ZUS pokazał nowe wyliczenia ws. emerytur. Tak można zwiększyć świadczenie o 80%
Emerytura dla wielu Polaków oznacza dziś więcej pytań niż pewności. Wysokość przyszłego świadczenia zależy od wielu czynników, a moment zakończenia pracy może mieć ogromne znaczenie dla pieniędzy wypłacanych w kolejnych latach. Najnowsze wyliczenia pokazują, jak duża może być różnica.
Istnieje sposób na zwiększenie swojej emerytury nawet o 80 proc. Z wyliczeń przygotowanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych wynika, że kluczowe może być odłożenie decyzji o przejściu na świadczenie i pozostanie dłużej na rynku pracy. W analizowanym przypadku pięć dodatkowych lat aktywności zawodowej przełożyło się na tak znaczący wzrost przyszłej wypłaty.
Wielu Polaków obawia się o swoją emeryturę
Wysokość przyszłej emerytury od lat pozostaje jednym z ważnych tematów dla osób zbliżających się do wieku emerytalnego. Znaczenie ma przede wszystkim to, ile składek zostało zgromadzonych na koncie ubezpieczonego oraz jak długo dana osoba pozostaje aktywna zawodowo. ZUS przypomina, że w przypadku osób urodzonych po 1948 r. wysokość emerytury jest obliczana poprzez podzielenie podstawy obliczenia świadczenia przez średnie dalsze trwanie życia. Na podstawę wpływają m.in. zwaloryzowane składki emerytalne zapisane na koncie w ZUS oraz, w określonych przypadkach, kapitał początkowy i środki zapisane na subkoncie.

Jednocześnie wiele osób nie decyduje się na pobieranie emerytury natychmiast po osiągnięciu ustawowego wieku. Z danych ZUS za 2025 r. wynika, że co czwarta osoba w Polsce nie zaczyna pobierać świadczenia od razu po uzyskaniu uprawnień. Oznacza to, że część przyszłych emerytów wybiera dalszą pracę, licząc na wyższe świadczenie w przyszłości. Obecnie powszechny wiek emerytalny wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.
Jest sposób na zwiększenie emerytury o 80 proc.
ZUS na prośbę dziennika „Fakt” przygotował konkretne wyliczenia pokazujące, jak na wysokość świadczenia wpływa dodatkowa aktywność zawodowa. Analiza dotyczyła dwóch przykładowych osób: mężczyzny urodzonego w 1961 r. oraz kobiety z rocznika 1966. Oboje osiągnęli ustawowy wiek emerytalny w styczniu 2026 r. W założeniach przyjęto, że rozpoczęli pracę w wieku 25 lat i przez całą karierę odprowadzali składki od kwoty odpowiadającej 100 proc. przeciętnego wynagrodzenia.
Wyliczenia pokazują wyraźną zależność pomiędzy odłożeniem momentu przejścia na emeryturę a wysokością przyszłego świadczenia. Jeden dodatkowy rok pracy oznaczał w analizowanym przypadku wzrost emerytury o 14 proc. Jeżeli decyzja o pobieraniu świadczenia została przesunięta o dwa lata, wzrost wynosił 27 proc. Przy trzech dodatkowych latach było to już 43 proc. Największą różnicę ZUS pokazał przy pięciu latach dodatkowej pracy. Osoba, która zamiast rozpocząć pobieranie emerytury w styczniu 2026 r. zrobiłaby to dopiero w styczniu 2031 r., mogłaby otrzymać świadczenie wyższe o 80 proc.
Jak działa ten mechanizm?
Zasada wynika z samego sposobu wyliczania emerytury. W przypadku osób urodzonych po 1948 r. ZUS dzieli podstawę obliczenia emerytury przez średnie dalsze trwanie życia. Oznacza to, że dalsza praca może wpływać na oba elementy tego równania: na konto ubezpieczonego trafiają kolejne składki, a jednocześnie przy późniejszym przejściu na emeryturę stosowany jest odpowiedni parametr dotyczący dalszego trwania życia. ZUS wskazuje, że podstawę obliczenia świadczenia stanowią m.in. zwaloryzowane składki emerytalne zapisane na koncie ubezpieczonego.

W analizie przedstawionej przez Money.pl dodatkowy rok pracy oznaczał wzrost przyszłego świadczenia o 14 proc., dwa lata dawały 27 proc., trzy lata 43 proc., a pięć lat aż 80 proc. Trzeba jednak podkreślić, że nie oznacza to, iż każda osoba, która będzie pracować pięć lat dłużej, automatycznie otrzyma emeryturę wyższą dokładnie o 80 proc. Było to konkretne wyliczenie dla określonych założeń dotyczących wieku, historii pracy i wysokości odprowadzanych składek.