Znana sieć spożywcza przegrała w sądzie. Zapłaci 13,2 mln zł za wprowadzanie w błąd
Informacja o kraju pochodzenia żywności dla wielu klientów jest ważna przy codziennych zakupach. Pozwala porównać produkty, wybrać krajowe warzywa i owoce albo świadomie zdecydować się na tańszy towar z importu. W sprawie znanej sieci sąd uznał, że konsumenci mogli być wprowadzani w błąd. Sieć ma zapłacić 13,2 mln zł kary.
Gdzie Polacy robią zakupy? Cena, bliskość i promocje mają znaczenie
Codzienne zakupy spożywcze w Polsce najczęściej odbywają się w dużych sieciach handlowych, dyskontach, supermarketach, sklepach convenience, osiedlowych placówkach i na targowiskach. Wybór sklepu zależy od kilku czynników: ceny, odległości od domu, dostępności promocji, jakości świeżych produktów, przyzwyczajeń i czasu, jaki klient może poświęcić na zakupy. Dla wielu gospodarstw domowych najważniejsze są ceny.
Po latach wysokiej inflacji klienci uważniej porównują oferty, korzystają z aplikacji lojalnościowych, sprawdzają gazetki promocyjne i częściej planują większe zakupy. Dyskonty zyskały na tym szczególnie mocno, bo łączą szeroką dostępność z częstymi promocjami i prostym modelem zakupów.

Handel detaliczny pozostaje ważną częścią gospodarki. Według GUS sprzedaż detaliczna w cenach stałych w maju 2026 r. była o 3 proc. wyższa niż rok wcześniej, choć w porównaniu z kwietniem spadła o 1,7 proc. W okresie od stycznia do maja 2026 r. sprzedaż wzrosła o 2,9 proc. rok do roku.
Jednocześnie kategoria "żywność, napoje i wyroby tytoniowe” ma bardzo duży udział w sprzedaży detalicznej, dlatego każda zmiana cen, oznaczeń albo zaufania do sieci może być odczuwalna dla milionów klientów. Przy codziennych zakupach nawet niewielkie różnice w cenach i informacjach o produkcie mogą wpływać na decyzje konsumentów. To właśnie dlatego oznaczenia w sklepach mają tak duże znaczenie.
Oznakowanie żywności w sklepach. Klient ma wiedzieć, co kupuje
Zasady oznaczania produktów spożywczych wynikają z przepisów unijnych i krajowych. Ich cel jest prosty: konsument ma otrzymać rzetelną, czytelną i niewprowadzającą w błąd informację o produkcie. Dotyczy to składu, alergenów, daty przydatności, masy, ceny, producenta, warunków przechowywania, a w wielu przypadkach także kraju pochodzenia. W przypadku świeżych owoców i warzyw kraj pochodzenia jest szczególnie istotny. Klienci często wybierają produkty lokalne albo krajowe, bo kojarzą je ze świeżością, krótszym transportem, wsparciem rolników i większym zaufaniem. Inni kierują się ceną i wybierają import. Obie decyzje są dopuszczalne, ale muszą być oparte na prawdziwej informacji.
Od 17 lutego 2026 r. w Polsce obowiązują dodatkowe wymagania dotyczące oznaczania świeżych owoców, warzyw i bananów sprzedawanych luzem. Sklepy muszą prezentować grafikę flagi kraju pochodzenia. Wcześniej informacja o kraju pochodzenia również była wymagana, ale przede wszystkim w formie pisemnej. Nowe przepisy mają ułatwić klientom szybkie rozpoznanie, skąd pochodzi produkt. Dotyczą sprzedaży luzem, pakowania w sklepie oraz towarów przygotowanych do natychmiastowej sprzedaży. Za prawidłowość i czytelność oznaczeń odpowiada sprzedawca, czyli sklep.
Takie zasady mają kilka skutków. Po pierwsze, wzmacniają prawo konsumenta do informacji. Po drugie, ograniczają ryzyko, że klient kupi produkt pod wpływem błędnego oznaczenia. Po trzecie, zwiększają odpowiedzialność sieci handlowych, które muszą pilnować zgodności informacji na sali sprzedaży z dokumentami dostawców. Kontrole w tym obszarze prowadzi m.in. Inspekcja Handlowa, a decyzje w sprawach naruszeń może podejmować Prezes UOKiK. Urząd od lat zwraca uwagę, że błędne oznaczanie kraju pochodzenia owoców i warzyw nie jest drobną pomyłką, jeśli wpływa na decyzje zakupowe klientów. Właśnie tak oceniono sprawę Kauflandu.
Zobacz też: Zakazana substancja w mrożonych truskawkach. Towar zatrzymano na granicy
Kara dla Kauflandu. Sąd potwierdził decyzję UOKiK
Sprawa Kauflandu dotyczyła nieprawidłowego oznaczania kraju pochodzenia owoców i warzyw w sklepach. Według UOKiK informacje prezentowane klientom mogły wprowadzać ich w błąd, bo oznaczenia przy produktach nie zawsze odpowiadały rzeczywistemu pochodzeniu towaru. Problem dotyczył więc tego, co konsument widział bezpośrednio podczas zakupów. Postępowanie zakończyło się decyzją Prezesa UOKiK z 2021 r.
Urząd nałożył wtedy na Kaufland Polska Markety karę w wysokości 13,2 mln zł. Równolegle ukarana została także Jeronimo Martins Polska, właściciel sieci Biedronka, na którą nałożono ponad 60 mln zł kary. UOKiK podkreślał, że chodziło o ochronę konsumentów i rzetelną informację o kraju pochodzenia produktów.

Kaufland odwołał się od decyzji, ale sprawa zakończyła się prawomocnie po stronie UOKiK. Sąd Apelacyjny potwierdził decyzję Prezesa Urzędu i utrzymał karę finansową w wysokości 13,2 mln zł. Oznacza to, że sieć musi zapłacić karę za praktyki uznane za wprowadzające konsumentów w błąd. Według UOKiK takie praktyki są szczególnie istotne w przypadku produktów świeżych.
Klient przy stoisku z owocami i warzywami zwykle nie ma dostępu do dokumentów dostawy, faktur ani pełnej historii produktu. Opiera się na tym, co widzi na wywieszce, etykiecie albo cenówce. Jeśli te informacje są błędne, jego wybór nie jest w pełni świadomy.
Prawomocny wyrok ma znaczenie nie tylko dla Kauflandu. To także sygnał dla całego rynku, że błędne oznakowanie żywności może prowadzić do wysokich sankcji. Dla sieci handlowych oznacza konieczność dokładniejszego pilnowania procedur, szkoleń pracowników i zgodności informacji między magazynem, dokumentacją i salą sprzedaży. Dla klientów skutkiem powinny być bardziej przejrzyste oznaczenia. UOKiK wskazuje, że po jego działaniach skala nieprawidłowości znacząco się zmniejszyła, a kontrole Inspekcji Handlowej w 2025 r. wykazały już tylko nieliczne przypadki niewłaściwego oznakowania.