Hiszpańska sieć paliwowa wkracza do Polski. Już otworzyli pierwszą stację
Na polskim rynku debiutuje zagraniczna sieć stacji paliw, która może mocno namieszać na pylonach. Czy bezobsługowy model bez hot-dogów i kawy zyska uznanie kierowców nad Wisłą? Nowy gracz stawia na automatyzację i obiecuje odczuwalnie niższe rachunki.
Polscy kierowcy przez dekady zdążyli przyzwyczaić się do bardzo konkretnego formatu obsługi. Wizyta na stacji paliw już dawno przestała kojarzyć się wyłącznie z napełnianiem zbiornika. Dzisiejszy punkt detaliczny to w praktyce minimarket połączony z całodobową restauracją i punktem odbioru paczek.
Nowy gracz na polskim rynku paliw
Sklepy przy dystrybutorach generują ogromną część zysków operatorów, a wysoka marża na kawie czy przekąskach pozwalała dotąd rekompensować niższe zyski ze sprzedaży samego surowca. Taki stan rzeczy wydawał się niepodważalnym standardem, do którego dostosowały się niemal wszystkie podmioty.
Sytuacja gospodarcza oraz stałe rośnięcie kosztów pracy zaczynają jednak wymuszać na branży szukanie zupełnie nowych rozwiązań. Klient, przygnieciony ogólnymi kosztami utrzymania pojazdu, coraz częściej spogląda na pylon ze stresem.

Czy w dobie drożejącej eksploatacji auta jesteśmy gotowi zrezygnować z wygody na rzecz oszczędności? Pierwsze odpowiedzi na to pytanie przyniesie inwestycja, która właśnie wystartowała na południu kraju. W Cieszynie uruchomiono pierwszą w Polsce stację należącą do hiszpańskiej firmy Petroprix.
Ten rodzinny biznes powstał w 2013 roku w andaluzyjskim Martos i w ciągu zaledwie dekady wyrósł na dynamicznie rozwijającą się sieć. Dziś marka zarządza ponad 245 obiektami, działając nie tylko w Hiszpanii i Portugalii, ale również na rynku panamskim czy chilijskim. Wejście do Polski jest wyraźnym sygnałem, że południowoeuropejski koncept automatyzacji szuka nowych przestrzeni do ekspansji w Europie Środkowo-Wschodniej. Jak będzie działać nowa stacja w Polsce?
Rabaty przy dystrybutorach nowej stacji paliw
Punkt w Cieszynie funkcjonuje jako całodobowy automat, w którym nie uświadczymy ani jednego pracownika. Nie ma tu kasjera, nie ma obsługi podjazdu, nie ma również tradycyjnego budynku sklepowego. Cały proces - od wyboru odpowiedniego pistoletu, przez autoryzację, aż po uregulowanie należności - odbywa się wyłącznie za pośrednictwem aplikacji mobilnej w smartfonie.
Brak personelu oraz infrastruktury towarzyszącej przekłada się na redukcję kosztów stałych. Utrzymanie tradycyjnego obiektu generuje ogromne wydatki związane z wynagrodzeniami, energią elektryczną do zasilania chłodni czy ogrzewaniem dużej powierzchni handlowej.
Eliminując te elementy, operator uzyskuje znaczną przestrzeń do rezygnacji z wysokiej marży detalicznej. To właśnie na tym fundamencie opiera się hasło promocyjne marki, zapowiadające paliwo najwyższej jakości w najniższej cenie.
Taki model wymusza jednak pełną samowystarczalność kierowcy. Na placu nie znajdziemy płynu do spryskiwaczy, zapachów samochodowych, a tym bardziej oferty gastronomicznej czy alkoholu.
Pytanie, czy polski konsument jest gotowy na tak surowy pragmatyzm. O ile dla floty firmowej czy kierowców wykonujących codzienne dojazdy do pracy liczy się każdy grosz na litrze, o tyle dla kierowcy podróżującego z rodziną brak dostępu do zaplecza sanitarnego i gastronomicznego może okazać się barierą nie do przejścia. Czy nowy koncern będzie miał szansę rywalizować z Orlenem?
Zobacz też: Ukraińska firma przejęła polską fabrykę. Pracowników zwolniono, część budynków rozebrano
Konkurencja dla Orlenu
Wartość krajowego detalicznego rynku paliw szacuje się na 177 miliardów złotych. Nad Wisłą funkcjonuje obecnie około 7,9 tysiąca stacji paliw, przy czym niemal jedna czwarta całego tortu znajduje się w rękach państwowego giganta - koncernu Orlen.
Polski lider zbudował swoją pozycję m.in. na silnym związaniu klienta z marką poprzez rozbudowaną ofertę pozapaliwową oraz programy lojalnościowe. Oprócz Orlenu, na rynku mocno trzymają się uznane marki zagraniczne i prywatne.
Koncern BP zarządza siecią 574 obiektów, dynamicznie rosnąca MOYA posiada 544 punkty, węgierski MOL dysponuje 456 stacjami, a Shell operuje na 443 placówkach. Listę największych graczy dopełniają Circle K z liczbą 391 stacji oraz rozwijana przez grupę Unimot szwajcarska franczyza Avia, posiadająca 151 punktów.
W tak zagęszczonym otoczeniu poszukiwanie niszy cenowej wydaje się jedyną rynkową szansą dla nowego podmiotu. Petroprix nie ukrywa, że punkt w Cieszynie to zaledwie pilotaż. Firma prowadzi już aktywne poszukiwania kolejnych działek pod budowę stacji automatycznych na terenie całego kraju.
Czy niska cena i szybki proces transakcyjny wystarczą, by przeciągnąć Polaków z ciepłych sklepów stacyjnych na rzecz zimnych, lecz tańszych automatów? Czas pokaże, ale pojawienie się nowej formy rywalizacji z pewnością zmusza dotychczasowych liderów do bacznego obserwowania pylonów.
`