Porażająca skala procederu w Polsce. Ponad 150 tysięcy seniorów mogło paść ofiarą "luki" w prawie
Polscy emeryci, dysponujący często skromnymi świadczeniami, szukają ratunku przed drożyzną w jedynym wartościowym zasobie, jaki posiadają, czyli we własnych czterech ścianach. Dla tysięcy z nich rozwiązaniem ma być uwolnienie zamrożonego w murach kapitału, obiecujące dostatnie życie pod koniec drogi. Zamiast finansowego bezpieczeństwa, starsi ludzie coraz częściej stają się jednak łatwym łupem dla podstępnych “graczy rynkowych”, którzy potrafią bezwzględnie wykorzystać potężną lukę w krajowym prawodawstwie.
Wielka "obietnica" zamożnej jesieni życia. Tak działają wyłudzacze
Teoretycznie dla osoby nieświadomej zagrożenia mechanizm wygląda na idealne lekarstwo dla budżetu domowego zmagającego się z inflacją. Starsza osoba przenosi prawo własności do swojego mieszkania na wyspecjalizowaną firmę w zamian za gwarantowaną, comiesięczną wypłatę gotówki oraz prawo do dożywotniego zamieszkiwania w dotychczasowym lokalu. Cel umów o dożywocie jest przecież zrozumiały, bo ma zapewniać osobom w podeszłym wieku upragnioną stabilność finansową, lepsze warunki codziennego bytowania oraz dodatkowy, pewny dochód. Systematycznie rosnące koszty leków czy rehabilitacji sprawiają, że taka alternatywa kusi coraz mocniej.
Zobacz także: 800 plus dla seniorów. Nowy dodatek do emerytury przysługiwałby tym osobom
Dawniej tego typu transakcje zawierano niemal wyłącznie w bliskich kręgach rodzinnych, jako formę naturalnego przekazania ojcowizny w zamian za opiekę. Obecnie te tradycyjne relacje zostały bezpowrotnie wyparte przez agresywny marketing komercyjny. Brak precyzyjnego prawa sprawia, że system jest nadużywany, a bezbronni, starsi ludzie trafiają na nieuczciwych pośredników oraz prywatne podmioty nastawione wyłącznie na szybki i bezwzględny zysk. Kto chroni seniora, gdy fundusz nagle przestanie wypłacać obiecane środki, a mieszkanie zostało już przepisane w akcie notarialnym? Okazuje się, że w polskich realiach nikt, bo państwo od lat odwraca głowę od tego palącego problemu.
Dwa modele odwróconej hipoteki i systemowy paraliż
Aby zrozumieć skalę patologii, trzeba wyraźnie rozdzielić dwa instrumenty finansowe, które teoretycznie funkcjonują w teorii ekonomii, lecz w polskiej praktyce rozwinęły się w skrajnie karykaturalny sposób. Pierwszym z nich jest odwrócony kredyt hipoteczny, instrument podlegający nadzorowi finansowemu i oferowany wyłącznie przez licencjonowane banki. Posiada on sztywne ramy formalne, gwarancje kapitałowe i rygorystyczne procedury bezpieczeństwa. Problem polega na tym, że żaden bank w Polsce nie zdecydował się na wprowadzenie takiego produktu do swojej oficjalnej oferty ze względu na wysokie ryzyko długowieczności klientów. Wobec tego na placu boju pozostała wyłącznie renta dożywotnia, oferowana na masową skalę przez prywatne fundusze hipoteczne.

Ta forma jest całkowicie nieuregulowana prawnie, mimo że na rynku dostępnych jest wiele takich propozycji, z których korzystają tysiące emerytów. Instytucje takie jak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Komisja Nadzoru Finansowego oraz Związek Banków Polskich od ponad dekady alarmują i apelują o natychmiastowe ucywilizowanie tego segmentu. Pomimo tych głośnych ostrzeżeń wysyłanych przez najważniejsze instytucje rynkowe, ze strony rządu nie podjęto żadnych odpowiednich działań ustawodawczych. Emeryci zostali sam na sam z potężnymi korporacjami prawniczymi.
Milczące resorty i piętnaście tysięcy zagrożonych umów rocznie
Skala tego procederu poraża i dawno przestała być marginesem statystycznym. Szacuje się, że rocznie zawiera się w naszym kraju ponad 16 tysięcy takich umów. Senator i były minister sprawiedliwości Adam Bodnar wskazał alarmująco:
W ciągu ostatnich 10 lat to było mniej więcej 150 tys. umów. Te umowy zazwyczaj były zawierane w stosunkach prywatnych, rodzinnych, jednak z biegiem czasu umowa o dożywocie zaczęła być wykorzystywana również w celach komercyjnych.
W Polsce wciąż brakuje jednoznacznych przepisów ustawowych regulujących przekazywanie przez seniorów nieruchomości w zamian za dożywotnie utrzymanie, co czyni z naszego kraju unikalną na mapie Europy enklawę prawną dla nieuczciwych biznesmenów. Widząc bierność aparatu państwowego, Adam Bodnar zdecydował się na osobistą interwencję. Senator skierował oficjalne oświadczenie do kluczowych ministrów rządu, w tym do Waldemara Żurka, Andrzeja Domańskiego oraz Marzeny Okły-Drewnowicz, z bardzo konkretnym zapytaniem o dalsze losy projektu regulującego te umowy. Przyjęcie odpowiedniej ustawy hucznie deklarowano przecież po głośnym okrągłym stole do spraw polityki senioralnej, który odbył się 9 czerwca 2025 roku.