Zmiana trendu w Zakopanem. Wiadomo, kto zastąpi arabskich turystów
Zakopane od kilku sezonów przyciągało uwagę nie tylko polskich turystów, ale też gości z krajów arabskich. Latem ich obecność na Krupówkach stała się jednym z najbardziej widocznych zjawisk w lokalnej turystyce. Teraz branża obawia się, że ten ruch może być słabszy niż przed rokiem, a pod Tatrami trzeba będzie zabiegać o innych zagranicznych gości.
Zagraniczni turyści w Polsce. Kto przyjeżdża i co wybiera?
Polska coraz mocniej zaznacza swoją obecność na turystycznej mapie Europy. Zagraniczni goście przyjeżdżają zarówno do dużych miast, jak i miejsc wypoczynkowych. Wybierają Kraków, Warszawę, Gdańsk, Wrocław czy Zakopane. Dla części turystów Polska jest kierunkiem weekendowym, łatwo dostępnym dzięki połączeniom lotniczym i lądowym. Inni przyjeżdżają na dłużej, łącząc zwiedzanie miast z wypoczynkiem, zakupami, gastronomią, wydarzeniami kulturalnymi albo wycieczkami przyrodniczymi. Duże znaczenie mają zabytki, ceny, bezpieczeństwo, oferta noclegowa i rosnąca rozpoznawalność kraju za granicą.

Według danych GUS za 2025 r. wśród zagranicznych turystów korzystających z obiektów noclegowych w Polsce dominowali Europejczycy. Stanowili 82,4 proc. tej grupy. Najliczniej przyjeżdżali turyści z Niemiec, Ukrainy i Wielkiej Brytanii, a spoza Europy istotną grupę stanowili m.in. goście ze Stanów Zjednoczonych. Dane pokazują też, że zagraniczni turyści najczęściej zatrzymują się w hotelach. W 2025 r. z hoteli skorzystało 6,8 mln turystów zagranicznych, czyli 77,2 proc. ogółu zagranicznych gości nocujących w Polsce. Mniejszą rolę odgrywały hostele, pokoje gościnne, kwatery prywatne, ośrodki wczasowe i kempingi.
Turystyka zagraniczna ma znaczenie nie tylko dla hoteli, ale też dla restauracji, przewoźników, sklepów, atrakcji turystycznych i lokalnych usług. GUS wskazuje, że w 2025 r. średnie wydatki turysty zagranicznego związane z podróżą do Polski wyniosły 1930 zł. W przypadku dużych rynków, takich jak Niemcy, USA, Ukraina czy Wielka Brytania, przekłada się to na miliardowe wpływy.
Arabscy turyści w Zakopanem. Skąd wziął się ten fenomen?
Zakopane jest jednym z miejsc, które szczególnie mocno korzystają na turystyce przyjazdowej. Miasto ma rozpoznawalną markę, dobrą bazę noclegową i położenie blisko Tatr. Dla zagranicznych turystów jest połączeniem górskiego krajobrazu, folkloru, lokalnej kuchni, spacerów po Krupówkach i łatwego dojazdu z Krakowa.
Obecność turystów z krajów arabskich w Zakopanem nie była przypadkowa. Goście z Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kuwejtu czy innych państw Zatoki Perskiej zaczęli coraz chętniej wybierać Małopolskę latem. Dla wielu z nich Polska oferowała coś, czego brakowało w ich regionie w najgorętszych miesiącach: chłodniejszy klimat, zieleń, góry i możliwość wypoczynku w rodzinnej formule. Zakopane dobrze wpisało się w te oczekiwania.
Bliskość Krakowa, możliwość krótkich wycieczek, górskie widoki, apartamenty dla większych rodzin i rozpoznawalna atmosfera kurortu sprawiły, że Podhale stało się jednym z najważniejszych kierunków dla tej grupy turystów. Wprost przypomina, że na początku obecność arabskich gości na Krupówkach budziła duże zainteresowanie, ale z czasem stali się regularnym elementem wakacyjnego krajobrazu miasta.

Zjawisko miało też wyraźny wymiar ekonomiczny. Przedstawiciele branży wskazywali, że turyści z krajów Zatoki Perskiej przyjeżdżają głównie latem, często zostają na dłużej i generują znaczące przychody dla lokalnej gospodarki. Korzystają z noclegów, transportu, gastronomii, atrakcji turystycznych, zakupów i usług. Podhale zaczęło więc dostosowywać się do nowego segmentu rynku. Część obiektów noclegowych przygotowywała większe apartamenty, ofertę dla rodzin i udogodnienia odpowiadające potrzebom gości z Bliskiego Wschodu. Dla przedsiębiorców był to sposób na wydłużenie sezonu, zwiększenie obłożenia i podniesienie średnich przychodów.
Fenomen arabskich turystów miał również skutki wizerunkowe. Zakopane przestało być postrzegane wyłącznie jako kierunek dla Polaków, Słowaków czy turystów z sąsiednich państw. Stało się miejscem obecnym w planach podróży osób z odleglejszych rynków, co dla lokalnej branży było potwierdzeniem, że marka Podhala może działać także poza Europą.
Jednocześnie tak silne uzależnienie części biznesów od jednej grupy gości niesie ryzyko. Jeśli zmieniają się połączenia lotnicze, sytuacja geopolityczna, kursy walut albo preferencje podróżnych, skutki szybko odczuwają hotele i apartamenty nastawione na konkretny typ klienta. Tegoroczny sezon może być właśnie takim testem.
Zobacz też: Nad Bałtykiem szaleje drożyzna, pokazał rachunek z Bieszczad. Tyle zapłacił za pierogi
Arabscy turyści mogą nie wrócić w tej skali. Kto przyjedzie zamiast nich?
W 2026 r. branża turystyczna na Podhalu liczyła na powrót gości z krajów arabskich, ale nastroje są ostrożne. Według informacji przywołanych przez Wprost, Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej ocenia, że mimo ponownego uruchomienia lotów z Arabii Saudyjskiej do Krakowa część turystów może już nie wybrać Polski na tegoroczne wakacje.
Powodem jest długie okno rezerwacyjne w podróżach międzykontynentalnych. Problem polega na tym, że wielu turystów planuje takie wyjazdy z dużym wyprzedzeniem. Wagner wskazywał, że okienko rezerwacyjne dla podróży na inny kontynent wynosi ponad 90 dni. Jeśli na miesiąc przed sezonem ktoś nie zdecydował się jeszcze na Polskę, to według tej oceny raczej wybierze już inny kierunek.
Podobne wnioski pojawiały się w informacjach PAP. Według szacunków Tatrzańskiej Izby Gospodarczej liczba rezerwacji z krajów arabskich na tegoroczne wakacje jest o około połowę niższa niż rok wcześniej. Branża liczy na powrót części wyjazdów organizowanych przez touroperatorów, ale pełna odbudowa ruchu może potrwać kilka sezonów. Powodem problemów były m.in. wcześniejsze utrudnienia w połączeniach lotniczych związane z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Część gości z Półwyspu Arabskiego docierała do Polski przez europejskie huby, głównie Frankfurt, ale gdy pojawiły się trudności z przesiadkami, część podróżnych wybierała inne rozwiązania.
Kto może częściowo wypełnić lukę? Według przewidywań przywołanych przez Wprost większą rolę mogą odegrać turyści z krajów bałtyckich. Chodzi przede wszystkim o Litwinów, ale także o gości z Łotwy i Estonii. To rynki bliższe geograficznie, łatwiejsze logistycznie i coraz bardziej widoczne w polskiej turystyce. Dla Zakopanego taka zmiana oznacza konieczność elastyczniejszego podejścia do oferty.
Goście z państw bałtyckich mogą mieć inne oczekiwania, inny budżet, krótszy pobyt i inne przyzwyczajenia niż turyści z krajów Zatoki Perskiej. Hotele i apartamenty nastawione dotąd na duże rodziny z Bliskiego Wschodu mogą musieć obniżyć ceny, zmienić komunikację marketingową albo szerzej otworzyć się na turystów z Europy. Skutki mogą być odczuwalne także dla polskich turystów. Jeśli część luksusowych obiektów nie wypełni się gośćmi z krajów arabskich, na rynku może pojawić się większa dostępność noclegów i większa presja na promocje.
Dla przedsiębiorców będzie to trudniejszy sezon, ale dla podróżnych szukających wypoczynku pod Tatrami może oznaczać większy wybór ofert. Sprawa pokazuje, jak bardzo turystyka zależy dziś od połączeń lotniczych, sytuacji międzynarodowej i decyzji podejmowanych z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Zakopane nadal pozostaje silną marką, ale tegoroczne lato może pokazać, czy lokalna branża potrafi szybko zastąpić jeden dochodowy segment innymi gośćmi z zagranicy.