biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Ta nacja masowo stawia na polskie wybrzeże. Ich język słychać na każdym kroku
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 19.07.2026 18:29

Ta nacja masowo stawia na polskie wybrzeże. Ich język słychać na każdym kroku

Ta nacja masowo stawia na polskie wybrzeże. Ich język słychać na każdym kroku
Fot. Arkadiusz Ziolek/East News

Tradycyjne mapy polskiego turystycznego biznesu nad Bałtykiem przechodzą tektoniczny wrzask, wypierając dotychczasowych liderów. Od lat zachodnia część wybrzeża kojarzyła się głównie z dominacją urlopowiczów z Niemiec, którzy napędzali lokalną gospodarkę. Dzisiaj nadmorskie kurorty przeżywają prawdziwe oblężenie ze strony nowej grupy gości, a ich język słychać w portowych alejach częściej niż kiedykolwiek wcześniej.

Nowa nacja podbija polskie morze

Liczba noclegów wykupionych przez turystów z Czech na polskim wybrzeżu wzrosła w latach 2020-2024 o oszałamiające 1,6 tys. proc. Taki skok dynamiki popytu turystycznego zaskoczył nawet najbardziej doświadczonych analityków rynku.

Najmocniej to zjawisko widać w Kołobrzegu, który stał się absolutnym epicentrum tego czeskiego boomu. Tamtejsza infrastruktura, dotychczas nastawiona głównie na obsługę kuracjuszy zza Odry, musiała przejść błyskawiczną transformację. Czy to oznacza trwały koniec ery niemieckiego dominatora na polskiej plaży?

Ta nacja masowo stawia na polskie wybrzeże. Ich język słychać na każdym kroku
Fot. Arkadiusz Ziolek/East News

Według danych Kołobrzeskiego Instytutu Kultury i Promocji liczba Niemców odwiedzających to miasto spadła o połowę. Lokalne biznesy, od gastronomii po usługi transportowe, zauważają tę roszadę każdego dnia. Sprzedawcy w portach wprost przyznają, że łatwiej porozumieć się z nowymi gośćmi, a brak barier kulturowych pomaga w zawieraniu szybkich transakcji.

Biznes nie znosi próżni, więc tam, gdzie tradycyjny klient zaczyna oglądać każdą złotówkę i negocjować ceny biletów na rejsy, Czesi wchodzą z pełnym portfelem i szerokim uśmiechem. Jak Polscy przedsiębiorcy nad Bałtykiem dostosowują swoje usługi pod potrzeby nowych gości?

Czesi mogą liczyć na gościnność nad Bałtykiem

Każda zmiana struktury klientów wymaga od przedsiębiorców natychmiastowej reakcji w sferze marketingu i oferty produktowej. W Kołobrzegu menu w języku czeskim staje się powoli standardem w szanujących się restauracjach, a właściciele smażalni sprowadzają z południa tamtejsze regionalne piwa, by goście czuli się jak w domu. Co ciekawe, upodobania kulinarne Czechów okazują się bardzo zbliżone do polskich, co ułatwia zarządzanie zaopatrzeniem.

Jednak ich obecność to nie tylko standardowe obiady, ale też coraz poważniejsze projekty biznesowe dla sektora ślubnego i eventowego. Nadbałtyckie plaże stają się scenerią dla międzynarodowych uroczystości, w tym ślubów, organizowanych przez pary z Czech, które potrafią docenić unikalne walory polskiego brzegu bardziej niż kurorty zlokalizowane na innych kontynentach.

- Jest ich tylu, że zaczęliśmy uczyć się podstawowych zwrotów po czesku. Okazuje się, że łatwiej się z nimi dogadać niż z Niemcami. Wydaje się, że Niemcy zbiednieli, bo się targują o cenę biletów. Czesi tego nie robią i są zawsze uśmiechnięci - przyznał Adrian, sprzedawca biletów na statek wycieczkowy "Pirat" w kołobrzeskim porcie, w rozmowie z "Faktem".

Ta nacja masowo stawia na polskie wybrzeże. Ich język słychać na każdym kroku
Fot. Piotr Molecki/East News

Warto zadać sobie pytanie, jak ten napływ wygląda w innych częściach wybrzeża. Tutaj obraz nie jest już tak jednoznaczny, bo opinie przedsiębiorców z Wybrzeża Gdańskiego bywają podzielone. Niektórzy kierowcy lokalnego transportu czy właściciele kwater w Krynicy Morskiej narzekają na oszczędny styl podróżowania części gości, wspominając o jedzeniu własnych kanapek na parkingach.

Pokazuje to, że czeski konsument bywa mocno spolaryzowany pod kątem budżetu. Mimo to, chęć aktywnego wypoczynku, miłość do rowerów i zainteresowanie wydarzeniami kulturalnymi czynią z nich niezwykle atrakcyjną grupę docelową dla nowoczesnej bazy hotelowej. Dlaczego nasi południowi sąsiedzi masowo porzucają ciepły Adriatyk czy Morze Śródziemne na rzecz chłodniejszego Bałtyku?

Zobacz też: Nowy wakacyjny hit nad Bałtykiem. Ta pamiątka podbija nadmorskie kurorty

Dlaczego Czesi wybierają polskie morze?

Koszty wakacji na południu Europy stały się dla wielu barierą nie do przejścia. Dla przykładu, tydzień w Kołobrzegu z pełnym wyżywieniem dla całej rodziny to wydatek rzędu 20 tys. koron, czyli około 3600 zł. W Chorwacji czy we Włoszech analogiczny urlop kosztowałby dwukrotnie więcej.

Drugim kluczowym filarem tego sukcesu jest rewolucja infrastrukturalna. Rozwój sieci dróg ekspresowych i autostrad w Polsce sprawił, że trasę rzędu 700 kilometrów z Czech nad Bałtyk można pokonać autem w zaledwie siedem godzin. Do tego dochodzą bezpośrednie połączenia kolejowe oraz lotnicze, uruchamiane coraz chętniej przez przewoźników w sezonie letnim.

Czesi pytają nie tylko o typowe atrakcje, ale też o wydarzenia kulturalne. Ciekawostką jest to, że im się wydaje, że my ich nie rozumiemy i mówią do nas "polgliszem", czyli mieszanką języka polskiego i angielskiego. Czesi lubią aktywny wypoczynek, rowery i często przywożą je do nas ze sobą - zdradził Michał Borowski z Kołobrzeskiego Instytutu Kultury i Promocji "Faktowi".

Obok dostępności komunikacyjnej ogromne znaczenie mają celowane działania marketingowe oraz wzrost jakości polskiej bazy hotelowej. Czesi zarabiają w koronach i choć ceny w Polsce zbliżyły się do ich rodzimych, to nad Bałtykiem otrzymują znacznie wyższy standard usług, nowoczesną architekturę i bogatą ofertę SPA w tej samej kwocie. To sprawia, że polskie morze przestało być alternatywą, a stało się pierwszym wyborem dla nowej fali europejskich turystów.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: