Niemcy przejmują polski zakład. Kupili biznes za 1,6 mld złotych
Jedna z największych transakcji w polskim sektorze chemicznym staje się faktem. Krajowa firma zmienia dotychczasowe priorytety, a jej potężny biznes przejmują inwestorzy z Niemiec. Co ten krok oznacza dla rynku i dokąd teraz zmierzy rodzimy kapitał?
Polska gospodarka zmienia wektory. Od tradycyjnych surowców do nowoczesnych technologii
Od wejścia do Unii Europejskiej w 2004 roku rodzimy biznes przeszedł rewolucyjną drogę. Z państwa opierającego się w głównej mierze na tradycyjnym, ciężkim przemyśle oraz wydobyciu podstawowych surowców płynnie przeszliśmy do etapu dojrzałości technologicznej. Dzisiejsza Polska to stabilne, wysoce konkurencyjne środowisko ekonomiczne, które narzuca coraz wyższe standardy na arenie międzynarodowej. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego polski produkt krajowy brutto rósł w tym okresie w tempie budzącym podziw zachodnich analityków.

Przez niemal dwie dekady niezwykle ważnym surowcem w tym rodzimym krajobrazie przemysłowym pozostawała sól. Stanowiła ona absolutny fundament dla wielu kluczowych procesów w sektorze chemicznym, spożywczym czy farmaceutycznym. To właśnie na tym surowcu rozwijały się wiodące grupy kapitałowe znad Wisły, z powodzeniem zaopatrujące rynki Europy Środkowej. Krajowy sektor solny ewoluował w sposób niezwykle płynny, od tradycyjnego, prostego warzelnictwa do zaawansowanych technologicznie, zautomatyzowanych systemów produkcyjnych. Znaczna część polskiego przemysłu przetwórczego bazowała na nieprzerwanych, gwarantowanych dostawach tego strategicznego zasobu.
Rynek ten charakteryzował się przewidywalnością, stałym popytem oraz relatywnie wysoką odpornością na okresowe zawirowania makroekonomiczne. Jak to więc możliwe, że świetnie prosperujący pion produkcyjny nagle zmienia właściciela? Odpowiedzią na to pytanie jest bezwzględny wyścig zbrojeń technologicznych. Aby utrzymać się w ścisłej czołówce, nowoczesne przedsiębiorstwa nie mogą jedynie bezczynnie administrować posiadanym dotychczas majątkiem. Współczesny rynek wymaga ciągłej, agresywnej rewizji priorytetów oraz poszukiwania nowych, wysokomarżowych nisz. Polskie przedsiębiorstwa coraz śmielej uwalniają zamrożone zasoby z dojrzałych obszarów. Robią to celowo, aby z wypracowanych środków własnych sfinansować niezbędną i kosztowną rewolucję klimatyczno-energetyczną.
Sól warta miliardy złotych. Niemcy przejmują Polski biznes
Qemetica, funkcjonująca dawniej pod powszechnie znaną marką Ciech, to chemiczny gigant kontrolowany przez wehikuł inwestycyjny Sebastiana Kulczyka. Firma od lat dyktuje warunki gry w całym regionie, będąc synonimem przemysłowego sukcesu. Zarząd spółki ogłosił właśnie podpisanie ostatecznej umowy przedwstępnej dotyczącej sprzedaży całej odnogi solnej. Nabywcą aktywów została międzynarodowa firma solno-nawozowa K+S. Ten koncern z główną siedzibą w Kassel jest jednym z wiodących graczy na Starym Kontynencie.

Wartość tej gigantycznej transakcji ustalono w przedziale od 1,5 do 1,6 miliarda złotych. Niemcy przejmują świetnie zorganizowany, nowoczesny zakład produkcyjny w podinowrocławskim Janikowie oraz obiekty przemysłowe w niemieckim Stassfurcie. Przemyślany mechanizm całkowitego wyjścia z tego tradycyjnego sektora pozwala polskiej grupie błyskawicznie zainkasować znaczną ilość gotówki. Mowa tu o przedsięwzięciu, które generowało dotychczas duże zyski.
To idealne rozszerzenie naszego obecnego portfela. Cieszymy się, że już wkrótce będziemy mogli powitać nowych kolegów i koleżanki ze Stassfurtu i Janikowa w rodzinie K+S. Oba zakłady staną się integralną częścią obecnego biznesu solnego - dodał Christian H. Meyer, prezes K+S cytowany przez money.pl.
Osiągany w Janikowie wskaźnik EBITDA segmentu solnego rósł w ostatnich latach niezwykle imponująco, zwiększył się skokowo z poziomu 60 milionów złotych aż do niemal 200 milionów złotych rocznie. Dlaczego zatem decydenci pozbywają się tak rentownej części biznesu? To wyraźny sygnał dla giełdy i akcjonariuszy. Menedżerowie holdingu uznali, że w klasycznej soli nie odnajdą już spektakularnych stóp zwrotu na miarę nadchodzącej, nowej epoki przemysłowej. Transakcja wymaga jeszcze oficjalnych zgód urzędów antymonopolowych, jednak jej ostateczny finał wydaje się przesądzony.
Zielona rewolucja zamiast wydobycia. Spółka już realizuje nowe plany
Pozyskany z tej transakcji zastrzyk gotówki nie zasili tradycyjnych lokat bankowych ani bezpiecznych obligacji skarbowych. Zamiast tego rodzima Qemetica uruchamia na jego bazie zupełnie nowy, perspektywiczny segment biznesowy o nazwie Resource Recovery. To właśnie w tym obszarze skupią się w najbliższych dekadach główne wysiłki badawcze holdingu. Kluczowym celem nowej jednostki operacyjnej będzie wydajne odzyskiwanie energii z odpadów komunalnych. Proces ten odbędzie się przy wykorzystaniu zaawansowanych instalacji typu waste-to-energy.
Transakcja pozwala naszej grupie uwolnić kapitał i przeznaczyć go na rozwój w strategicznych obszarach. To koniec pewnej epoki i początek nowego rozdziału, w którym odzysk energii z odpadów staje się jednym z filarów wzrostu naszej grupy - mówi Kamil Majczak, prezes Qemetiki, cytowany w komunikacie cytowanym przez money.pl.
Polscy inwestorzy ani na moment nie zwalniają tempa. Spółka uzyskała już ostateczną decyzję środowiskową i wybrała partnera do rozwoju wielkiego centrum termicznego przetwarzania odpadów, które zostanie zlokalizowane bezpośrednio w Inowrocławiu. Chodzi konkretnie o budowę instalacji termicznego przekształcania odpadów oraz konwersję kotła węglowego na biomasę. Długoterminowe skutki tego strategicznego manewru będą mocno odczuwalne dla całego rynku. Z jednej strony polski gigant wycofuje się z tradycyjnego rynku soli przemysłowej, z drugiej strony zyskuje jednak przewagę konkurencyjną w dynamicznie rozwijającym się obszarze zielonej transformacji energetycznej.
Ale idziemy o krok dalej. W ramach nowo utworzonego biznesu poszukujemy kolejnych lokalizacji dla podobnych projektów w Polsce. Następnym przystankiem będzie Janikowo – zaznaczył Kamil Majczak.
Ta odważna decyzja rynkowa obnaża profesjonalizm menedżerów znad Wisły. Podczas gdy Niemcy konsekwentnie umacniają swoją pozycję surowcową w Europie, polski biznes z premedytacją wchodzi w branżę ochrony klimatu. Czas spokojnego, tradycyjnego zarabiania na prostych dobrach bezpowrotnie odchodzi do przeszłości, ustępując miejsca ekologicznej awangardzie.