biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Sklepikarz znalazł lukę. Tak obchodzi zakaz sprzedaży alkoholu nocą w Warszawie
Julia Bogucka
Julia Bogucka 24.03.2026 06:27

Sklepikarz znalazł lukę. Tak obchodzi zakaz sprzedaży alkoholu nocą w Warszawie

Sklepikarz znalazł lukę. Tak obchodzi zakaz sprzedaży alkoholu nocą w Warszawie
Fot. Giselleflissak/Getty Images/CanvaPro

Decyzja stołecznego ratusza o zakazie sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych wywołuje ogromne poruszenie. Od 1 listopada 2025 r. w dzielnicach Śródmieście i Praga-Północ obowiązuje prohibicja, a niebawem, bo już 1 czerwca 2026 r. zakaz zostanie rozszerzony na resztę Warszawy. Przedsiębiorcy załamują ręce i ostrzegają przed powrotem szarej strefy, podczas gdy władze liczą na spadek policyjnych interwencji. Są jednak sklepy, które znalazły sposób na sprzedaż alkoholu pomimo obowiązujących ograniczeń.

  • Hałas, zakłócanie porządku, interwencje służb i kolejki na SORze. Ten problem wciąż funkcjonuje w Polsce
  • Prohibicja po polsku. Kolejne miasta decydują się na ten krok
  • W Warszawie już próbują obejść zakaz. Trzaskowski zabiera głos

Hałas, zakłócanie porządku, interwencje służb i kolejki na SORze. Ten problem wciąż funkcjonuje w Polsce

Problem nadmiernego spożycia napojów wyskokowych w naszym kraju od dekad pozostaje wyzwaniem gospodarczym i społecznym. Z najnowszych danych Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU) wynika, że choć konsumpcja wyhamowała, to wciąż utrzymuje się na niepokojącym poziomie. W minionym roku na jednego mieszkańca przypadało blisko dziewięć litrów czystego alkoholu, co sytuuje nas na poziomie zbliżonym do średniej europejskiej. Choć analitycy dostrzegają rosnący odsetek młodych abstynentów, to statystyki nałogów nadal biją na alarm. Problem ten dotyka bezpośrednio ponad pół miliona dorosłych osób. Z kolei kolejne dwa miliony Polaków pije w sposób ryzykowny, co stanowi ogromne obciążenie dla systemu ochrony zdrowia.

Sklepikarz znalazł lukę. Tak obchodzi zakaz sprzedaży alkoholu nocą w Warszawie
Fot. pixelshot/CanvaPro

Wysokie spożycie mocnych trunków wiąże się z ich powszechną dostępnością. Polska wyróżnia się na tle państw europejskich zagęszczeniem punktów sprzedaży detalicznej. W naszym kraju jeden punkt ze sprzedażą takich napojów przypada na zaledwie trzystu mieszkańców. Dla porównania, w Skandynawii wskaźnik ten jest wyraźnie niższy. Całodobowe monopole, stacje benzynowe i rosnąca liczba dyskontów sprawiają, że trunki są dostępne o każdej porze.

Taki stan rzeczy generuje wysokie koszty dla finansów publicznych. Narodowy Fundusz Zdrowia przeznacza rocznie setki milionów złotych na długotrwałe leczenie chorób wątroby i terapie odwykowe. Dodatkowo pracodawcy tracą znaczne kwoty z powodu nieusprawiedliwionych absencji pracowników oraz ich niższej wydajności. Ponadto łatwy dostęp do napojów procentowych w późnych godzinach nocnych obniża bezpieczeństwo, zmuszając samorządy do poszukiwania radykalnych rozwiązań.

Prohibicja po polsku. Kolejne miasta decydują się na ten krok

W odpowiedzi na narastające problemy z porządkiem publicznym władze miejskie coraz chętniej sięgają po sprawdzone narzędzia prawne. Obecna prohibicja w Polsce nie ma charakteru ogólnokrajowego zakazu wpisanego wprost do nadrzędnej ustawy, lecz przyjmuje formę elastycznych uchwał radnych. Od momentu nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości gminy posiadają prawną możliwość, by samodzielnie zablokować handel w godzinach nocnych

Zazwyczaj wprowadzane są ramy czasowe zakazujące sprzedaży od godziny 22:00 do 6:00 rano. Z tego rozwiązania skorzystały już dziesiątki miast w całym kraju, w tym Kraków, Katowice czy wybrane dzielnice Poznania oraz Warszawy.

Sklepikarz znalazł lukę. Tak obchodzi zakaz sprzedaży alkoholu nocą w Warszawie
Fot. FG Trade/Getty Images/CanvaPro

Zwolennicy tego typu restrykcji argumentują, że zablokowanie nocnego handlu przynosi wymierne i błyskawiczne korzyści społeczne. Oficjalne statystyki policyjne z ośrodków, które zdecydowały się na ograniczenia, pokazują wyraźny spadek interwencji związanych z zakłócaniem ciszy nocnej. Włodarze miast informują o spadku wandalizmu o kilkadziesiąt procent w skali roku. Poprawa bezpieczeństwa wynika między innymi z faktu, że ograniczenie sprzedaży eliminuje zjawisko spontanicznych zakupów uzupełniających.

To właśnie w nocy nietrzeźwe osoby wędrują na pobliską stację paliw po kolejną butelkę, co niejednokrotnie kończy się agresją na ulicy. Mniej nocnych wędrówek w poszukiwaniu alkoholu oznacza znaczne zmniejszenie ryzyka ulicznych awantur. Dzięki temu odciążone zostają nie tylko patrole straży miejskiej, ale również zespoły ratownictwa medycznego. Karetki pogotowia, zamiast zajmować się nietrzeźwym pacjentem z drobnymi urazami, mogą w pełni skupić się na ratowaniu ofiar nagłych wypadków.

Zobacz też: Tak oszukują na ciastkach i wypiekach. Producenci wciskają kit, a ty nadal za to płacisz

W Warszawie już próbują obejść zakaz. Trzaskowski zabiera głos

Sukcesy mniejszych ośrodków ostatecznie zachęciły do działania władze polskiej metropolii. Warszawska rada miasta przegłosowała uchwałę, która rozszerza dotychczasowe ograniczenia na obszar całej aglomeracji. Dla stołecznego rynku detalicznego jest to drastyczna zmiana uderzająca w model biznesowy tysięcy małych punktów. Medialna nocna prohibicja w Warszawie stała się prawdziwym punktem zapalnym.

Choć wprowadzenie nocnej prohibicji miało uporządkować sytuację w centrum Warszawy, szybko okazało się, że część przedsiębiorców zaczęła szukać sposobów na obejście nowych przepisów. Najgłośniejszym przykładem była sprawa sklepu monopolowego przy Nowym Świecie, który formalnie zmieniał swoją działalność po godzinie 22, deklarując funkcjonowanie jako punkt gastronomiczny. W praktyce rozwiązanie klientom wydawane są otwarte butelki oraz plastikowe kubki, a w lokalu ustawiono niewielką liczbę stolików umożliwiających konsumpcję. Jednocześnie wprowadzono znaczące podwyżki cen nocnych oraz ograniczenie płatności wyłącznie do gotówki. 

Tego typu działania mogą sugerować próbę zniechęcenia do dłuższego przebywania w lokalu, przy jednoczesnym zachowaniu formalnej zgodności z przepisami dotyczącymi gastronomii.

W Śródmieściu widzieliśmy jedną próbę obejścia zakazu poprzez formalną zamianę punktu w lokal gastronomiczny. Żeby było jasne: my z cwaniactwem czy próbą omijania przepisów będziemy jasno walczyć. Każda próba kreatywnego omijania przepisów będzie skutkowała wszczęciem procedury natychmiastowego cofnięcia koncesji na sprzedaż alkoholu. Nie będzie żadnej taryfy ulgowej - mówił prezydent Rafał Trzaskowski na sesji rady miasta.

Z perspektywy prawnej sytuacja pozostaje niejednoznaczna. Jak wskazują urzędnicy dzielnicy Śródmieście, przedsiębiorca uzyskał wszystkie wymagane zezwolenia, w tym koncesję na sprzedaż alkoholu w punkcie gastronomicznym, wydaną po przeprowadzeniu pełnego postępowania administracyjnego. Obowiązujące regulacje nie dają organom możliwości odmowy wydania zgody w przypadku spełnienia wszystkich wymogów formalnych. Jednocześnie ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu obejmują wyłącznie handel detaliczny, a nie działalność gastronomiczną, co tworzy lukę umożliwiającą takie praktyki.

Przedstawiciele władz publicznych zapowiadają jednak wzmożoną kontrolę podobnych przypadków, podkreślając, że celem regulacji było ograniczenie dostępności alkoholu w godzinach nocnych, a nie jego formalne "przekwalifikowanie”. Z kolei właściciele lokalu odpierają zarzuty, argumentując, że działają w pełni legalnie i zgodnie z obowiązującymi przepisami, a ewentualne wątpliwości powinny zostać rozstrzygnięte na poziomie legislacyjnym, a nie poprzez działania wymierzone w konkretnych przedsiębiorców.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: