Trzęsienie ziemi na stacjach paliw. Tyle zapłacisz za benzynę od 23 lipca
Poranny wjazd na stację benzynową przynosi kierowcom bolesne zderzenie z rynkową rzeczywistością. Wysokie skoki stawek na dystrybutorach zaskoczyły nawet najbardziej pesymistycznych analityków rynku, a dotychczasowe prognozy finansowe można włożyć między bajki.
Skoki cen na stacjach paliw. Wygasł pakiet CPN
Poranny objazd krajowych stacji benzynowych dowodzi, że dotychczasowe szacunki rynkowe uciekają przed rzeczywistością w ekspresowym tempie. Jeszcze do niedawna analitycy zakreślali maksymalne pułapy cenowe dla popularnej benzyny 95 w okolicach 7,30 zł za litr. Tymczasem rzeczywiste stawki na pylonach wiodących sieci handlowych bez trudu pobiły te prognozy, sprawiając, że detaliczna cena popularnej "dziewięćdziesiątki piątki" osiągnęła najwyższy poziom od czterech lat.

Ogromne zawirowania nie omijają również kierowców poruszających się pojazdami z instalacją LPG. Podczas gdy eksperci prognozowali stabilizację i stawki rzędu 3,16-3,24 zł za litr, rzeczywistość na dystrybutorach Orlenu szybko zweryfikowała te oczekiwania kwotą 3,37 zł za litr.
Najbardziej bolesne uderzenie odnotowano w segmencie oleju napędowego, który po dynamicznym skoku o 45 groszy stał się głównym motorem napędowym obecnej drożyzny. Czy to oznacza, że wizja płacenia ośmiu złotych za litr paliwa stanie się wkrótce powszechną codziennością polskiego kierowcy? Wiele wskazuje na to, że rynek hurtowy nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, a dotychczasowe podwyżki to dopiero początek głębszego kryzysu cenowego na rodzimych dystrybutorach.
Wielka piątka dyktuje warunki, a markety podnoszą ceny
Analiza aktualnych cenników na pylonach największych koncernów naftowych wskazuje jasny podział sił na polskim rynku. Najwyższej stawki za benzynę 95 żąda dzisiaj sieć Circle K, ustalając poziom 7,49 zł za litr, tuż za nią plasuje się Shell z wynikiem 7,45 zł za litr, natomiast Orlen, BP oraz Amic utrzymują równy pułap 7,44 zł za litr.
Nawet uchodząca dotąd za tańszą sieć Avia podniosła stawki do 7,39 zł za litr. W przypadku diesla Orlen, Amic oraz Circle K ustaliły stawki na rekordowym poziomie 7,84 zł za litr, wyprzedzając BP (7,79 zł/l) oraz Shell (7,76 zł/l).

Presje na rynku hurtowym dokręciły śrubę nawet stacjom przysklepowym, gdzie dotychczas szukano oszczędności. W sieci Auchan cena popularnej "95-ki" podskoczyła z 7,08 zł do 7,20 zł za litr, podczas gdy Carrefour proponuje ten sam surowiec po 7,25 zł za litr.
Co ciekawe, na koszt tankowania ma wpływ także zróżnicowanie stawek w zależności od danego województwa. Najdroższa benzyna 95 występuje obecnie na Podkarpaciu (7,37 zł/l), z kolei najdroższy olej napędowy straszy na Mazowszu ze stawką 7,71 zł za litr.
Biorąc pod uwagę giełdowe notowania surowca, przestrzeń do jakichkolwiek obniżek w najbliższych tygodniach wydaje się całkowicie zamknięta. Dlaczego państwo zdecydowało się wygasić pakiet CPN?
Zobacz też: Nowe liczniki energii pojawiają się w Warszawie. Mieszkańcy zyskają nowe możliwości
Pusta kasa państwa blokuje powrót tarczy CPN
Dynamicznie rosnące wydatki kierowców wywołały w przestrzeni publicznej dyskusję o zasadności wznowienia rządowego programu ochronnego "Ceny Paliwa Niżej" (CPN). Emocje w tej sprawie kategorycznie ostudził premier Donald Tusk, zaznaczając, że budżet państwa ma swoje nieprzekraczalne granice i nie może bez końca dopłacać do stawek na dystrybutorach.
Z budżetu państwa nie możemy bez końca łożyć na to pieniędzy. I tak długo wytrzymaliśmy, utrzymując najniższe ceny paliw w Europie, ale ta wytrzymałość budżetu też ma swoje granice - podkreśla Donald Tusk.
Szef rządu zwrócił uwagę na ogromną zmienność geopolityczną na Bliskim Wschodzie oraz nieprzewidywalną politykę dyplomatyczną w Waszyngtonie, co bezpośrednio przekłada się na huśtawkę nastrojów na światowych giełdach. Gorzką pigułkę dolał również minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, przypominając o dziurze budżetowej.
Trzeba też jasno powiedzieć, że Polska ma w tej chwili wysoki deficyt budżetowy, co jest związane z naszymi olbrzymimi nakładami na obronność - przyznał minister finansów i gospodarki.
Po czerwcu 2026 roku deficyt budżetowy Polski osiągnął poziom ponad 123 miliardów złotych, co wynika w głównej mierze z rekordowych nakładów na obronność i modernizację wojska. Rządowa tarcza CPN, która wygasła wraz z końcem czerwca, kosztowała podatników około 4,7 miliarda złotych.
Przestały wówczas obowiązywać przepisy wprowadzające obniżoną stawkę VAT oraz mechanizm ceny maksymalnej. W obliczu takich realiów budżetowych kierowcy muszą przygotować się na pełną rynkową wycenę paliwa bez osłony ze strony państwa.