Biedronka wydłuża godziny otwarcia. Związkowcy protestują, sieć odpowiada
Ogólnopolski związek zawodowy zaalarmował o nagłych zmianach w organizacji pracy jednej z największych sieci handlowych. Jak wynika z relacji pracowników i oficjalnych komunikatów, letnia decyzja zarządu wywołała poważny opór załogi. Spór dotyczy nowych zasad funkcjonowania sklepów, które mają obowiązywać przez najbliższe miesiące.
Letni grafik w ponad 3 tysiącach sklepów
Biedronka zdecydowała o wydłużeniu godzin otwarcia placówek na sezon letni, od początku czerwca do końca września. Zmiany objęły ponad trzy tysiące sklepów w całym kraju, które będą czynne o pół godziny lub godzinę dłużej – w wielu miejscach aż do 23:30 lub 23:45.
Nowy grafik zaczął obowiązywać tuż przed długim weekendem związanym z Bożym Ciałem. W świąteczny czwartek sklepy będą zamknięte z powodu zakazu handlu, ale w piątek i sobotę zakupy zrobimy już według nowego, dłuższego harmonogramu. Sieć zapewnia w oficjalnych komunikatach, że wprowadzone zmiany są bezpośrednią „odpowiedzią na potrzeby klientów” w okresie wzmożonego ruchu wakacyjnego i przed dniami wolnymi od pracy.
Pracownicy zaskoczeni zmianami i brakami kadrowymi
Decyzja wywołała sprzeciw związków zawodowych, które zbierają zgłoszenia od personelu. Pracownicy alarmują, że o zmianach dowiedzieli się nagle.
„Wcześniej nikt nas o tym nie uprzedził ani z nami nie rozmawiał” – napisała zatrudniona z województwa warmińsko-mazurskiego, gdzie czas pracy wydłużono do 23:45.
W Gdańsku o zmianie do 23:00 poinformowano jedynie ustnie.
Związkowcy przypominają, że wszelkie modyfikacje harmonogramów muszą być zgodne z przepisami. Zwracają też uwagę na poważne braki kadrowe w placówkach. Przez puste etaty obsadzenie dodatkowych, późnych godzin na wieczornych zmianach będzie dla obecnej, nielicznej załogi ogromnym obciążeniem fizycznym i organizacyjnym.
Stanowisko sieci: praca bez nadgodzin
Władze Biedronki odrzucają oskarżenia i zapewniają, że działają zgodnie z prawem. Katarzyna Strugalska, dyrektor ds. relacji pracowniczych, wyjaśniła na łamach portalu „Wiadomości Handlowe”, że dłuższe godziny otwarcia nie oznaczają automatycznie dłuższego czasu pracy personelu.
„Zapewniamy, że pracownicy pracować będą w ramach swoich norm czasu pracy określonych w kodeksie pracy i jako pracodawca nie planujemy pracy w godzinach nadliczbowych” – tłumaczyła Strugalska.
Z perspektywy sieci obecna organizacja pracy w pełni zabezpiecza interesy zatrudnionych. Biedronka nie opublikowała jednak ogólnodostępnej listy sklepów z nowym grafikiem. Klienci muszą sprawdzać informacje na drzwiach konkretnych placówek lub bezpośrednio w aplikacji mobilnej.

Konflikt o prawo do konsultacji i dalsze kroki
Przedsiębiorstwo podkreśla, że przepisy nie nakładają obowiązku konsultowania godzin otwarcia ze związkami.
„Decyzja o godzinach otwarcia placówki jest decyzją biznesową przedsiębiorcy i jako taka nie podlega konsultacjom z organizacjami związkowymi” – wyjaśniła Strugalska. Dodała również, że czas pracy jest ustalany lokalnie w oparciu o analizy ekonomiczne.
Strona społeczna nie zamierza jednak odpuszczać i zapowiada monitorowanie sytuacji prawnej zatrudnionych w terenie.
Przedstawiciele organizacji związkowej poinformowali w oficjalnym apelu, że nie zostawią tak tej sprawy.
„Zebrane informacje posłużą do dalszej analizy i ewentualnych działań ze strony Związku” – podkreślają związkowcy.
Przedstawiciele organizacji planują już kroki formalne wobec właściciela sieci handlowej.