Dostał 26 tys. zł kary za prywatny monitoring. Zaskakująca decyzja UODO, kara mogłą być jeszcze wyższa
Właściciel prywatnej posesji został ukarany przez Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych w związku ze sposobem wykorzystywania domowego monitoringu. Decyzję ogłoszono 15 lipca 2026 roku, po trwającym wiele miesięcy postępowaniu wszczętym na skutek skarg sąsiadów. Kamera miała zapewniać bezpieczeństwo, jednak sytuacja wyglądała inaczej. Sprawa zakończyła się pięciocyfrową karą i pokazała, że prawo do ochrony domu nie oznacza prawa do stałego obserwowania innych osób.
Prawo własności w Polsce. Dom daje swobodę, ale nie nieograniczoną
Prawo własności zajmuje ważne miejsce w polskim systemie prawnym. Konstytucja wskazuje wprost, że Rzeczpospolita Polska chroni własność i prawo dziedziczenia. W praktyce właściciel może korzystać z domu lub mieszkania, przeprowadzać remonty, zmieniać wyposażenie, zagospodarowywać ogród, grodzić teren czy instalować rozwiązania mające zwiększać bezpieczeństwo. Ochrona własności nie oznacza jednak, że wszystkie działania podejmowane na prywatnej posesji pozostają poza zainteresowaniem przepisów.
Własne lokum ma dla Polaków szczególne znaczenie. Z danych Eurostatu wynika, że w 2024 roku około 87,1 proc. ludności Polski mieszkało w nieruchomości należącej do gospodarstwa domowego. Nie oznacza to, że każda z tych osób była formalnie wpisana jako właściciel, ale pokazuje skalę korzystania z mieszkań i domów własnościowych. Dla porównania w całej Unii Europejskiej w lokalach zajmowanych przez właścicieli mieszkało 68,4 proc. ludności.

Na koniec 2024 roku krajowe zasoby mieszkaniowe obejmowały prawie 16 mln mieszkań. Właściciele traktują je jednocześnie jako miejsce wypoczynku, życia rodzinnego, pracy, przechowywania majątku oraz inwestycję wymagającą ochrony. Stąd popularność drzwi antywłamaniowych, alarmów, domofonów, wideodomofonów i kamer.
Granica swobody przebiega jednak tam, gdzie sposób korzystania z nieruchomości zaczyna ingerować w prawa innych osób. Kamera zamontowana na własnym budynku może chronić wejście, podjazd lub ogród. Sam fakt posiadania domu nie uprawnia jednak do całodobowego obserwowania okien sąsiadów, ich podwórka ani osób poruszających się po drodze publicznej.
Bezpieczeństwo kontra prywatność. Gdzie może sięgać monitoring?
Monitoring znajduje się obecnie w sklepach, zakładach pracy, blokach mieszkalnych, na parkingach, dworcach, lotniskach i w środkach komunikacji. Kamery instalują także właściciele domów jednorodzinnych. Nagranie może pomóc w ustaleniu przebiegu włamania, zniszczenia mienia, kolizji lub konfliktu sąsiedzkiego. Jednocześnie rejestrowany obraz może ujawniać wizerunek człowieka, miejsce jego pobytu, trasę poruszania się czy codzienne przyzwyczajenia.
Kluczowe znaczenie ma obszar obejmowany przez urządzenie. Jeżeli prywatny monitoring rejestruje wyłącznie teren należący do właściciela i jest używany do celów osobistych lub domowych, może korzystać z tak zwanego wyjątku domowego. Europejska Rada Ochrony Danych wskazuje jednak, że wyjątek ten nie obejmuje sytuacji, w której kamera sięga choćby częściowo na przestrzeń publiczną albo sąsiednią nieruchomość. Nie oznacza to automatycznie, że każdy fragment chodnika widoczny w kadrze przesądza o nałożeniu kary. Powoduje jednak, że właściciel nie może już zakładać, iż RODO w ogóle go nie dotyczy.

W takim przypadku należy wykazać konkretny cel i podstawę przetwarzania danych, ograniczyć zasięg kamery do niezbędnego minimum oraz uwzględnić prawa nagrywanych osób. Samo ogólne powołanie się na "bezpieczeństwo” może nie wystarczyć. Europejska Rada Ochrony Danych podkreśla, że cel monitoringu powinien być precyzyjnie określony, a ochrona mienia może uzasadniać użycie kamery wtedy, gdy rozwiązanie jest rzeczywiście potrzebne i proporcjonalne.
Jeszcze większe ryzyko wiąże się z jednoczesnym rejestrowaniem dźwięku. Mikrofon może utrwalać prywatne rozmowy prowadzone przez sąsiadów lub przechodniów. Monitoring powinien więc chronić dom, a nie przekształcać jego właściciela w osobę stale nadzorującą otoczenie i zastępującą służby odpowiedzialne za porządek publiczny.
26 711 zł kary za prywatny monitoring. Tych błędów nie można popełniać
Sprawa opisana przez UODO rozpoczęła się od skarg sąsiadów właściciela prywatnej nieruchomości. Według zgromadzonego materiału na posesji znajdowało się kilkanaście kamer, które przez całą dobę rejestrowały zarówno obraz, jak i dźwięk. Monitoring obejmował nie tylko teren właściciela, ale również drogę publiczną i sąsiednie nieruchomości. Jedna z kamer miała być skierowana bezpośrednio na okno toalety znajdującej się w pobliskim budynku. Mieszkańcy wskazywali, że czują się obserwowani i nękani.
Prezes UODO uznał, że właściciel nie miał podstawy prawnej do przetwarzania wizerunku i głosu sąsiadów w takim zakresie. Nakazał mu w ciągu siedmiu dni usunąć urządzenia albo trwale ustawić je tak, aby obejmowały wyłącznie jego posesję. Adresat nie zaskarżył decyzji do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, dlatego stała się ona prawomocna. Nie wykonał również nakazu, mimo wysłanego przez urząd upomnienia. Nieodebrana korespondencja po dwukrotnej awizacji została uznana za skutecznie doręczoną.
Ostatecznie UODO nałożył karę wynoszącą dokładnie 26 711 zł. Trzeba przy tym zaznaczyć, że sankcja nie została wymierzona wyłącznie za samo zamontowanie prywatnych kamer. Bezpośrednim powodem było nieprzestrzeganie prawomocnego nakazu organu nadzorczego i kontynuowanie bezprawnego przetwarzania danych przez prawie pół roku. Maksymalna kara za niewykonanie takiego nakazu może sięgać 20 mln euro. Jeżeli ukarany będzie uchylał się od zapłaty, egzekucję może prowadzić urząd skarbowy, zajmując między innymi wynagrodzenie, rachunek bankowy lub inne składniki majątku.
Właściciel domu powinien więc przed uruchomieniem urządzeń sprawdzić pole widzenia każdej kamery, wyłączyć zbędne nagrywanie dźwięku i zastosować maskowanie fragmentów obrazu obejmujących cudzą posesję. Najpoważniejszym błędem pozostaje jednak ignorowanie pism i decyzji UODO. Brak odbierania korespondencji nie zatrzymuje postępowania, a lekceważenie nakazu może kosztować znacznie więcej niż zmiana ustawienia jednej kamery.