Stefan Batory stworzył jednorożca, teraz tnie etaty. Booksy zwalnia 200 osób
Booksy, jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich firm technologicznych, zdecydowała się na poważną redukcję zatrudnienia. Zmiany obejmą pracowników na różnych rynkach i w wielu obszarach działalności spółki. Kierownictwo tłumaczy decyzję koniecznością przebudowania sposobu działania firmy i przygotowania jej na kolejne lata. Istotną rolę w nowej strategii ma odgrywać sztuczna inteligencja.
Decyzja nie pojawia się w momencie finansowego załamania przedsiębiorstwa. Firma w ostatnich latach osiągnęła rentowność i nadal rozwija działalność na rynkach zagranicznych. Teraz zamierza jednak uprościć procesy, zwiększyć wykorzystanie technologii oraz skoncentrować zasoby na najważniejszych obszarach biznesu.
AI coraz mocniej zmienia rynek pracy. Firmy myślą nie tylko o nowych narzędziach
Rozwój generatywnej sztucznej inteligencji coraz częściej przestaje być dla przedsiębiorstw wyłącznie kwestią wdrażania dodatkowych narzędzi dla pracowników. Technologia zaczyna wpływać również na sposób projektowania całych zespołów, zakres obowiązków oraz liczbę osób potrzebnych do realizowania poszczególnych zadań.
Skala potencjalnych zmian jest duża. Międzynarodowa Organizacja Pracy wskazywała w analizie przygotowanej wspólnie z NASK, że około jedna czwarta miejsc pracy na świecie znajduje się w zawodach w pewnym stopniu wystawionych na wpływ generatywnej AI. Jednocześnie badacze podkreślali, że bardziej prawdopodobnym scenariuszem niż całkowite znikanie zawodów jest zmiana charakteru wykonywanej pracy i automatyzowanie części składających się na nią zadań.

Nie oznacza to jednak, że rozwój technologii pozostanie bez wpływu na zatrudnienie. W badaniu World Economic Forum 41 proc. ankietowanych pracodawców deklarowało, że do 2030 roku zamierza ograniczać zatrudnienie tam, gdzie sztuczna inteligencja będzie mogła przejąć wykonywane przez ludzi zadania. Jednocześnie 77 proc. planowało inwestować w podnoszenie kwalifikacji obecnych pracowników, a 47 proc. przewidywało przenoszenie osób z zagrożonych stanowisk do innych części organizacji.
Firmy stają więc przed wyborem, czy AI będzie przede wszystkim narzędziem wspierającym dotychczasowe zespoły, czy też impulsem do ich zmniejszenia i przebudowania. Najnowsza decyzja znanej polskiej spółki technologicznej pokazuje, że część przedsiębiorstw wybiera również ten drugi scenariusz.
Booksy zbudowało globalny biznes i od kilku lat jest rentowne. Firma działa daleko poza Polską
Booksy należy do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich startupów i jest jednym z globalnych liderów rynku aplikacji do rezerwacji usług. Narzędzie zostało stworzone przez Stefana Batorego i Konrada Howarda. Początkowo aplikacja miała rozwiązywać stosunkowo prosty problem - umożliwiać klientom wygodne umawianie wizyt u fryzjerów, barberów, kosmetyczek czy innych usługodawców. Z czasem projekt wyrósł jednak na międzynarodową platformę obsługującą branżę beauty i wellness.
Dziś Booksy nie służy wyłącznie do rezerwacji terminów. Firma oferuje przedsiębiorcom również rozwiązania pozwalające m.in. zarządzać kalendarzem i bazą klientów, przyjmować płatności oraz prowadzić działania wspierające rozwój biznesu. Według danych przytaczanych przez Next.Gazeta.pl z platformy korzysta ponad 346 tys. usługodawców w przeszło 50 krajach.

Skalę przedsiębiorstwa pokazują również jego wyniki finansowe. Firma uzyskała status polskiego jednorożca, czyli startupu wycenianego na ponad miliard złotych, przede wszystkim dzięki połączeniu z Versum oraz szybkiemu rozwojowi na zagranicznych rynkach.
Grupa Booksy International wykazała za 2025 rok 547,3 mln zł przychodów oraz 36,8 mln zł zysku. Sam Stefan Batory mówił niedawno w rozmowie z "Forbesem”, że grupa jest rentowna już od trzech lat i może finansować część inwestycji z własnych zysków bez konieczności sięgania po kolejne pieniądze inwestorów.
Firma wciąż szczególnie mocno patrzy na rynek amerykański. Batory przyznał, że Booksy po raz kolejny buduje tam zespół sprzedażowy, po wcześniejszych okresach, kiedy zatrudnienie w tym obszarze było znacząco redukowane.
Obecne zmiany nie są więc klasycznym przykładem zwolnień wynikających z problemów finansowych przedsiębiorstwa. Zarząd przedstawia je raczej jako element dostosowywania całej organizacji do nowego modelu funkcjonowania.
Zobacz też: Praca w niedzielę nie zawsze oznacza podwójną wypłatę. Tyle musi zapewnić pracodawca
Booksy zwalnia około 200 osób. To 20 proc. pracowników, firma chce mocniej wykorzystać AI
10 września Stefan Batory poinformował pracowników Booksy o redukcji zatrudnienia o około 20 proc. Oznacza to likwidację blisko 200 stanowisk. Zwolnienia mają objąć wszystkie obszary działalności i wszystkie rynki, na których funkcjonuje przedsiębiorstwo. Nie podano natomiast, ile dokładnie osób straci pracę w Polsce.
Prezes Booksy przyznał, że decyzja oznacza odejście z firmy cenionych i utalentowanych pracowników. Proces zwolnień ma być dostosowany do poszczególnych lokalizacji oraz zespołów, a osoby objęte redukcją mają otrzymać wsparcie ze strony przedsiębiorstwa.
Z Booksy odchodzą utalentowani ludzie; musimy pożegnać się z cenionymi współpracownikami. Proces ten będzie przebiegał indywidualnie w zależności od lokalizacji i zespołu, a każdej z dotkniętych nim osób zapewniamy wszelkie możliwe wsparcie - pisał Batory na LinkedIn.

Jednym z najważniejszych powodów reorganizacji jest zmiana sposobu wykorzystania technologii. Batory poinformował, że Booksy przyspiesza wdrażanie nowych modeli pracy i rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji. Firma chce również upraszczać procesy, mocniej koncentrować działalność na kluczowych rynkach i zwiększać inwestycje w narzędzia samoobsługowe.
Zmiany mają przygotować przedsiębiorstwo do realizacji planów na 2027 rok. Booksy chce przebudować zespoły w taki sposób, aby odpowiadały nowej strategii opartej na technologii i bardziej skoncentrowanym modelu działania.
Zdajemy sobie sprawę, że każda decyzja podjęta w tym procesie to coś więcej niż tylko zapis na papierze. Ma ona osobisty wymiar zarówno dla osób odchodzących, jak i dla zespołów, które pozostają w firmie. Dziękujemy każdemu z Was za zaangażowanie w naszą społeczność. To dzięki Wam Booksy jest tym, czym jest dzisiaj, i jesteśmy ogromnie wdzięczni za Wasz wkład. W tym okresie zmian prosimy Was o okazywanie sobie nawzajem wyrozumiałości i troski. Wierzę, że wspólnie będziemy nadal wyznaczać kierunek rozwoju Booksy - napisał założyciel aplikacji.
Oznacza to, że sztuczna inteligencja nie jest w tym przypadku jedynie nowym produktem czy dodatkowym narzędziem udostępnianym pracownikom. Jej rozwój stał się jednym z elementów szerszej reorganizacji zatrudnienia w firmie.
Przypadek Booksy pokazuje tym samym, jak szybko dyskusja o wpływie AI na rynek pracy przechodzi od prognoz do konkretnych decyzji podejmowanych przez przedsiębiorstwa.