Alarmujące zjawisko przetacza się przez Polskę. Najgorsze wyniki od 5 lat
Początek roku przyniósł fatalne wieści dla polskiej gospodarki. Opublikowane wskaźniki pokazują, że pracownicy mają powody do obaw. Redukcje etatów stają się faktem, a silny spadek zatrudnienia i słabszy wzrost płac sugerują zaostrzoną politykę kosztową przedsiębiorstw. Co dokładnie dzieje się na naszym podwórku?
- Charakterystyka polskiego rynku pracy
- Bezrobocie w Polsce zaczęło rosnąć
- To najgorsze wyniki od pięciu lat
Charakterystyka polskiego rynku pracy
Rynek pracy w Polsce, pomimo wcześniejszych wstrząsów, przez ostatnie lata charakteryzował się stosunkowo niskim bezrobociem z perspektywy poszukujących zatrudnienia. Notowaliśmy ciągły spadek bezrobocia oraz naturalny wzrost płac, co w wielu branżach pozwalało mówić o rynku pracownika, choć nie dotyczyło to w jednakowym stopniu całej gospodarki. Dziś obserwujemy wyraźne ochłodzenie tego trendu, wynikające również z czynników sezonowych. Przedsiębiorstwa w Polsce mierzą się ze strukturalną presją kosztową, będącą efektem nałożenia się kilku negatywnych czynników.

Mimo częściowo regulowanych cen energii, rosnące koszty funkcjonowania, niekorzystne obciążenia składkowe oraz podnoszona płaca minimalna sprawiają, że zyskowna dotąd działalność staje się dla wielu sporym wyzwaniem. Polacy boleśnie odczuwają te zmiany, a pracodawcy, szukając oszczędności, zamrażają rekrutacje nowych talentów i notują wyraźne redukcje zatrudnienia.
Prawo pracy chroni oczywiście zatrudnionych, chociażby wymuszając na firmach kosztowne odprawy, jednak w żaden sposób nie hamuje recesyjnego trendu. Skomplikowane procedury zniechęcają biznes, nie ułatwiając reagowania na nagłe wstrząsy. Poszukując oszczędności, zarządy firm sięgają po różne narzędzia, od cięcia premii i nadgodzin, po redukcje etatów.
W efekcie tych zmian rynek pracy staje się coraz bardziej wymagający zarówno dla pracodawców, jak i pracowników. Wiele osób zmuszone jest do większej elastyczności, poszukiwania alternatywnych źródeł dochodu czy zmiany branży. Rosnące koszty życia w połączeniu z niepewnością zatrudnienia wpływają także na wzrost znaczenia umiejętności poszukiwanych w różnych sektorach gospodarki oraz na konieczność ciągłego podnoszenia kwalifikacji.
Bezrobocie w Polsce zaczęło rosnąć
Prawdziwą kondycję dzisiejszego zatrudnienia doskonale odzwierciedla smutny wykres publikowanych danych makroekonomicznych. Spadek popytu na pracowników uderza w segment produkcyjny, a globalnie widać również korektę w sektorze technologicznym, choć brakuje szczegółowych danych o skali tego zjawiska w całym sektorze usług. Firmy podchodzą ostrożniej do tworzenia innowacyjnych stanowisk, wstrzymując rekrutacje i redukując zatrudnienie. Dodatkowym wyzwaniem jest proces wdrażania w Europie dyrektyw wymuszających transparentność kwot widełek płacowych, co stanowi nowy, wymagający element w planowaniu strategicznym zarządów.

Ten wstrzymany impet uderza naturalnie w państwowe tabele urzędów pracy. Powracające bezrobocie w Polsce zmieniło swój historyczny, opadający trend i od ośmiu miesięcy systematycznie rośnie, osiągając poziom około 6 procent. W ostatnich miesiącach zimowych w bazach powiększyły się spisy tysięcy nowo zarejestrowanych rodaków. Wzrost liczby bezrobotnych to dowód widocznego spowolnienia na rynku pracy, jednak eksperci zaznaczają, że nie można tu mówić o dotkliwej recesji czy załamaniu w krajowym zatrudnieniu. Część tego zjawiska da się bowiem wytłumaczyć fluktuacją okresową, na przykład przestojem zimowym w sektorze budowlanym.
Jednocześnie rośnie znaczenie pracy elastycznej, kontraktów krótkoterminowych oraz zatrudnienia w modelu gig economy, co częściowo niweluje skutki tradycyjnego bezrobocia. Coraz więcej firm decyduje się na outsourcing niektórych funkcji lub korzystanie z pracowników zdalnych, co pozwala utrzymać operacyjność przy ograniczonym ryzyku finansowym. W dłuższej perspektywie może to oznaczać trwałą zmianę struktury rynku pracy, w której tradycyjne, stabilne etaty będą coraz częściej uzupełniane przez bardziej elastyczne formy zatrudnienia.
To najgorsze wyniki od pięciu lat
Praktycznym barometrem makroekonomicznym jest każdego miesiąca przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw, czyli w organizacjach liczących powyżej dziewięciu osób. Obserwowany indeks bezwzględnie alarmuje o postępującej rynkowej zadyszce. Opublikowane niedawno państwowe komunikaty GUS natychmiast zmroziły portfele najbardziej optymistycznych akcjonariuszy z rodzimego parkietu. Zsumowane rezultaty całego stycznia ujawniły silne uderzenie w rynek pracy i kondycję przemysłu.
Przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw osiągnęło poziom najniższy od ponad 20 lat, z wyjątkiem roku 2021. W porównaniu z poprzednim miesiącem, grudniem 2025 roku, liczba etatów zmniejszyła się o około 10 tys., natomiast w stosunku do stycznia 2025 roku spadek wyniósł niemal 55 tys. stanowisk. Taki wynik stanowi sygnał wyraźnego ochłodzenia na rynku pracy i nieco kontrastuje z optymistycznym wizerunkiem polskiej gospodarki prezentowanym niedawno podczas uroczystości "Polska. Rok przyspieszenia” na Giełdzie Papierów Wartościowych.
Warto zauważyć, że spadek zatrudnienia w styczniu 2026 roku nie był jedynym wskaźnikiem sygnalizującym wyhamowanie rynku pracy. Również tempo wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw wyraźnie spowolniło. Średnia pensja w styczniu zwiększyła się o 6,1 proc. rok do roku, co jest najniższym wzrostem od czterech lat i znacząco niższym niż w grudniu 2025 roku, kiedy to wzrost wynosił 8,6 proc. Połączenie tych danych sugeruje, że rynek pracy w pierwszym miesiącu 2026 roku znalazł się w fazie wyraźnego spowolnienia, mimo że wciąż pozostaje stosunkowo stabilny.
Eksperci uspokajają, że obecna sytuacja nie powinna budzić obaw o kryzys na rynku pracy. Jako jedną z przyczyn styczniowego spadku zatrudnienia wskazują m.in. niekorzystne warunki pogodowe. Mroźna zima w znacznym stopniu zatrzymała prace w sektorze budownictwa, co przełożyło się zarówno na zwolnienia, jak i ograniczenie przyjmowania nowych pracowników. Zdaniem analityków, spadek zatrudnienia w tym okresie ma więc charakter tymczasowy i nie jest dowodem na pogorszenie kondycji gospodarki w dłuższej perspektywie. Z drugiej strony, sytuacja ta może przyspieszać rozwój sektorów mniej wrażliwych na wahania gospodarcze, takich jak IT, usługi cyfrowe czy logistyka, które nadal odczuwają względny niedobór specjalistów i wciąż funkcjonują w modelu rynku pracownika.