Nawet 500 złotych mandatu na spacerze z psem. Nie tylko brak smyczy jest problemem
Letni sezon sprzyja długim wędrówkom z czworonogami po parkach, skwerach i leśnych ścieżkach. Wielu właścicieli psów żyje w przekonaniu, że brak tradycyjnej uwięzi to automatyczny bilet do wysokiego mandatu, podczas gdy inni liczą na absolutną swobodę w imię wolności pupila. Rzeczywistość prawna w Polsce okazuje się jednak znacznie bardziej niuansowa, a finansowe konsekwencje nieostrożności mogą mocno uderzyć po kieszeni, zaskakując nawet najbardziej doświadczonych opiekunów w najmniej oczekiwanym momencie.
Brak konkretnych przepisów rodzi problemy właścicieli psów
Polskie prawo krajowe nie zawiera jednego, sztywnego przepisu, który nakazywałby bezwzględne trzymanie każdego czworonoga na smyczy w każdym miejscu publicznym. Zamiast tego ustawodawca położył nacisk na zupełnie inny aspekt, jakim jest pełna kontrola nad zachowaniem zwierzęcia.
Kluczowe znaczenie ma tutaj pojęcie zachowania zwykłych lub nakazanych środków ostrożności, które spoczywają na osobie prowadzącej psa. Co to oznacza w praktyce? Zwierzę, niezależnie od tego, czy porusza się na luźnej taśmie, czy biega swobodnie, nie może stanowić realnego zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi oraz innych czworonogów znajdujących się w pobliżu.

Czy mały, łagodny piesek zawsze musi mieć założony kaganiec na otwartej przestrzeni? Otóż nie, ponieważ stopień zabezpieczeń urzędnicy i służby mundurowe powinni uzależniać od specyfiki konkretnego osobnika. Inaczej traktuje się rasy uznawane za agresywne, gdzie rygor jest maksymalny, a zupełnie inaczej zrównoważone pupile, które błyskawicznie reagują na komendy głosowe i wracają na jedno zawołanie właściciela.
Stabilne zachowanie wobec obcych ludzi i brak reakcji na bodźce stresowe to fundament, który pozwala na większą swobodę. Sama nieobecność fizycznego powiązania między człowiekiem a psem nie konstytuuje automatycznie wykroczenia, o ile opiekun w pełni panuje nad sytuacją i potrafi natychmiastowo przywołać zwierzę do porządku. Problem pojawia się wtedy, gdy ta kontrola jest jedynie iluzoryczna.
Lokalne prawo, z którym powinien zapoznać się każdy właściciel psa
Oprócz ogólnych ram prawnych nakreślonych w kodeksach, olbrzymią rolę odgrywają lokalne regulacje wprowadzane przez poszczególne gminy. Samorządy mają prawo do uchwalania własnych regulaminów utrzymania czystości i porządku, w których precyzują zasady poruszania się ze zwierzętami na swoim terenie.
To właśnie w tych dokumentach najczęściej pojawiają się zapisy o konieczności prowadzenia psów na smyczy w parkach miejskich, na miejskich plażach czy osiedlowych skwerach. Czy lokalni radni mogą jednak wprowadzić całkowity i bezwzględny zakaz puszczania psów wolno na terenie całego miasta? Na to pytanie wielokrotnie odpowiadały już sądy administracyjne.

Zgodnie z ugruntowaną linią orzeczniczą, gminy nie mogą wprowadzać generalnego zakazu wyprowadzania psów bez smyczy, ponieważ uniemożliwiałoby to realizację naturalnych potrzeb biologicznych zwierząt, takich jak swobodny ruch. Lokalne przepisy muszą zatem przewidywać wyjątki, na przykład pozwalać na wolny bieg w miejscach mało uczęszczanych pod warunkiem, że pies ma nałożony kaganiec lub jest pod ścisłą kontrolą.
Przed wakacyjnym wyjazdem do innego kurortu warto więc poświęcić chwilę na weryfikację lokalnego prawa, by uniknąć kosztownego rozczarowania. Według danych zebranych przez straże miejskie w dużych aglomeracjach, nieznajomość lokalnych uchwał jest najczęstszą przyczyną konfliktów na linii funkcjonariusz-właściciel psa.
Jakie konsekwencje mogą spotkać właściciela, który nie jest w stanie upilnować swojego pupila?
Za takie sytuacje na spacerze z psem grozi wysoki mandat
Najważniejszy punkt widzenia w kontekście potencjalnego mandatu dotyczy tego, kto faktycznie odpowiada za zachowanie psa. Polskie prawo jest pod tym względem wyjątkowo precyzyjne - konsekwencje finansowe oraz karne ponosi ta osoba, która w danym momencie sprawuje faktyczny nadzór nad zwierzęciem. Nie musi być to wcale właściciel wpisany w dokumentach weterynaryjnych czy bazie czipów.
Jeśli grzecznościowo wyprowadzasz psa sąsiada, pomagasz znajomym w trakcie ich urlopu lub jesteś profesjonalnym petsitterem, czyli osobą zajmującą się opieką nad zwierzętami, cała odpowiedzialność w trakcie spaceru spoczywa wyłącznie na Tobie.
Wysokość kar za niedopatrzenie obowiązków potrafi mocno nadszarpnąć domowy budżet. Za niezachowanie zwykłych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia grozi mandat w wysokości od 50 do nawet 250 złotych. Jeśli jednak sytuacja dotyczy psa, który swoim zachowaniem stwarza bezpośrednie niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzi, grzywna może wzrosnąć aż do 500 złotych. Służby porządkowe oceniają przede wszystkim realne skutki braku wyobraźni.
Gdy pies bez smyczy podbiegnie do małego dziecka, przestraszy rowerzystę i doprowadzi do jego upadku, albo zaatakuje innego czworonoga, tłumaczenie o dotychczasowej łagodności pupila na nic się nie przyda. Wakacyjny spacer wymaga rozsądku i ciągłego monitorowania otoczenia. Nawet najlepiej wyszkolony pies w upalny dzień, w tłumie turystów lub pod wpływem nagłego hałasu, może zareagować w sposób nieprzewidywalny.