Te wazony z PRL są dziś na wagę złota. Potrafią osiągać zawrotne ceny na aukcjach
Polacy masowo wyciągają z piwnic przedmioty, które jeszcze niedawno lądowały na śmietnikach. Nostalgia za minioną epoką przekształciła się w lukratywny rynek. Choć kolekcjonerstwo ewoluuje od lat, to prawdziwe zyski kryją się w kredensach, strychach i piwnicach. Tam, gdzie większość widzi tylko zakurzone szkło, kolekcjonerzy dostrzegają cudeńka warte niemałe pieniądze.
Przedmioty z PRL-u znów są na czasie
Rynek inwestycji alternatywnych w Polsce przechodzi w ostatnich latach fundamentalną transformację. Zjawisko spychane niegdyś na margines jako hobby zapaleńców dziś przyciąga uwagę zarządzających majątkiem i poszukiwaczy ponadprzeciętnych stóp zwrotu. Kolekcjonerstwo w naszym kraju staje się zinstytucjonalizowane. Polacy chętnie dywersyfikują portfele, kierując kapitał ku aktywom fizycznym. Globalna niepewność i zmienność instrumentów dłużnych sprawiają, że inwestorzy szukają bezpiecznych przystani.

Aktywa te, oprócz ochrony przed utratą siły nabywczej pieniądza, oferują niezwykłą wartość estetyczną. Na tym tle wyłania się intrygujący trend, jakim jest potężna fascynacja estetyką Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Z czego wynika ten niesłabnący sentyment do czasów kojarzonych z permanentnym niedoborem? Odpowiedź kryje się w demografii oraz w wymianie pokoleniowej na rynku sztuki. Pokolenie dzisiejszych czterdziestolatków, dysponujące największym kapitałem, kupuje swoje wspomnienia z młodości.
Nostalgia staje się zatem silnym bodźcem popytowym. Jednocześnie dochodzi do pełnej rehabilitacji samego wzornictwa. Przedmioty z tamtej epoki były niegdyś masowo degradowane i wyrzucane, by ustąpić miejsca produktom z Zachodu. Dziś rynek znów dostrzega w nich unikalną wartość. To już nie jest naiwna tęsknota, ale twarda kalkulacja. Przedmiotów w nienagannym stanie ubywa, co w warunkach rosnącego popytu błyskawicznie winduje ich wyceny giełdowe.
Renesans rzemiosła, czyli dlaczego meble i biżuteria ustępują miejsca szkłu
Katalog pożądanych obiektów z czasów minionego ustroju stale się poszerza, precyzyjnie odzwierciedlając rynkową dojrzałość nabywców. Początkowo duży kapitał płynął w stronę numizmatyki, gdzie rzadkie monety próbne z lat sześćdziesiątych osiągały zawrotne pułapy. Następnie rynek zelektryzowała biżuteria ze spółdzielni takich jak Orno czy Imago Artis. Wyroby te, o surowym sznycie, stały się wspaniałą lokatą. Równolegle rosło zainteresowanie meblarstwem. Kultowe fotele projektu Józefa Chierowskiego zaczęły masowo zdobić nowoczesne biura.
Inwestorzy docenili fakt, że polskie wzornictwo przemysłowe tamtego trudnego okresu powstawało pomimo ogromnych ograniczeń technologicznych oraz braków surowcowych. Prawdziwym fenomenem, który napędza dzisiaj obroty wiodących domów aukcyjnych, stają się historyczne wazony z PRL oraz szerzej pojęte awangardowe formy szklane. Polska szkoła szkła to rynkowy ewenement na skalę międzynarodową. Rodzimi projektanci tworzyli innowacyjne kształty, odważnie eksperymentując z barwą.

Zarówno kryształy, jak i barwione szkło prasowane, czyli masa formowana pod ciśnieniem w specjalnych matrycach, zyskały ostatecznie status dzieł sztuki. Wyroby z hut w Ząbkowicach, Tarnowcu czy porcelana z Ćmielowa to dziś mocno pożądane aktywa. Posiadanie sygnowanego wazonu stało się w biznesie wyraźnym sygnałem prestiżu oraz doskonałego wyczucia kapitałowych trendów w otoczeniu gospodarczym.
Zobacz też: Przepracował 41 lat na roli. Trudno uwierzyć, ile emerytury wypłaca mu KRUS
Tyle są warte obecnie wazony z PRL. Za niektóre można dostać kilkanaście tys. złotych
Wazony z PRL-u coraz częściej traktowane są jako przykłady ciekawego wzornictwa użytkowego. Przyciągają uwagę nietypowymi formami, mocnymi kolorami, geometrycznymi zdobieniami i ręcznym wykończeniem. Dobrze wpisują się również w modę na styl vintage, dlatego chętnie wykorzystuje się je we współczesnych wnętrzach jako dekoracyjny akcent z historią.
Kolekcjonerzy szczególnie cenią charakterystyczne modele, takie jak radianty, asteroidy czy tzw. pikasiaki. Dużym zainteresowaniem cieszą się także projekty przypisywane znanym twórcom, m.in. Janowi Sylwestrowi Drostowi. Na wartość konkretnego wazonu wpływa przede wszystkim jego stan, rzadkość, pochodzenie, obecność oryginalnej etykiety lub sygnatury oraz atrakcyjność samego projektu. Egzemplarze bez pęknięć, odprysków i śladów napraw są wyceniane znacznie wyżej.
Ceny takich przedmiotów w 2026 roku są bardzo zróżnicowane. Prostsze wazony z okresu PRL-u można znaleźć już za około 100-300 zł. Bardziej rozpoznawalne lub ciekawsze modele osiągają ceny rzędu kilkuset złotych, a w przypadku wyjątkowych projektów kwoty idą w tysiące.

W ofertach internetowych można znaleźć m.in. wazon Josef Hospodka Chribska za 245 zł, śliwkową butlę z kołnierzykiem za 220 zł czy wazon Huta Laura projektu Józefa Górskiego za 112 zł. Znacznie droższe są jednak poszukiwane modele z Huty Ząbkowice. Kultowy Radiant projektu Jana Sylwestra Drosta wystawiany jest za około 2700 zł, a wazon “Asteroid” w kolorze rozalinowym za 3300 zł. Wyjątkowe okazy potrafią kosztować jeszcze więcej wazon z zestawu "Asteroid” z lat 70. XX wieku, również projektu Drosta, pojawia się w ofertach nawet za ponad 16 tys. zł.

To pokazuje, że stare dekoracje z czasów PRL-u mogą mieć dziś znacznie większą wartość, niż mogłoby się wydawać. Przed wyrzuceniem wazonu znalezionego w piwnicy, na strychu czy w mieszkaniu po dziadkach warto więc sprawdzić jego pochodzenie, stan i podobne oferty sprzedaży. Niekiedy przedmiot traktowany przez lata jak zwykła pamiątka może okazać się poszukiwanym elementem kolekcjonerskim.