Będą surowe kary dla lekarzy. Jest komunikat ministerstwa. Konsekwencje także dla szpitali
Ministerstwo Zdrowia szykuje nowe, restrykcyjne przepisy dla ochrony zdrowia. Jak podała Polska Agencja Prasowa, resort chce karać przełożonych za łamanie wyznaczonych norm czasu pracy i wynagrodzeń. Zmiany mają uderzyć zarówno w dyrektorów placówek, jak i w samych medyków.
Maksymalnie dwa etaty i limit stawek godzinowych
Projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych wprowadza sztywne ograniczenia. Czas pracy medyków w placówkach zakontraktowanych przez NFZ nie będzie mógł przekroczyć równowartości dwóch etatów, czyli około 300 godzin miesięcznie, niezależnie od tego, czy pracują na umowie o pracę, czy na kontrakcie. Ma to ukrócić dotychczasową praktykę obchodzenia norm pracowniczych.
Resort wyznaczył też granice zarobków. Godzina pracy ma kosztować najwyżej jedną dwudziestą płacy minimalnej, czyli obecnie około 240 zł brutto. Z kolei w skali miesiąca medyk zarobi nie więcej niż 16 pensji minimalnych, co dziś daje 76 800 zł brutto. Oba limity mają objąć cały personel medyczny.
Grzywna do 30 tysięcy złotych za łamanie przepisów
Żeby przepisy nie pozostały na papierze, ministerstwo zaproponowało dotkliwe kary dla kierowników placówek.
– Proponujemy do 30 tys. zł grzywny, która miałaby ciążyć na pracodawcy, który będzie przekraczał przepisy – zapowiedziała w rozmowie z PAP minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
Dotąd kontrolerzy NIK i NFZ mogli jedynie odnotować przekroczenie norm, bez możliwości wyciągnięcia konsekwencji. Zdaniem szefowej resortu grzywna ma to zmienić i realnie ograniczyć dyżurowanie lekarzy ponad siły.
– Dzięki temu będzie bezpieczniej pacjentowi, który będzie miał przekonanie co do tego, że w szpitalach pracuje wypoczęty personel – zaznaczyła.

Odpowiedź resortu na ujawnione nieprawidłowości
Projektowana regulacja to część szerszego pakietu reform, który ministerstwo ogłosiło 8 lipca 2026 roku. Zmiany są bezpośrednią reakcją na ujawnione nadużycia w ochronie zdrowia oraz na oczekiwania premiera Donalda Tuska. Sobierańska-Grenda przekonuje, że bez sankcji limity byłyby martwe.
– Kontrolerzy NIK-u, kontrolerzy NFZ-u wpisywali tylko uwagę, że jest zbyt duża liczba godzin. Jeżeli nie mieliśmy określonego limitu, nie można było oczekiwać, że ktoś będzie wyciągał sankcje – wyjaśniła.
Nowe przepisy mają uszczelnić system tak, by uchybienia wykryte podczas kontroli pociągały za sobą realne konsekwencje prawne.
E-rejestracja, kontrola kolejek i jawność umów
Równolegle do konsultacji publicznych trafiły inne rozporządzenia porządkujące ochronę zdrowia. Zakładają one m.in. godzinowe ewidencjonowanie czasu pracy medyków oraz obowiązek raportowania przez szpitale, ile środków przeznaczają na wynagrodzenia. Narodowy Fundusz Zdrowia ma centralnie monitorować kolejki do zabiegów szpitalnych, a cyfryzację przyspieszyć ma powszechna e-rejestracja.
Osobny projekt ustawy o jawności umów pozwoli sprawdzić, na jakich warunkach lekarze pracują na kontraktach. Zdaniem ministerstwa dopiero połączenie jawnych finansów z limitami czasu pracy da system spójny i bezpieczny dla pacjentów.
Zmiany nie wejdą w życie z dnia na dzień. Projekt ma trafić pod obrady Rady Ministrów w trzecim kwartale 2026 roku, a umowy niespełniające nowych wymogów mają wygasnąć z mocy prawa z końcem grudnia 2026 roku, co da szpitalom i lekarzom czas na dostosowanie się.
