Szukają "odważnych" do leżenia w łóżku przez dwa miesiące. NASA wypłaci astronomiczną kwotę
Współczesny rynek pracy bywa bezlitosny, a najwyższe zarobki wymagają tytanicznego wysiłku i ciągłego stresu. Okazuje się jednak, że ogromne pieniądze można zarobić za całkowity brak ruchu. Rozpoczyna się projekt naukowy, w którym sowite wynagrodzenie trafia do osób gotowych na dwumiesięczne leżenie w łóżku.
Zmęczeni wyścigiem szczurów? Kosmiczna alternatywa od gigantów
W dobie dynamicznie rosnących wymagań pracodawców zarabianie ogromnych kwot kojarzy się nam przeważnie z wysokimi stanowiskami dyrektorskimi, wiedzą programistyczną czy pracą w korporacjach. Obecny rynek stawia przed ludźmi wysokie bariery wejścia, a deficyt specjalistów z rzadkimi kompetencjami nieustannie spędza rekruterom sen z powiek. Dodatkowo rosnące zjawisko wypalenia zawodowego sprawia, że wizja zarobienia dużych pieniędzy bez intelektualnego i fizycznego wysiłku wydaje się utopią. Ogromna, nieszablonowa propozycja napływa jednak prosto od technologicznych gigantów pochłoniętych na co dzień rozwojem globalnej nauki.

Amerykańska agencja NASA oraz Niemieckie Centrum Kosmiczne (DLR) połączyły swoje budżety badawcze, wyłamując się z klasycznych schematów zatrudnienia. Administracja NASA od wielu dekad koncentruje się na eksploracji przestrzeni pozaziemskiej, przygotowując ludzkość do powrotu na Księżyc w ramach programu Artemis, a docelowo planując wielomiesięczną podróż na Marsa. Niemieckie Centrum Kosmiczne to natomiast kluczowy ośrodek badający nowatorskie technologie lotnicze, innowacje energetyczne oraz zaawansowaną medycynę mikrograwitacyjną.
Choć obie instytucje zatrudniają na co dzień tysiące inżynierów i astrofizyków, tym razem ich ogłoszenie celuje w przeciętnych obywateli. Nie jest potrzebny prestiżowy dyplom uczelni technicznej ani wieloletnie doświadczenie w branży lotniczej. Kluczowa staje się całkowita, dobrowolna gotowość na absolutną bierność motoryczną, co jest przez naukowców nagradzane wyjątkowo hojnie.
Ciało w stanie buntu, czyli niebezpieczne pułapki braku grawitacji
Zanim ulegniemy pokusie łatwego zysku i zaczniemy analizować warunki finansowe, warto zrozumieć medyczne tło całego procesu. Permanentne leżenie w łóżku stało się przedmiotem dociekań międzynarodowego zespołu badawczego. Podbój kosmosu rodzi obszerny katalog niebezpiecznych zjawisk dla organizmu przystosowanego wyłącznie do ziemskich warunków. Kluczowym czynnikiem dewastującym zdrowie załogi podczas misji jest stan długotrwałej nieważkości. Nawet kilkutygodniowa mikrograwitacja błyskawicznie zniekształca naturalne funkcjonowanie kluczowych ludzkich narządów.
W trakcie stacjonowania na orbicie bądź lotu międzyplanetarnego ludzkie ciało nie stawia żadnego oporu przyciąganiu, co rodzi gwałtowną degenerację układu ruchu. Astronauci wracający na naszą planetę notorycznie borykają się z masowym i postępującym zanikiem tkanki mięśniowej, szczególnie w partiach odpowiadających za stabilizację kręgosłupa. Równolegle diagnozuje się u nich ryzykowną demineralizację szkieletu, przypominającą przedwczesną postać osteoporozy.
Pozbawiony ciążenia ustrój decyduje, iż utrzymywanie gęstych kości stanowi zbędny wydatek energii. Ponadto pojawiają się liczne problemy z krążeniem, ponieważ krew intensywnie gromadzi się w górnych partiach ciała. Opisywana ziemska symulacja w łóżkach posłuży naukowcom do przetestowania innowacyjnych form medycyny ochronnej przed wysłaniem pierwszych śmiałków w kierunku Marsa.
18 tysięcy euro za leżenie w łóżku przez dwa miesiące. NASA szuka chętnych do eksperymentu
Rygorystyczna kampania badawcza opiera się na zmuszeniu wyselekcjonowanej grupy testowej do permanentnego, horyzontalnego ułożenia ciała. Przez całe dwa miesiące głowa każdego uczestnika musi spoczywać pod ściśle określonym pochyleniem wynoszącym dokładnie sześć stopni poniżej obrysu dolnych kończyn. Taka pozycja zdaniem ekspertów optymalnie odwzorowuje zaburzony obieg płynów ustrojowych u personelu pracującego na stacji kosmicznej. NASA poszukuje w kooperacji z Niemieckim Centrum Kosmicznym zaledwie dwunastu sprawnych i odpornych psychicznie ochotników. Mają to być osoby w wieku od 24 do 55 lat.

Wybrańcy będą musieli bez najdrobniejszych przerw tkwić w medycznej pościeli równo sześćdziesiąt dób, a całe badanie wraz z fazą przygotowawczą i rehabilitacją potrwa łącznie niemal trzy miesiące. Podczas eksperymentu kategorycznie zabronione są jakiekolwiek wędrówki na korytarz, spacery czy kąpiele w kabinie łazienkowej. Jedzenie, higiena osobista oraz załatwianie potrzeb fizjologicznych odbywają się wyłącznie w pozycji leżącej pod nieustannym okiem kamer. Celem badań jest wykazanie, jakie środki są najskuteczniejsze w niwelowaniu skutków przebywania w stanie nieważkości.
W zamian za te uciążliwe tygodnie odosobnienia wypłacane jest wynagrodzenie rzędu osiemnastu tysięcy euro. Fundusze trafiają jednak tylko do najsilniejszych. Najdokładniej weryfikowane kryteria selekcji to udokumentowany stan dobrego zdrowia fizycznego, niepalenie papierosów oraz doskonała kondycja psychiczna. To wysoce ekstremalne wyzwanie pokazuje dobitnie, że praca nie zawsze wymaga ruchu. Badanie odbędzie się w niemieckiej Kolonii.