To najdroższa miejscowość nad Bałtykiem. Ceny wprawiają w osłupienie
Wakacje nad polskim morzem od lat kojarzą się z niemałymi wydatkami, jednak tegoroczny sezon letni bije kolejne rekordy drożyzny. Choć turyści przyzwyczaili się już do wysokich rachunków, to stawki w niektórych kurortach potrafią autentycznie zszokować. Sprawdziliśmy, która najdroższa miejscowość nad Bałtykiem wymaga najgłębszego sięgnięcia do kieszeni.
Czy polskie morze stało się towarem luksusowym?
Planowanie urlopu w kraju dla wielu rodzin staje się dużym wyzwaniem finansowym. Choć inflacja w Polsce ustabilizowała się w okolicach celu inflacyjnego, to skumulowane wzrosty cen z poprzednich lat są mocno odczuwalne. Wyjazd nad polskie morze od dawna nie należy do tanich przyjemności, a potoczne określenie „paragony grozy” na stałe weszło do języka turystów. Mimo to, chętnych na wypoczynek nie brakuje.
Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w lipcu i sierpniu ubiegłego roku w obiektach noclegowych na obszarach nadmorskich przebywało aż 2,1 miliona turystów, którzy skorzystali z 9 milionów noclegów. Ta imponująca frekwencja pokazuje, że popyt na wypoczynek nad Bałtykiem utrzymuje się na stabilnym poziomie. Czy jednak wysokie koszty dotyczą całego wybrzeża w równym stopniu?

Okazuje się, że różnice geograficzne są kolosalne, a wybór konkretnej miejscowości może zadecydować o tym, czy z urlopu wrócimy z oszczędnościami. Tradycyjny obiad w smażalni, będący dla wielu obowiązkowym punktem każdego dnia pobytu, staje się obecnie wydatkiem, który potrafi mocno zachwiać domowymi finansami.
Ryba na wagę złota i desery premium na deptakach nad Bałtykiem
O tym, jak bardzo zróżnicowane potrafią być ceny ryb, najłatwiej przekonać się analizując stawki w poszczególnych kurortach. Absolutną rekordzistką w tym sezonie okazała się Pogorzelica, czyli obecnie najdroższa miejscowość nad Bałtykiem pod względem kulinarnym. Za kilogram smażonego fileta z dorsza zapłacimy tam w restauracjach nawet 250 złotych.
To kwota, która dla czteroosobowej rodziny oznacza wydatek rzędu kilkuset złotych za sam posiłek obiadowy. Bardzo drogo jest również w Kołobrzegu, gdzie kilogram smażonego dorsza lub flądry wiąże się z rachunkiem sięgającym 230 złotych. Podobne poziomy cenowe odnotowuje się w Jarosławcu, Kopalinie oraz Jastarni. Czy oznacza to, że na całym wybrzeżu musimy płacić fortunę?

Na szczęście nie, ponieważ w Mielnie czy Rewalu stawki za dania rybne są zauważalnie niższe, co pozwala na spędzenie urlopu bez nadmiernego stresu. Smażona ryba to jednak niejedyny wydatek, który potrafi zaskoczyć. Po obiedzie większość wczasowiczów decyduje się na deser, a nadmorskie słodkości także stały się produktami niemal luksusowymi. Tradycyjny gofr z bitą śmietaną i świeżymi owocami kosztuje średnio około 20 złotych.
Prawdziwy rekord bije pod tym względem Stegna, gdzie cena takiego deseru może wynosić nawet 30 złotych za jedną porcję. Z kolei za pojedynczą gałkę lodów zapłacimy w większości kurortów od 8 do 10 złotych, co przy codziennych wyjściach z dziećmi tworzy pokaźną sumę. To jednak zaledwie początek kosztów, które ponosimy nad Bałtykiem.
Zobacz też: Silne burze i nawalne opady deszczu w Polsce. IMGW ostrzega, najbliższe godziny będą najtrudniejsze
Ukryte koszty nadmorskich wakacji - tyle trzeba zapłacić za parking nad Bałtykiem
Oprócz jedzenia i noclegów, na ostateczny koszt wakacji wpływają także opłaty, o których często zapominamy podczas planowania wyjazdu. Najlepszym przykładem są opłaty parkingowe, które w niektórych kurortach mogą stanowić potężne obciążenie dla portfela zmotoryzowanych turystów. Liderem w tej kategorii pozostaje Świnoujście, gdzie doba postoju na parkingu miejskim może kosztować nawet do 120 złotych.
W innych miejscowościach stawki bywają niższe, a czasem udaje się znaleźć darmowe miejsca postojowe, choć w szczycie sezonu letniego graniczy to z cudem. Do tego dochodzą inne drobne, lecz regularne wydatki, takie jak płatne toalety publiczne, za które w większości nadmorskich kurortów trzeba zapłacić od 4 do 5 złotych.
Wszystkie te czynniki sprawiają, że wakacje nad Bałtykiem wymagają dziś precyzyjnego planowania finansowego. Analiza cen w poszczególnych kurortach przed wyjazdem pozwala uniknąć przykrych niespodzianek na miejscu i dopasować destynację do realnych możliwości finansowych.
Choć polskie morze potrafi być niezwykle kosztowne, to odpowiedni wybór mniej obleganych miejscowości, takich jak chociażby Rewal czy Mielno, pozwala cieszyć się urokami plażowania bez konieczności nadwyrężania domowego budżetu.