Restauracja będzie musiała dać to za darmo. Nowe regulacje mają wejść jeszcze w wakacje
Wyjście do restauracji coraz częściej oznacza rachunek, na którym liczy się każda pozycja. Jedzenie, napoje, serwis i dodatki potrafią mocno podnieść koszt posiłku, zwłaszcza gdy do lokalu idzie cała rodzina. W przepisach szykowanych przez resort klimatu ma pojawić się zmiana. Dla klientów może oznaczać niższy rachunek, a dla restauratorów nowy obowiązek.
Restauracje w Polsce. Polacy jedzą poza domem, ale liczą pieniądze
Wyjście do restauracji nie jest już wyłącznie wyjątkową okazją, choć dla wielu gospodarstw domowych nadal pozostaje wydatkiem, który trzeba zaplanować. Rynek gastronomiczny w Polsce jest duży i różnorodny. Według GUS w 2024 r. działało około 101,5 tys. stałych i sezonowych placówek gastronomicznych. Punkty gastronomiczne stanowiły 39,4 proc. tej sieci, restauracje 29,1 proc., bary 25,8 proc., a stołówki 5,7 proc. Przychody z działalności gastronomicznej wyniosły 85,2 mld zł i były o 11,1 proc. wyższe niż rok wcześniej w cenach bieżących.
Dane rynkowe pokazują, że Polacy chętnie wracają do jedzenia poza domem. Według PMR Market Experts by Hume’s w 2024 r. 74 proc. Polaków korzystało z usług gastronomicznych na miejscu, a 60 proc. kupowało jedzenie lub napoje na wynos. Wpływ na to miały m.in. powrót do pracy stacjonarnej i częstsze kupowanie posiłków w drodze do biura albo z biura.

Przeszkodę w stołowaniu się poza domem mogą stanowić ceny. W lokalach płaci się nie tylko za samo jedzenie, ale też za obsługę, najem, energię, produkty, pracę kuchni, podatki i marżę. Dlatego rachunek dla kilku osób potrafi szybko urosnąć. Według branżowych danych średnia wartość rachunku w lokalu gastronomicznym w styczniu 2025 r. wyniosła 64,18 zł. Dla klientów oznacza to większą ostrożność. Wiele osób sprawdza menu przed wizytą, rezygnuje z przystawek, ogranicza napoje albo wybiera tańsze lokale. Właśnie dlatego nawet drobne elementy, takie jak cena butelki wody, zaczynają mieć znaczenie. Przy jednej osobie to kilka lub kilkanaście złotych, ale przy rodzinie rachunek może wzrosnąć zauważalnie.
Bezpłatne rzeczy w restauracjach. W Polsce to nadal zależy od lokalu
W wielu krajach klienci są przyzwyczajeni, że pewne drobne rzeczy w restauracji dostają bez dodatkowej opłaty. Może to być woda z kranu, pieczywo, masło, sos, przystawka od lokalu, dolewka kawy albo zwykła możliwość zapakowania resztek. Zakres takich bezpłatnych dodatków zależy jednak od kraju, typu lokalu i kultury gastronomicznej.
W Stanach Zjednoczonych standardem jest często podawanie darmowej wody z lodem od razu po zajęciu miejsca przy stoliku. W wielu lokalach popularne są też bezpłatne dolewki napojów, choć zwykle dotyczy to konkretnych kategorii i modeli restauracji. Z perspektywy klienta jest to element obsługi, który buduje poczucie gościnności, ale jego koszt i tak jest wkalkulowany w działalność lokalu.
W Europie praktyki są bardziej zróżnicowane. W Wielkiej Brytanii poproszenie o szklankę wody jest czymś zwyczajnym, a w wielu lokalach klient otrzymuje wodę z kranu bez opłaty. We Francji karafka wody do posiłku jest naturalną częścią kultury jedzenia poza domem. Z kolei w innych państwach bywa różnie: we Włoszech częściej na stole pojawia się woda butelkowana, a w Hiszpanii czy Grecji praktyka może zależeć od regionu, klimatu i lokalnych zwyczajów.
W Polsce sytuacja od lat była mniej jednoznaczna. W jednym lokalu klient mógł bez problemu dostać karafkę kranówki, w innym słyszał, że dostępna jest wyłącznie woda butelkowana z karty. Część restauracji podawała wodę bezpłatnie, część za symboliczną opłatą, a część w ogóle nie chciała jej serwować.

W efekcie wiele osób zamawiało płatną butelkę, nawet jeśli chciało tylko popić posiłek, podać wodę dziecku albo napić się czegoś w upalny dzień. Dla restauratorów sprawa również nie jest tak prosta, jak wygląda z perspektywy stolika. Darmowa woda oznacza nie tylko sam koszt kranówki, ale także naczynia, obsługę, zmywanie, energię, środki czystości i organizację pracy. Forsal zwraca uwagę, że sprzedaż wody butelkowanej jest dla części lokali normalnym źródłem przychodu, a nowe przepisy mogą ten zarobek ograniczyć.
Bezpłatna woda w restauracjach. Od kiedy i dla kogo?
Projektowane przepisy mają zakończyć dobrowolność. Zgodnie z nową wersją projektu ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych restauracje, bary, kawiarnie, stołówki i inne placówki gastronomiczne z miejscami siedzącymi mają zapewniać klientom bezpłatną wodę z kranu. Nie chodzi o wodę mineralną, gazowaną, smakową ani butelkowaną, lecz o zwykłą wodę wodociągową. Woda nie ma pojawiać się automatycznie na każdym stoliku. Obowiązek ma powstać wtedy, gdy klient o nią poprosi. Projekt przewiduje konkretną ilość: 0,5 litra wody na osobę. Przy czteroosobowej rodzinie oznaczałoby to łącznie 2 litry darmowej kranówki do posiłku.
Zmiana ma objąć lokale gastronomiczne działające w stałych lokalach, w których posiłki są podawane do spożycia na miejscu, w salach z miejscami siedzącymi. Kluczowe będą więc stały lokal, miejsca siedzące i konsumpcja na miejscu. Inaczej może wyglądać sytuacja punktów wyłącznie na wynos, mobilnych punktów gastronomicznych albo miejsc bez sali konsumpcyjnej.
Projekt przewiduje wejście nowych przepisów w życie 12 sierpnia 2026 r. Trzeba jednak pamiętać, że na razie mowa o projekcie. Ustawa musi jeszcze przejść dalszy proces legislacyjny, zostać przyjęta i opublikowana. Dopiero wtedy będzie można mówić o obowiązującym prawie. Uzasadnienie zmiany wiąże się przede wszystkim z ograniczaniem odpadów opakowaniowych. Jeśli część klientów zamiast wody butelkowanej wybierze kranówkę podaną w naczyniu wielokrotnego użytku, liczba jednorazowych butelek może spaść. To dlatego przepis pojawia się w szerszej reformie dotyczącej opakowań i odpadów.
Dla klientów skutki będą proste: w wielu lokalach zwykła woda do posiłku może przestać być dodatkowym kosztem. Dla restauratorów oznacza to natomiast konieczność dostosowania obsługi, przygotowania naczyń i uwzględnienia nowego obowiązku w codziennej pracy lokalu.