czerwca 2026 roku w godzinach od 8:00 do 10:00. W tym czasie obsługa klientów zostanie całkowicie wstrzymana, a systemy informatyczne mogą nie przetwarzać wniosków.
Decyzja ta została zakomunikowana bezpośrednio premierowi w oficjalnym liście, pod którym podpisał się m.in. Krajowy Związek Zawodowy Inspektorów Kontroli ZUS. Reprezentanci pracowników podkreślają, że wyczerpali już wszelkie mechanizmy konstruktywnego porozumienia na szczeblu wewnątrzzakładowym.
W piśmie ostro bierność Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które sprawuje bezpośredni nadzór nad instytucją. Związkowcy przypominają, że ich wcześniejsza warszawska manifestacja z kwietnia br. została przez rządzących całkowicie zignorowana. Nadchodzący protest ma być jasnym sygnałem, że pracownicy nie pozwolą na dalsze pogarszanie warunków pracy i lekceważenie ich postulatów. Odpowiedzialność za ewentualną eskalację i paraliż wypłat świadczeń związkowcy zrzucają teraz na decydentów.