Polacy jedzą na potęgę. Ten owoc zajmuje 1 miejsce w "brudnej dwunastce"
Najnowsze dane amerykańskiej organizacji Environmental Working Group oraz analizy polskiej Fundacji Pro-Test rzucają nowe światło na czystość popularnych owoców. Wyniki badań pokazują, że popularne metody mycia nie zawsze usuwają nagromadzone środki ochrony roślin. Część pestycydów wnika bowiem do wnętrza owocu, gdzie zwykłe płukanie już nie sięga. Na szczycie listy najbardziej zanieczyszczonych produktów znalazł się jeden z ulubionych sezonowych owoców.
Eksperci z EWG co roku publikują zestawienie „Dirty Dozen", w którym sprawdzają, ile chemicznych pozostałości zawierają owoce i warzywa. Choć raport opiera się na próbkach ze Stanów Zjednoczonych, specjaliści zwracają uwagę, że metody uprawy i eksportu w Europie są zbliżone. Konsumenci często nie zdają sobie sprawy, że atrakcyjny wygląd owoców w sklepie może iść w parze ze sporą dawką chemii.
Ten owoc liderem „Brudnej dwunastki"
Truskawki od lat zajmują ścisłą czołówkę zestawienia. Badania EWG wykazały, że ponad 90% zbadanych próbek zawierało pozostałości co najmniej dwóch różnych pestycydów. Eksperci tłumaczą to dwoma powodami. Po pierwsze, truskawki mają wyjątkowo cienką skórkę, która nie chroni miąższu, więc chemikalia wnikają do środka i nie dają się usunąć samym myciem. Po drugie, owoce te są bardzo podatne na szkodniki, dlatego plantatorzy stosują na nich szczególnie dużo różnych środków ochrony roślin.
Warto tu zaznaczyć jedną rzecz. To, co ląduje na szczycie listy, zależy od przyjętej metody liczenia. Gdy bierze się pod uwagę wagę pozostałości, pierwsze miejsce w nowszych rankingach zajmuje czasem szpinak, a truskawki plasują się tuż za nim. Od 2025 roku EWG ocenia produkty nie tylko po ilości pestycydów, ale też po ich toksyczności, więc kolejność bywa różna w zależności od edycji. Niezależnie od szczegółów truskawki zawsze pozostają w pierwszej dwójce lub trójce najbardziej zanieczyszczonych owoców.
Pełna lista owoców i warzyw o najwyższym poziomie pozostałości środków ochrony roślin obejmuje:
- truskawki,
- szpinak,
- jarmuż i kapustę liściastą,
- nektarynki,
- jabłka,
- winogrona,
- brzoskwinie,
- wiśnie,
- gruszki,
- jagody,
- papryczki chili,
- zieloną fasolę.
Polskie badania potwierdzają obecność chemii na bazarach
Podobne wnioski płyną z testów, które w 2024 roku przeprowadziła w Polsce Fundacja Pro-Test. Zbadała ona owoce z warszawskich targowisk oraz od lokalnych rolników. Próbki trafiły do akredytowanego laboratorium, gdzie sprawdzono je pod kątem ponad 540 substancji aktywnych.
W truskawkach z miejskiego bazaru wykryto sześć różnych związków:
- azoksystrobinę,
- boskalid,
- difenokonazol,
- kaptan,
- piraklostrobinę,
- pirymetanil.
Podobnie wypadły truskawki kupione prosto z samochodu od plantatora. Tu laboratorium wykryło pięć substancji, częściowo innych niż na bazarze, między innymi fludioksonil.
Fundacja uspokaja, że ilość każdego pojedynczego środka mieściła się w unijnych normach. Niepokoi jednak co innego, czyli to, że w jednym owocu spotyka się naraz kilka różnych pestycydów, a takiego połączenia toksykolodzy nie oceniają dobrze.

Wieczne chemikalia i grupy najbardziej narażone
Najnowszy raport przyniósł też niepokojące odkrycie. Po raz pierwszy na owocach i warzywach z „brudnej dwunastki" wykryto na masową skalę substancje z grupy PFAS, czyli tak zwane wieczne chemikalia. Nazywa się je tak, bo bardzo wolno rozkładają się w środowisku i potrafią latami odkładać się w organizmie. Znaleziono je aż na 63% zbadanych próbek.
Pozostałości chemii są przy tym najgroźniejsze dla dzieci, kobiet w ciąży i seniorów, których organizmy są znacznie bardziej wrażliwe na takie związki.
Certyfikat ekologiczny alternatywą dla konsumentów
Eksperci od bezpieczeństwa żywności podkreślają, że pewność braku syntetycznych środków daje tylko wybór produktów z certyfikatem rolnictwa ekologicznego, oznaczonych unijnym symbolem zielonego liścia. Takie uprawy przechodzą rygorystyczne kontrole, które wykluczają stosowanie tradycyjnych pestycydów. Przy owocach z upraw konwencjonalnych specjaliści radzą kupować je ze sprawdzonych, lokalnych źródeł i dokładnie płukać, co pozwala usunąć przynajmniej powierzchowne zabrudzenia i kurz.
Samo EWG zaznacza jednak, że nie chodzi o odstraszanie od owoców i warzyw. Niezależnie od tego, czy są ekologiczne, czy nie, warzywa i owoce powinny stanowić podstawę diety, a korzyści z ich jedzenia znacznie przewyższają ryzyko związane z pozostałościami pestycydów.
