Aż 1,4 tys. osób straci pracę. Modowy gigant zwalnia na potęgę, stawia na restrukturyzację
Nike nie zamierza czekać na lepszą koniunkturę i bierze się za ostre cięcia, które mają przywrócić mu dawną dynamikę. Choć logo z charakterystyczną łyżwą wciąż dominuje na światowych rynkach obuwia i odzieży sportowej, to wewnętrzne procesy stały się zbyt ociężałe dla współczesnego, rozpędzonego handlu. Zapadła decyzja o pożegnaniu się z ponad tysiącem pracowników.
Nike stawia na zmiany w swoich strukturach
Historia korporacyjnego świata uczy, że nawet najpotężniejsze marki mogą paść ofiarą własnego sukcesu i wynikającej z niego biurokracji. Nike, zatrudniający dziesiątki tysięcy ludzi na całym świecie, doszedł do punktu, w którym struktura organizacyjna zaczęła przypominać labirynt, a nie sprawnie naoliwioną maszynę.
W świecie mody i technologii, gdzie cykle produkcyjne mierzy się w tygodniach, a nie miesiącach, każda zbędna warstwa decyzyjna to realna strata rynkowa. Restrukturyzacja stała się zatem koniecznością, a nie wyborem. Zarząd firmy uznał, że nadszedł czas na uproszczenie procesów, które do tej pory rozmywały odpowiedzialność i hamowały innowacyjność w kluczowych segmentach.

Warto zauważyć, że podobne ruchy wykonują obecnie inni gracze z sektora detalicznego, jednak skala Nike zawsze przyciąga szczególną uwagę analityków. Czy zagrożone 1,4 tysiąca etatów to dużo? W skali globalnej to zaledwie ułamek całkowitego zatrudnienia, ale kierunek tych cięć mówi nam bardzo wiele o przyszłości branży. Nie chodzi o proste oszczędności na pensjach, lecz o całkowitą zmianę filozofii operacyjnej.
Firma chce być bliżej klienta, a to wymaga odchudzenia centrali i przekierowania zasobów tam, gdzie faktycznie powstaje wartość dodana. Nadmiar stanowisk koordynujących zaczął blokować przepływ informacji między projektantami a fabrykami, co w dobie rosnącej popularności marek takich jak On czy Hoka, stało się dla Nike niebezpiecznym balastem.
Plan "Win Now" i technologiczna rewolucja w hubach Nike
Kluczem do zrozumienia obecnych zmian jest wewnętrzna strategia nazwana wymownie "Win Now". Zakłada ona intensywną konsolidację obszarów, które do tej pory funkcjonowały w rozproszeniu. Największe uderzenie kadrowe przyjęły zespoły odpowiedzialne za technologię, co na pierwszy rzut oka może wydawać się paradoksalne dla firmy stawiającej na cyfryzację.
Diabeł tkwi jednak w szczegółach – Nike nie rezygnuje z technologii, ale radykalnie zmienia sposób jej rozwijania. Zamiast utrzymywać liczne, dublujące się działy IT w różnych zakątkach świata, firma stawia na dwa duże huby technologiczne zlokalizowane w Stanach Zjednoczonych oraz w Indiach.
Taka centralizacja ma na celu wyeliminowanie zjawiska dublowania zadań, które przez lata narastało wraz z globalną ekspansją. Strategia "Win Now" zakłada szerokie wprowadzenie automatyzacji procesów biurowych i logistycznych, co pozwoli na szybsze przetwarzanie danych sprzedażowych i sprawniejsze reagowanie na trendy. Venkatesh Alagirisamy, dyrektor operacyjny Nike, wprost komunikuje pracownikom, że celem jest stworzenie organizacji bardziej skoncentrowanej i lepiej zintegrowanej.
To sygnał, że era jednostek, w których każdy dział pracował na własny rachunek, bez ścisłego powiązania z łańcuchem dostaw czy działem produktu, bezpowrotnie odchodzi do przeszłości. Integracja technologii z codzienną operacyjnością ma być lekarstwem na spadające dynamiki sprzedaży, o których donosiły ostatnie raporty finansowe.
Zobacz też: Płacą nawet 18 tys. zł i z chęcią zatrudnią Polaków. Zainteresowanych jest na pęczki
Pracę w Nike straci 1,4 tys. osób na całym świecie
Zmiany nie ominą również fundamentu działalności Nike, czyli łańcucha dostaw i samej produkcji. Firma zamierza przesunąć kompetencje decyzyjne znacznie bliżej swoich partnerów produkcyjnych i fabryk. Im mniej pośredników między biurem projektowym a linią montażową w Wietnamie czy Indonezji, tym mniejsza szansa na błędy i krótszy czas wprowadzania towaru na rynek.
Ten nowy model operacyjny obejmie nie tylko główną markę, ale także Converse, który od lat stanowi ważny filar przychodów grupy. Bliższa współpraca z dostawcami ma pozwolić na lepszą synchronizację produkcji odzieży i obuwia, co dotychczas bywało piętą achillesową koncernu. Niestety, ta wizja nowoczesnej i szybkiej firmy ma swoją ciemną stronę, którą jest redukcja 1,4 tysiąca etatów.
Nike przyznaje, że musi stać się organizacją "zwinną", a to słowo-klucz w nowoczesnym biznesie zazwyczaj oznacza pożegnanie ze strukturami, które przestały być efektywne. Przyspieszenie procesów decyzyjnych, automatyzacja i skupienie się na kluczowych centrach kompetencji to recepta na odzyskanie pozycji lidera innowacji.