Pojechał na SOR i spędził trzy dni w szpitalu. Po wyjściu czekał na niego astronomiczny rachunek za parking
Problemy zdrowotne zaprowadziły jednego z kierowców na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Poznaniu. Mężczyzna zgłosił się do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego 7 lipca 2026 roku, a lekarze zdecydowali o natychmiastowym rozpoczęciu leczenia. Gdy po hospitalizacji pacjent otrzymał wypis, chciał wrócić do domu pozostawionym przed placówką samochodem. Przy wyjeździe czekał jednak na niego rachunek za parking opiewający na wyjątkowo wysoką kwotę.
Polacy zmagają się z chorobami przewlekłymi. Miliony osób korzystają z pomocy ratunkowej
Stan zdrowia Polaków zależy od wieku, stylu życia, warunków pracy, dostępu do profilaktyki oraz obciążeń genetycznych. Do najpoważniejszych problemów zdrowotnych należą choroby układu krążenia, nowotwory, cukrzyca i przewlekłe choroby układu oddechowego. Szczególnie często z długotrwałymi dolegliwościami mierzą się osoby starsze. GUS wskazywał, że ponad połowa mieszkańców Polski po 65. roku życia zmaga się z chorobami przewlekłymi.
Dbanie o zdrowie nie ogranicza się do reagowania na pojawiający się ból. Znaczenie mają regularne badania profilaktyczne, kontrolowanie ciśnienia, poziomu glukozy i cholesterolu, aktywność fizyczna, odpowiednia dieta oraz konsultowanie niepokojących objawów z lekarzem. Część problemów powinna być rozwiązywana przez podstawową opiekę zdrowotną albo poradnie specjalistyczne. Nagłe pogorszenie stanu zdrowia może jednak wymagać pilnej pomocy.

Szpitalny Oddział Ratunkowy jest przeznaczony dla osób, które znalazły się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego, na przykład po wypadku, poważnym urazie, zatruciu lub nagłym zachorowaniu. Do SOR-u nie trzeba mieć skierowania i nie obowiązuje rejonizacja. Oddział nie powinien natomiast zastępować lekarza rodzinnego ani służyć do uzyskania recepty, planowych badań lub zwolnienia lekarskiego.
Skala korzystania z pomocy doraźnej jest duża. W 2025 roku ze świadczeń udzielanych w SOR-ach lub izbach przyjęć skorzystało 6,6 mln pacjentów, o 2,9 proc. więcej niż rok wcześniej. Po udzieleniu pomocy 4,9 mln osób wróciło do domu, natomiast 1,7 mln zostało przyjętych na leczenie szpitalne.
Na SOR-ze nie decyduje kolejność przyjścia. Czas oczekiwania zależy od stanu zdrowia
W Polsce działają obecnie 251 szpitalne oddziały ratunkowe. Ich zadaniem jest dokonanie wstępnej oceny stanu zdrowia pacjenta, przeprowadzenie niezbędnej diagnostyki i podjęcie leczenia pozwalającego ustabilizować funkcje życiowe. SOR nie działa jednak jak zwykła przychodnia, w której osoby w poczekalni przyjmowane są według godziny przybycia.
Każdy pacjent przechodzi segregację medyczną, czyli triaż. Osoby z najwyższym, czerwonym priorytetem powinny otrzymać pomoc natychmiast. Kategoria pomarańczowa oznacza zakładany czas do pierwszego kontaktu z lekarzem wynoszący do 10 minut, żółta do 60 minut, zielona do 120 minut, a niebieska do 240 minut. Pacjenci oznaczeni kolorem zielonym lub niebieskim mogą zostać skierowani do podstawowej albo nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej, jeżeli ich stan nie wymaga interwencji ratunkowej.

Podane przedziały odnoszą się do pierwszego kontaktu z lekarzem po triażu, a nie do całego pobytu w szpitalu. Oczekiwanie może się wydłużyć, gdy konieczne są badania laboratoryjne, diagnostyka obrazowa, konsultacje innych specjalistów lub znalezienie miejsca na odpowiednim oddziale. Sytuacja na SOR-ze może się także szybko zmienić po przywiezieniu ofiar wypadku albo pacjenta znajdującego się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.
Na kolejki wpływa również rosnąca liczba zgłoszeń oraz przychodzenie na oddziały ratunkowe z problemami, które mogłyby zostać rozwiązane w POZ lub nocnej opiece. NIK wskazywała ponadto na niedobory lekarzy medycyny ratunkowej i obciążenie SOR-ów pacjentami niewymagającymi pilnej interwencji.
Długie oczekiwanie wiąże się z bólem, stresem i niepewnością. Jeżeli stan pacjenta pogarsza się podczas pobytu w poczekalni, powinien on natychmiast poinformować personel, ponieważ przyznany wcześniej priorytet może wymagać ponownej oceny.
Zobacz też: ZUS wysłał listy do prawie 9 mln Polaków. W środku dwie ważne decyzje
Spędził niemal trzy doby w szpitalu. Za parking naliczono mu 1350 zł
Pan Mykola źle poczuł się 7 lipca 2026 roku. Skontaktował się ze znajomym lekarzem, który po zapoznaniu się z objawami zalecił mu natychmiastowy wyjazd na SOR. Mężczyzna przyjechał samochodem do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu przy ulicy Grunwaldzkiej i zostawił pojazd na znajdującym się przed placówką parkingu.
Na miejscu okazało się, że problemy kardiologiczne mogą stanowić zagrożenie dla jego życia. Pacjent został bez zwłoki przeniesiony na Oddział Intensywnej Terapii Kardiologicznej i Chorób Wewnętrznych. Nie spodziewał się wcześniej, że wizyta na SOR-ze zakończy się hospitalizacją. W szpitalu spędził niemal trzy doby, a po ustabilizowaniu stanu zdrowia otrzymał wypis 10 lipca. Gdy poszedł opłacić parking, dowiedział się, że rachunek wynosi 1350 zł. Zgodnie z obowiązującym cennikiem opłata przed poznańskim szpitalem wynosiła 10 zł za każde rozpoczęte 30 minut, czyli 20 zł za godzinę. Jednorazowy postój nie powinien natomiast trwać dłużej niż 72 godziny. Szpital tłumaczył, że wysokie stawki mają zapewnić rotację samochodów i zapobiegać długotrwałemu blokowaniu ograniczonej liczby miejsc.
Mężczyzna nie miał wystarczających pieniędzy, a obsługa nie zgodziła się na wystawienie dokumentu z odroczonym terminem płatności. Ostatecznie poprosił pracodawcę o wcześniejsze przelanie wynagrodzenia i zapłacił rachunek, aby móc wyjechać. Następnie złożył skargę do dyrekcji szpitala.
Placówka przekazała, że pacjenci przyjęci w trybie ostrym mogą złożyć indywidualny wniosek o obniżenie opłaty. Według stanowiska szpitala taki wniosek w opisanych okolicznościach powinien zostać rozpatrzony pozytywnie. Rachunek dotyczył wyłącznie parkingu, a nie leczenia udzielonego na SOR-ze i oddziale szpitalnym.