Tak starają się przechytrzyć system kaucyjny. Grozi za to nawet 8 lat więzienia
Recykling w ramach gospodarki o obiegu zamkniętym miał przynieść korzyści środowisku i konsumentom. Szybko okazało się jednak, że nowe mechanizmy finansowe przyciągają osoby szukające szybkiego zysku. Wykorzystywanie luk w maszynach przyjmujących opakowania to zjawisko, które organy ścigania traktują z ogromną surowością. Grozi za nie surowa kara.
Europejski model, miliardowe obroty i wyzwania polskiego wdrożenia
Wdrażanie mechanizmów zwrotu opakowań to trend ogólnoeuropejski, który od lat niezwykle skutecznie funkcjonuje w państwach skandynawskich czy u naszych zachodnich sąsiadów. Model ten opiera się na prostej zasadzie doliczania kaucji do ceny napoju, którą konsument odzyskuje po oddaniu pustego pojemnika do specjalnej maszyny. Przykładowo w Niemczech, gdzie system "Einwegpfand” działa od 2003 roku, poziom zbiórki plastikowych opakowań po napojach utrzymuje się na fenomenalnym poziomie około 98 procent. Sukcesy święcą również Norwegia czy Szwecja.

W Polsce system kaucyjny rodził się w bólach i wymagał potężnych inwestycji ze strony branży. Obejmuje on swoim zasięgiem jednorazowe butelki z tworzyw sztucznych o pojemności do 3 litrów, puszki metalowe do 1 litra oraz wybrane szklane butelki wielokrotnego użytku do 1,5 litra. Od momentu ogłoszenia i uruchomienia polskiego wariantu rynek handlowy musiał dostosować się do drastycznie nowych wymogów logistycznych. Należy pamiętać o ogromnej skali całego przedsięwzięcia, szacuje się, że na polski rynek trafia rocznie od 12 do nawet 14 miliardów sztuk opakowań objętych kaucją.
Sklepy o powierzchni powyżej 200 metrów kwadratowych zostały zobligowane do ich zbiórki, co wiązało się z zakupem drogich recyklomatów (koszt jednego zaawansowanego urządzenia waha się od 50 do nawet 150 tysięcy złotych) oraz reorganizacją przestrzeni magazynowej. Mimo ogromnych kosztów po stronie przedsiębiorców konsumenci szybko zauważyli zalety tego rozwiązania. Zmiana nawyków społecznych przyniosła mierzalny spadek ilości plastiku i aluminium zalegających na ulicach miast czy w lasach. Niestety w ślad za miliardami złotych krążącymi w nowym ekosystemie finansowym niemal natychmiast pojawiły się pierwsze sygnały o zorganizowanych próbach manipulacji mechanizmami weryfikującymi.
Oszuści próbują się wzbogacić na systemie kaucyjnym. Z tych metod korzystają
Kaucja za pojedyncze opakowanie wydaje się kwotą wręcz symboliczną. Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami wynosi ona 50 groszy za standardowe butelki z tworzyw sztucznych PET oraz puszki aluminiowe, a nieco więcej za niektóre butelki szklane. Jednak przy masowej, ogólnokrajowej skali zjawiska te drobne monety sumują się w potężny kapitał obrotowy. Zysk rzędu 500 złotych za 1000 nielegalnie oddanych pojemników sprawił, że recykling stał się obiektem zainteresowania zarówno drobnych cwaniaków, jak i bardziej zorganizowanych grup przestępczych.
Pomysłowość nieuczciwych znalazców wymusza na operatorach nieustanne aktualizowanie oprogramowania i kalibrację czujników. Najbardziej trywialnym, a zarazem najpopularniejszym sposobem, z którym mierzą się operatorzy, jest tzw. metoda “na wędkę” (lub ”na jojo”). Polega ona na precyzyjnym przywiązaniu żyłki wędkarskiej lub mocnej taśmy do szyjki butelki i wielokrotnym wsuwaniu, a następnie wyszarpywaniu tego samego pojemnika z czytnika maszyny, co nabija fikcyjne saldo na paragonie. W odpowiedzi nowoczesne butelkomaty wyposaża się w specjalne zapadnie oraz błyskawiczne zgniatarki, które niszczą opakowanie w ułamku sekundy po jego akceptacji.

Bardziej zaawansowani sprawcy posuwają się do fałszowania kodów kreskowych. Wykorzystując domowe drukarki wysokiej jakości, tworzą naklejki z kodami EAN przypisanymi do droższych produktów kaucyjnych. Następnie aplikują je na zwykłe odpady domowe, słoiki, a nawet butelki sprowadzane z zagranicy, które nie podlegają ustawowemu zwrotowi, wymuszając na automacie wypłatę gotówki. Notowano również przypadki sztucznego dociążania zgniecionych puszek wodą lub piaskiem, aby oszukać wbudowane wagi, a także proceder zwożenia całych transportów "pustostanów” z krajów ościennych w celu upłynnienia ich w polskim systemie. Tego typu działania to bezpośrednie uderzenie w finanse sieci handlowych i operatorów, co zamieniło zbiórkę opakowań w prawdziwy technologiczny wyścig zbrojeń. Maszyny wykorzystują dziś skanery 360 stopni, detekcję laserową i sztuczną inteligencję do analizy bryły wrzucanego przedmiotu.
Zobacz też: Tak Polacy kombinują, by omijać butelkomaty. Sprzedaż wystrzeliła w górę
Oszukanie systemu kaucyjnego nie ujdzie na sucho. Sprawcom grozi surowa kara
Choć jednorazowe wyłudzenie z automatu kilkudziesięciu groszy czy nawet kilkunastu złotych wydaje się czynem o znikomej szkodliwości społecznej, organy ścigania podchodzą do tej kwestii niezwykle kategorycznie i bez cienia pobłażania. Kluczowe znaczenie ma w tym wypadku specyficzna kwalifikacja prawna czynu. Gdyby sprawca wyniósł ze sklepu towar o wartości 50 złotych, popełniłby jedynie wykroczenie (obecnie próg między wykroczeniem a przestępstwem kradzieży wynosi w Polsce 800 złotych). Jednak z punktu widzenia kodeksu karnego manipulacja przy zautomatyzowanym urządzeniu w celu uzyskania nienależnej korzyści majątkowej nie jest zwykłą kradzieżą, lecz traktowana jest jako klasyczne oszustwo (art. 286 § 1 k.k.).
Mechanizm działania sprawcy polega na celowym wprowadzeniu w błąd systemu informatycznego przetwarzającego dane finansowe. A w przypadku przestępstwa oszustwa polskie prawo nie przewiduje żadnego progu kwotowego. Oszustwo pozostaje zatem ciężkim przestępstwem bez względu na to, czy sprawca wyłudził 50 groszy na jednej sfałszowanej puszce, czy milion złotych z konto bankowe. W świetle przepisów za czyn tego kalibru grozi niezwykle surowa kara, od 6 miesięcy do nawet 8 lat pozbawienia wolności. Wypadki mniejszej wagi mogą skończyć się grzywną lub ograniczeniem wolności, ale zawsze wiążą się z wpisem do rejestru skazanych. Policja błyskawicznie radzi sobie z namierzaniem takich osób.
Pomaga w tym gęsta sieć monitoringu wizyjnego (CCTV) instalowana w strefach recyklingu, wiele nowoczesnych butelkomatów ma wbudowane mikrokamery, które rejestrują twarz użytkownika dokładnie w momencie skanowania kodu. Dodatkowo, choć standardem w Polsce jest zwrot kaucji w formie fizycznego paragonu lub vouchera, testowane są już rozwiązania cyfrowe, takie jak wypłata na kartę lojalnościową w aplikacji sklepowej, co w takich przypadkach zostawia trwały i niemożliwy do zatarcia ślad cyfrowy. Komunikaty komend z całego kraju regularnie donoszą o ujęciu sprawców tuż po przeprowadzeniu remanentów maszyn, które wykazują rozbieżność między wypłaconą gotówką a fizyczną zawartością kosza. Ta rygorystyczna polityka organów ścigania ma bardzo silny wymiar prewencyjny. Pokazuje wyraźnie, że próba oszukania systemu kaucyjnego to nie niewinna zabawa, ale poważne przestępstwo kryminalne, które niemal na pewno zakończy się na sali rozpraw.