Partner serwisu None
Partner serwisu None
biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Praca > Polska traci 250 tys. rąk do pracy rocznie. Ekspert: To dlatego w 2026 roku ominie cię awans
Anna  Badurska
Anna Badurska 03.05.2026 20:00

Polska traci 250 tys. rąk do pracy rocznie. Ekspert: To dlatego w 2026 roku ominie cię awans

Polska traci 250 tys. rąk do pracy rocznie. Ekspert: To dlatego w 2026 roku ominie cię awans
Rynek pracy i sytuacja migracyjna w Polsce 2026 r. Fot. Canva/pracodawcyrp.pl

Z polskiego rynku pracy znika co roku kilkaset tysięcy osób, co wbrew obiegowym opiniom bezpośrednio uderza w portfele najbardziej wykształconych pracowników. Krytyczny brak rąk do najprostszych prac fizycznych oznacza, że firmy na przełomie 2026 roku całkowicie zamrożą tworzenie nowych stanowisk kierowniczych i specjalistycznych. Te i inne mechanizmy wyjaśnia Kamil Sobolewski, Główny Ekonomista Pracodawców RP w rozmowie z Redakcją BiznesInfo.

  • Dlaczego ubytek 250 tys. pracowników rocznie wprost zablokuje twój awans finansowy?
  • Jakie ukryte koszty ponoszą dziś twoi pracodawcy i dlaczego wstrzymują na stałe podwyżki?
  • Jak przetrwać na rynku, gdy "nowa era bezrobocia" zmusza Polaków do pracy poniżej własnych kwalifikacji?

Z rynku ubywa 250 tys. osób. Cierpią na tym wykształceni

Najnowsze odczyty demograficzne to dla karier zawodowych ogromny problem. Pomimo tego, że najszersza miara zatrudnienia w Polsce bije dziś absolutne rekordy, twarde liczby z Głównego Urzędu Statystycznego prognozują trudny czas dla klasy średniej.

W 2023 roku z rynku pracy "zniknęło" 184 tys. Polaków. W 2024 roku było to odpowiednio 151 tys., a w mijającym 2025 roku 128 tys. osób. Zgodnie z prognozami demograficznymi, w perspektywie najbliższych 35 lat z polskiej gospodarki średnio ubywać będzie aż 250 tys. pracowników każdego roku.

To prawdziwa przepaść ze względu na gigantyczne nierówności w wykształceniu. Obecnie na zasłużoną emeryturę odchodzą roczniki, z których zaledwie 17 proc. posiada wyższe wykształcenie. Z kolei na rynek pracy trafiają roczniki młode, w których aż 43 proc. posiada uniwersytecki dyplom. Każdego roku przybywa u nas przynajmniej 50 tys. osób, dla których gospodarka musi wygenerować nowe, ambitne posady. Tymczasem wynikowo, jak szacują eksperci z Pracodawców RP, nasz rynek notuje stratę na poziomie aż 200 tys. osób bez wyższego wykształcenia.

– Pracę dla młodych wykształconych drenują dwa zjawiska: sztuczna inteligencja ogranicza zapotrzebowanie na początkujących ekspertów, a ubytek 200 tys. niebieskich kołnierzyków drastycznie ogranicza ilość miejsc pracy dla kierowników, koordynatorów i dyrektorów – wyjaśnia Kamil Sobolewski, Główny Ekonomista Pracodawców RP.

Polska traci 250 tys. rąk do pracy rocznie. Ekspert: To dlatego w 2026 roku ominie cię awans
Trudna sytuacja na rynku pracy 2026r., fot. Canva

Dlaczego to koniec podwyżek?

Zależność ekonomiczna w Polsce jest bezwzględna: firmy z sektora produkcji masowej, budownictwa, montowni aut czy sprzętu AGD nie otworzą nowych oddziałów i linii produkcyjnych, jeśli nie będą w stanie zatrudnić ludzi do pracy przy najprostszych zadaniach manualnych. Jeżeli fabryka nie rekrutuje grupy robotników, to nie potrzebuje dla nich inżyniera optymalizacji, kierownika zmiany, księgowej oraz dyrektora logistyki.

– Nazywam to nową erą bezrobocia: ma ono twarz pracy poniżej aspiracji i kompetencji – kwituje wprost Sobolewski.

Skutkuje to gigantycznymi, ukrytymi kosztami, przez które przedsiębiorcy wstrzymują jakiekolwiek podwyżki.

Sposób działania opisywanych mechanizmów i ich wpływ na finanse:

  • Niszcząca presja płacowa na stanowiskach fizycznych: 
    Licytowanie stawek dla ubywających spawaczy i operatorów wózków doszczętnie wysysa firmowy budżet. Menedżer dostaje decyzję odmowną na wnioskowaną roczną podwyżkę pensji.
     
  • Twarda blokada inwestycji: 
    Z powodu braku kadr do wykonawstwa, firmy masowo rezygnują z wielkich i zyskownych kontraktów na zachodzie, notując straty.
     
  • Ogromny rozstrzał kompetencji: 
    Setki tysięcy wykształconych Polaków z dyplomami przejmują pracę za stawki przewidziane dla osób po szkołach średnich, ubożejąc systematycznie w każdym roku podatkowym.

Zobacz też: Ani rower, ani koperta. Teraz dzieci na komunię życzą sobie tego, kiedyś nie do pomyślenia

Twarde statystyki imigracyjne obalają opłacalne mity

Jedynym szybkim ratunkiem, jak przyznają analitycy ekonomiczni, mogłoby być masowe zatrudnianie cudzoziemców na te najniższe i najbardziej deficytowe szczeble. Niestety, obraz ratującej naszą gospodarkę fali imigrantów jest tylko mitem. Zgodnie z badaniami ZUS, w trakcie 2025 roku zarejestrowano w systemie ubezpieczeń jedynie przyrost o ok. 75 tys. obcokrajowców, z których niemal 69 proc. (ponad 52 tys.) to obywatele Ukrainy.

Te rejestracje to nie nowi robotnicy gotowi napędzać rozwój polskich zakładów. Zjawisko dotyczy przede wszystkim zwykłej legalizacji statusu osób, które wyciągnięto wreszcie z szarej strefy i nieozusowanych zleceń do pracy w pełnym etacie. Prawdziwa fala nowej, legalnej i stabilnej imigracji do Polski to zjawisko, które realnie wręcz nie istnieje. Jak pokazuje baza GUS, imigracja na pobyt stały do Polski stanowi promil potrzeb: to tylko 6,7 tys. w 2023 r. oraz 9,3 tys. w 2024 roku.

– Dostępność ludzi do prac prostych ułatwiłaby tworzenie Polakom miejsc pracy wymagających wyższych kwalifikacji. Brak dostępności cudzoziemców oznacza, że Polacy będą pracować poniżej swoich kompetencji i aspiracji. Tracimy w ten sposób rozwojową szansę – ostrzega główny ekonomista.

Według szacunków zawartych m.in. w raporcie Pracodawców RP „Imigracja. Ratunek dla gospodarki i korzyści społeczne”, Polska jest w stanie wchłonąć w bezpieczny i pozytywny sposób ok. 100 tys. rąk do pracy rocznie. To bezwzględne minimum, by zapewnić stały wzrost podwyżek dla obecnych u nas specjalistów, wzorując się na wydajności czeskiej czy niemieckiej.

Jak można poprawić swoją sytuację zawodową w 2026 roku?

Na brak elastycznej polityki państwa nie masz wpływu, ale by zminimalizować ryzyko spadku dochodów i zabezpieczyć stabilną karierę zawodową po nowym roku, zastosuj się do żelaznych zasad ekspertów rynkowych:

  1. Ucieknij od zablokowanych sektorów gospodarki: 
    Jeśli twoja firma od lat bazuje i zarabia głównie na najtańszej i najprostszej sile roboczej – jak najszybciej przetransferuj kompetencje do firm o potężnej automatyzacji lub z branży IT i nowoczesnych usług (tam ubytki kadrowe nie blokują budżetu płac w firmie).
     
  2. Kierunkowa specjalizacja wygrywa z ogólnikowym dyplomem: 
    Wzbogać swoje wykształcenie kierunkowe o bezpośrednie certyfikaty z zakresu zarządzania przy użyciu sztucznej inteligencji. Firmy będą szukać kadr potrafiących realnie zastąpić brak ludzi procesami technologicznymi.
     
  3. Zaplanuj renegocjację: 
    Udając się po nową kwotę wynagrodzenia, wykaż precyzyjnie prezesowi (w twardych tabelach i raportach), w jaki konkretnie sposób w nadchodzących 12 miesiącach twoje samodzielne decyzje obniżą jego koszty z powodu wysokiej rotacji w firmie. Zbuduj wniosek o podwyżkę nie na swoim wykształceniu, a w oparciu o oszczędność z tytułu kryzysu demograficznego.

Jeżeli Polska błyskawicznie nie dopuści nowych, legalnych pracowników z zagranicy przyjaznych integracji ze społeczeństwem, miliony wykształconych młodych ludzi w zderzeniu z firmową rzeczywistością po prostu nie zobaczy w 2026 roku ani jednego nowo zatwierdzonego awansu w swoich strukturach pracowniczych.

Źródło: BiznesInfo

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: