Od tej kwoty zaczyna się już drugi próg podatkowy. Wielu Polaków wciąż nie ma pojęcia
Jesień i zima to dla wielu najlepiej zarabiających Polaków czas przykrej niespodzianki na wyciągu z konta. Choć warunki zatrudnienia pozostają bez zmian, przelew od pracodawcy staje się wyraźnie niższy. Za tym zjawiskiem stoi system progresji podatkowej, który po przekroczeniu określonego limitu dochodów bezlitośnie obcina wypłaty „na rękę”.
- Dlaczego stan portfela maleje pod koniec roku?
- Różnica między przychodem a dochodem
- Od tej kwoty zaczyna się drugi próg podatkowy. Wspólne rozliczanie z małżonkiem może mieć kluczowe znaczenie
Dlaczego stan portfela maleje pod koniec roku?
Polski system fiskalny opiera się na zasadzie sprawiedliwości pionowej, co w praktyce oznacza, że osoby osiągające wyższe apanaże powinny odprowadzać proporcjonalnie większą część swoich zarobków do budżetu państwa. Większość z nas funkcjonuje w ramach pierwszego przedziału skali podatkowej, jednak specjaliści, menedżerowie oraz wysoko wykwalifikowani eksperci często zderzają się z tzw. pułapką sukcesu.
Problem ten nie ujawnia się jednak 1 stycznia, lecz zazwyczaj w okolicach września, października lub listopada. Wynika to z faktu, że progi podatkowe są liczone narastająco od początku roku kalendarzowego. Pracodawca, pełniący funkcję płatnika (podmiotu odpowiedzialnego za obliczenie, pobranie i wpłacenie podatku), ma ustawowy obowiązek monitorowania sumy dochodów pracownika.

Gdy tylko licznik przekroczy ustawową barierę, mechanizm naliczania zaliczek na podatek dochodowy ulega gwałtownej zmianie. Zjawisko to bywa szczególnie bolesne dla osób, które nie zaplanowały domowego budżetu z uwzględnieniem tej sezonowej obniżki dochodów netto. Warto pamiętać, że mniejsza wypłata w grudniu nie jest błędem księgowości ani karą za wydajną pracę, lecz naturalnym skutkiem funkcjonowania progresywnej skali podatkowej (systemu, w którym stawka opodatkowania rośnie wraz z podstawą obliczenia podatku).
Dla wielu podatników moment ten jest sygnałem, że ich roczne zarobki właśnie weszły do elitarnego grona najwyższych dochodów w kraju, co obok prestiżu wiąże się z koniecznością głębszego sięgnięcia do kieszeni.
Różnica między przychodem a dochodem
Zanim przeanalizujemy konkretne kwoty, kluczowe jest zrozumienie terminologii, która bywa myląca nawet dla osób z wieloletnim stażem zawodowym. Aby ustalić, czy grozi nam wejście w drugi przedział, musimy operować pojęciem dochodu, a nie przychodu.
Przychód to w uproszczeniu kwota brutto widniejąca na umowie o pracę przed jakimikolwiek potrąceniami. Z kolei dochód stanowi podstawę opodatkowania i jest wynikiem odejmowania od przychodu kosztów jego uzyskania oraz składek na ubezpieczenia społeczne (emerytalną, rentową oraz chorobową).
To właśnie ta „oczyszczona” wartość decyduje o tym, czy zbliżamy się do granicy wyższego opodatkowania. Dla standardowego pracownika etatowego miesięczny przychód w wysokości 12 000 złotych brutto wcale nie musi oznaczać automatycznego wpadnięcia w drugi próg już w październiku. Należy bowiem uwzględnić, że od tej kwoty odejmuje się składki ZUS w wysokości 13,71 proc. oraz zryczałtowane koszty uzyskania przychodu (zazwyczaj 250 zł miesięcznie).

Dopiero tak wyliczony dochód miesięczny sumujemy w skali roku. Dodatkowo w polskim systemie funkcjonuje kwota wolna od podatku (limit dochodów, do którego podatek wynosi zero), ustalona obecnie na poziomie 30 000 złotych rocznie. Mechanizm ten realizowany jest poprzez kwotę zmniejszającą podatek, która wynosi 3 600 złotych rocznie (300 zł miesięcznie).
Zrozumienie tej arytmetyki pozwala na precyzyjne wyliczenie, kiedy dokładnie nastąpi moment przejścia na wyższą stawkę. To istotne, ponieważ po przekroczeniu limitu, stopa podatkowa nie wzrasta o kilka punktów procentowych, lecz niemal trzykrotnie, co przy wysokich kwotach generuje różnice liczone w tysiącach złotych miesięcznie.
Zobacz też: ZUS przyspiesza waloryzację. Ci seniorzy dostaną wyższe przelewy już w lutym
Od tej kwoty zaczyna się drugi próg podatkowy. Wspólne rozliczanie z małżonkiem może mieć kluczowe znaczenie
Głównym punktem odniesienia dla polskich podatników jest obecnie kwota 120 000 złotych dochodu rocznie. To właśnie ten pułap oddziela stawkę 12 proc. od wysokiej stawy 32 proc. Ważną zasadą jest fakt, że wyższy podatek płacimy wyłącznie od nadwyżki ponad tę kwotę.
Przykładowo, jeżeli pracownik osiągnie w ciągu roku dochód na poziomie 140 000 złotych, to pierwsze 120 000 zostanie opodatkowane stawką 12 proc. (po uwzględnieniu kwoty wolnej), a tylko pozostałe 20 000 złotych zostanie obciążone daniną w wysokości 32 proc.
Całkowity podatek dla takiego progu wylicza się według wzoru: 10 800 złotych (stała kwota za pierwszy próg) plus 32 proc. od nadwyżki ponad 120 000 złotych. Istnieje jednak legalny i bardzo skuteczny sposób na uniknięcie lub zminimalizowanie skutków wejścia w drugi próg podatkowy – jest nim wspólne rozliczenie z małżonkiem.

Ta preferencja pozwala na zsumowanie dochodów obu stron i podzielenie ich przez dwa. Jeżeli jeden z małżonków zarabia znacznie powyżej 120 000 złotych, a drugi pozostaje w pierwszym progu lub nie pracuje w ogóle, wspólny PIT może przynieść oszczędności rzędu kilku, a nawet kilkunastu tysięcy złotych rocznie.
Dzięki temu rozwiązaniu dochody osoby bogatszej są „przesuwane” do niższej stawki drugiego współmałżonka, co w skali roku pozwala na zachowanie prawa do 12-procentowego opodatkowania dla znacznie większej puli środków.
Warto o tym pamiętać przy planowaniu wydatków na przełomie roku, ponieważ zwrot nadpłaconego podatku z tytułu wspólnego rozliczenia otrzymamy dopiero po złożeniu deklaracji rocznej w kolejnym roku kalendarzowym.