biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Kierowcy poczują zmianę przy dystrybutorze. Od dziś tankowanie znów mocniej uderzy po kieszeni
Julia Bogucka
Julia Bogucka 30.06.2026 23:10

Kierowcy poczują zmianę przy dystrybutorze. Od dziś tankowanie znów mocniej uderzy po kieszeni

Kierowcy poczują zmianę przy dystrybutorze. Od dziś tankowanie znów mocniej uderzy po kieszeni
Fot. Kanpisut/Jookiko/CanvaPro

Kierowców czeka wyraźna zmiana na stacjach paliw. Od 1 lipca przestają obowiązywać ostatnie elementy rządowego pakietu "Ceny Paliwa Niżej”, który przez ostatnie miesiące ograniczał skutki skoku cen ropy i paliw. W praktyce oznacza to powrót wyższej stawki VAT, koniec cen maksymalnych i większe różnice między stacjami.

Wojna w Iranie i blokada Ormuzu uderzyły w ceny paliw

Ceny paliw w 2026 roku rosły przede wszystkim pod wpływem wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Eskalacja konfliktu wokół Iranu i blokada cieśniny Ormuz szybko przełożyły się na globalny rynek ropy. To jeden z najważniejszych szlaków transportu surowców energetycznych na świecie, dlatego każde zakłócenie w tym miejscu natychmiast budzi obawy inwestorów, rafinerii i państw zależnych od importu paliw. Cieśnina Ormuz jest strategicznym punktem dla transportu ropy naftowej i gazu z regionu Zatoki Perskiej. Gdy ruch statków zostaje ograniczony albo rynek zaczyna obawiać się takiego scenariusza, ceny surowca rosną, bo inwestorzy wyceniają ryzyko przerw w dostawach. Nawet jeśli fizycznie paliwa na stacjach nie brakuje, wyższe ceny ropy na giełdach szybko wpływają na ceny hurtowe i detaliczne.

Kierowcy poczują zmianę przy dystrybutorze. Od dziś tankowanie znów mocniej uderzy po kieszeni
Fot. pic4you/Getty Images/CanvaPro

W Polsce skutki były widoczne już w pierwszych tygodniach kryzysu. Wzrost cen ropy oraz gotowych paliw przełożył się na podwyżki na stacjach. Najbardziej odczuwalne były one w przypadku oleju napędowego, który jest szczególnie ważny dla transportu, logistyki, rolnictwa i firm przewozowych. Wyższy diesel oznacza bowiem nie tylko droższe tankowanie, ale też presję na ceny przewozu towarów. Wzrost cen paliw ma też bezpośredni wpływ na gospodarstwa domowe. Dla osób dojeżdżających do pracy samochodem każda podwyżka o kilkadziesiąt groszy na litrze oznacza wyższy miesięczny koszt utrzymania auta. Przy większych przebiegach różnica szybko staje się zauważalna, zwłaszcza gdy równocześnie rosną inne codzienne wydatki.

To właśnie dlatego rząd zdecydował się na interwencję. Pakiet CPN miał zamortyzować skutki gwałtownego skoku cen i ograniczyć tempo podwyżek przy dystrybutorach. Był jednak od początku przedstawiany jako rozwiązanie tymczasowe, związane z nadzwyczajną sytuacją na rynku paliw.

Pakiet CPN obniżał ceny przy dystrybutorach

Pakiet "Ceny Paliwa Niżej”, czyli CPN, był mechanizmem osłonowym przygotowanym po gwałtownym wzroście cen paliw. Jego celem było ograniczenie kosztów tankowania dla kierowców i uspokojenie rynku w czasie największej niepewności. Program obejmował kilka rozwiązań podatkowych i cenowych, które wpływały na końcową cenę widoczną na pylonach stacji. Najważniejszym elementem była obniżona stawka VAT na paliwa. Zamiast podstawowych 23 proc. obowiązywała stawka 8 proc. Różnica była duża, bo podatek VAT jest naliczany od ceny netto paliwa i innych składników ceny. Im wyższa cena bazowa, tym większy wpływ ma sama stawka podatku na ostateczną kwotę za litr.

Kierowcy poczują zmianę przy dystrybutorze. Od dziś tankowanie znów mocniej uderzy po kieszeni
Fot. Engin Akyurt/Pexels/CanvaPro

Drugim elementem była obniżka akcyzy do poziomu unijnego minimum. W praktyce obniżało to obciążenie podatkowe o kilkadziesiąt groszy na litrze. Ten element pakietu został wygaszony wcześniej, w połowie czerwca. Rynek częściowo zdążył więc uwzględnić powrót wyższej akcyzy jeszcze przed końcem miesiąca. Trzecim narzędziem były ceny maksymalne. Państwo publikowało limity, których stacje nie powinny przekraczać. Dzięki temu kierowcy mogli liczyć na bardziej przewidywalne ceny paliw, a różnice między poszczególnymi stacjami były mniejsze niż przy całkowicie rynkowym ustalaniu marż. Ten mechanizm również kończy się wraz z wygaszeniem obniżonego VAT.

Pod koniec obowiązywania programu maksymalne ceny paliw nadal były widoczne dla kierowców. Według danych przywoływanych przez Polskie Radio we wtorek litr benzyny 95 kosztował nie więcej niż 6 zł, benzyny 98 6,68 zł, a oleju napędowego 6,19 zł. Były to stawki ograniczone działaniem pakietu i cen maksymalnych. Rząd podkreśla, że CPN był rozwiązaniem przejściowym. Po spadku cen ropy z najwyższych poziomów i częściowym uspokojeniu sytuacji na światowych rynkach paliw zdecydowano, że pakiet nie zostanie przedłużony. Od 1 lipca ceny na stacjach mają być ponownie kształtowane przez rynek, podatki i politykę marżową poszczególnych operatorów.

Zobacz też: Seniorzy liczyli na wyższy przelew z ZUS. Renta wdowia może jednak przynieść zaskoczenie

Ceny paliw od 1 lipca. Tyle mogą kosztować benzyna i diesel

Od 1 lipca na stacjach przestaje działać obniżony VAT na paliwa, a stawka wraca z 8 proc. do 23 proc. Jednocześnie znikają ceny maksymalne. Dla kierowców oznacza to, że podwyżka może pojawić się z dnia na dzień, choć jej skala będzie zależała od konkretnej stacji, regionu, konkurencji i decyzji właścicieli sieci. Analitycy szacują, że realny wzrost cen benzyny i oleju napędowego wyniesie około 40-60 groszy na litrze. Sam powrót wyższej stawki VAT mógłby teoretycznie oznaczać jeszcze większy skok, ale część efektu ma zostać złagodzona przez spadki cen ropy na światowych giełdach i wcześniejsze dostosowania rynku po zmianach w akcyzie.

Według wyliczeń przywoływanych przez Polskie Radio od 1 lipca benzyna Pb95 może kosztować średnio około 6,50 zł za litr. To oznaczałoby wyraźny wzrost względem cen maksymalnych obowiązujących pod koniec czerwca. Na tańszych stacjach, zwłaszcza przy marketach, ceny mogą być niższe, ale na trasach szybkiego ruchu i przy autostradach kierowcy muszą liczyć się z wyższymi stawkami. Benzyna Pb98 ma być jeszcze droższa. Prognozy wskazują na poziom około 7,35 zł za litr. To paliwo już wcześniej kosztowało wyraźnie więcej niż popularna "dziewięćdziesiątka piątka”, a po powrocie 23-proc. VAT różnica dla kierowców tankujących auta wymagające lepszej benzyny może być szczególnie odczuwalna.

Olej napędowy według prognoz ma kosztować około 6,70 zł za litr. To ważna informacja nie tylko dla właścicieli samochodów osobowych z silnikami Diesla, ale też dla całej gospodarki. Diesel jest podstawowym paliwem transportu drogowego, a jego ceny wpływają na koszty przewozu towarów, usług logistycznych i działalności firm. Na węzłach autostradowych i stacjach przy drogach ekspresowych ceny benzyny i diesla mogą przekroczyć 7 zł za litr. Takie miejsca tradycyjnie są droższe, bo kierowcy mają mniejszy wybór, a stacje korzystają z lokalizacji przy trasach dalekiego ruchu. Największe różnice mogą być widoczne właśnie po zniesieniu cen maksymalnych.

Autogaz ma uniknąć tak silnego skoku. LPG nie było objęte obniżką VAT w ramach CPN, dlatego wygaśnięcie pakietu nie powinno wywołać podobnego podatkowego efektu jak przy benzynie i dieslu. Prognozy wskazują nawet na możliwość spadku ceny autogazu w okolice 3,29 zł za litr.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: