ZUS przeliczy emerytury. Nie na takie wieści czekali seniorzy
Spór o właściwy sposób ustalania wysokości emerytur dla roczników przechodzących na świadczenia na przełomie ubiegłych dekad ma długą historię. Sądowe batalie seniorów z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych doprowadziły w końcu do przełomowego wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2024 roku.
Przełomowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego dla seniorów
Sędziowie uznali w 2024 roku, że stosowanie przepisów pomniejszających kapitał o wypracowane wcześniej kwoty narusza ustawę zasadniczą. Mimo jasnego stanowiska wymiaru sprawiedliwości państwo przez długie miesiące zwlekało ze zrealizowaniem zobowiązań wobec poszkodowanych obywateli.
Ubezpieczeni musieli szukać sprawiedliwości na drodze indywidualnych pozwów cywilnych. Sądowe orzeczenia okazywały się w większości przychylne dla składających wnioski, zmuszając organ do podwyżek i spłat zaległych pieniędzy wraz z odsetkami. Masowy odpływ środków z budżetu wymusił na rządzie reakcję. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowało projekt ustawy naprawczej, która ma raz na zawsze zakończyć ten problem.

Urzędnicy szacują, że koszt całej reformy wyniesie 400 mln zł w pierwszym roku działania, zaś w perspektywie dekady budżet przeznaczy na ten cel ponad 7 mld zł. Zmiany dotkną około 196,5 tys. osób, z czego 135,4 tys. pobiera już zaniżoną emeryturę powszechną. Czy zaproponowany mechanizm automatycznego przeliczania świadczeń faktycznie niesie sprawiedliwość społeczną?
Odpowiedzią rządzących ma być masowa waloryzacja, która ruszy z początkiem kwietnia 2027 roku. Urząd da sobie trzy miesiące na wydanie nowych decyzji i wypłatę skorygowanych stawek. Z opublikowanych przez rząd symulacji wynika, że średnie podwyżki wyliczone przez urzędników dadzą 255 zł brutto miesięcznie więcej dla seniorów pobierających świadczenie powszechne oraz około 380 zł dla tych, którzy wciąż nie zdecydowali się na zmianę statusu.
Przykładem reprezentatywnym podanym przez “Fakt”, jest sytuacja seniora z 1954 roku, który w 2010 roku przeszedł na emeryturę wcześniejszą, a po latach złożył wniosek o świadczenie powszechne. Jego wyjściowe świadczenie po zmianie wzrośnie o 552 zł brutto. Analiza szczegółowych zapisów ustawy ujawnia jednak zupełnie inny obraz projektowanych zmian.
Ukryty haczyk w wyliczeniach i brak rekompensaty dla seniorów
Prawnicy i specjaliści od prawa ubezpieczeń społecznych alarmują, że w proponowanym akcie prawnym zaszyto mechanizmy skrajnie niekorzystne dla obywateli. Najważniejszym z nich jest wprowadzenie specjalnego współczynnika korygującego. Zamiast wyliczenia świadczenia na czysto, bez odliczania wypłaconych rat, projekt zakłada wzór bazujący na relacji miesięcy spędzonych na świadczeniu przed i po czerwcu 2012 roku.
Taka konstrukcja matematyczna powoduje, że wskaźnik zawsze jest ułamkiem niższym niż jedność. Prawnicy bez ogródek nazywają propozycję „koniem trojańskim”. Wygrana w sądzie gwarantuje dziś seniorowi pełną kwotę, tymczasem rządowa ustawa odda mu zaledwie ułamek należnej stawki pod pozorem nowej instytucji „zwiększenia do emerytury”.

Jakby tego było mało, nowe prawo całkowicie anuluje roszczenia za przeszłość. W myśl proponowanego art. 3 ust. 3 wypłaty zaktualizowanych kwot ruszą dopiero od maja 2027 roku. Państwo zamierza w ten sposób darować sobie wieloletni dług wobec ludzi, którym latami bezprawnie zaniżano wypłaty. Głównym punktem zapalnym i największym zagrożeniem dla emerytów staje się jednak proponowany artykuł 6 nowego projektu.
Zobacz też: Złe wieści dla seniorów. Wtedy ZUS skończy wypłacać pieniądze
Sądowa droga zamknięta dla tysięcy Polaków
Zgodnie z treścią artykułu 6 nowego projektu, w momencie wejścia przepisów w życie nastąpi całkowity zakaz wszczynania nowych postępowań administracyjnych oraz sądowych w tych sprawach. Kto nie zdąży złożyć pozwu przed 1 kwietnia 2027 roku, ten bezpowrotnie straci możliwość dochodzenia roszczeń przed niezawisłym sądem.
To fundamentalna różnica w porównaniu do rozwiązań zastosowanych przed kilkoma laty dla rocznika 1953. Wówczas poszkodowani dostali pełne przeliczenie bez jakichkolwiek ułamkowych potrąceń i pełne wyrównanie należności za minione lata.
Rządzący, chcąc ratować finanse publiczne, stawiają seniorów przed wyborem: szybka, ale wyraźnie okrojona podwyżka albo długa i skomplikowana batalia w sądzie powszechnym.
Czasu na podjęcie decyzji i ewentualne skierowanie sprawy do wymiaru sprawiedliwości zostało stosunkowo niewiele, a wdrożenie ustawy w obecnym kształcie definitywnie zablokuje szanse na odzyskanie pełnych kwot.