biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Szef Ryanaira ostrzega, w wakacje możliwe odwołania lotów. To nie jest jedyny problem
Patryk Wołosz
Patryk Wołosz 03.04.2026 09:15

Szef Ryanaira ostrzega, w wakacje możliwe odwołania lotów. To nie jest jedyny problem

Szef Ryanaira ostrzega, w wakacje możliwe odwołania lotów. To nie jest jedyny problem
Fot. URBANANDSPORT/Nur Photo/East News

Planowanie tegorocznego urlopu może okazać się trudniejsze, niż wskazywałyby na to optymistyczne oferty biur podróży. Choć polskie lotniska wciąż tętnią życiem, nad sektorem lotniczym gromadzą się ciemne chmury, które nie mają nic wspólnego z pogodą. Kluczowym graczem w tej układance staje się logistyka dostaw paliwa lotniczego, która w obliczu napiętej sytuacji geopolitycznej zaczyna przypominać stąpanie po cienkim ludzie. Stabilność, do której przywykli pasażerowie, może zostać wystawiona na najcięższą próbę od lat, a sygnały płynące z największych linii lotniczych nie pozostawiają złudzeń: czas spokoju na niebie powoli dobiega końca.

  • Rynek lotniczy to logistyczna układanka
  • Czerwiec pod znakiem zapytania
  • Strategia przetrwania i konsekwencje dla turystów

Rynek lotniczy to logistyczna układanka

Rynek lotniczy to system naczyń połączonych, w którym najmniejsze drgania na jednym krańcu globu wywołują potężne wstrząsy na drugim. Obecnie uwaga wszystkich analityków sektora transportowego skupiona jest na Bliskim Wschodzie, a konkretnie na Cieśninie Ormuz (kluczowy szlak wodny łączący Zatokę Perską z Morzem Arabskim). To właśnie tamtędy przepływa ogromna część światowych zasobów energetycznych, w tym paliwo lotnicze (nafta lotnicza typu Jet A-1), bez którego nowoczesna flota nie jest w stanie funkcjonować. Każde zakłócenie w tym regionie uderza bezpośrednio w europejskie porty lotnicze, które w ogromnym stopniu polegają na imporcie gotowego paliwa.

Zatoka Perska odpowiada za około 25–30% europejskiego zapotrzebowania na paliwo lotnicze. Skala tego uzależnienia sprawia, że jakiekolwiek problemy z ruchem tankowców natychmiast przekładają się na dostępność surowca w takich hubach jak Frankfurt, Londyn czy Paryż. Eksperci wskazują, że logistyka dostaw morskich jest obecnie najbardziej wrażliwym punktem strategii paliwowej Unii Europejskiej. Jeśli tankowce będą zmuszone do omijania zapalnych punktów i wybierania dłuższych tras wokół Afryki, czas dostawy wydłuży się o kilkanaście dni, co przy niskich zapasach magazynowych na lotniskach może doprowadzić do paraliżu operacyjnego.

Sytuacja nie dotyczy wyłącznie starego kontynentu, choć to tutaj obawy są najgłośniejsze. Problemy z dostępnością paliwa stają się wyzwaniem o charakterze globalnym, co potwierdzają ruchy przewoźników z innych części świata. Azjatyckie lotniska, będące bliżej epicentrum wydarzeń, już teraz wprowadzają mechanizmy obronne, ograniczając przyjmowanie dodatkowych rejsów czarterowych i nadprogramowych połączeń. To sygnał ostrzegawczy dla reszty świata – kiedy brakuje paliwa, w pierwszej kolejności anulowane są loty, które nie mają statusu priorytetowych lub generują niższą marżę dla linii lotniczych.

Czerwiec pod znakiem zapytania

Największe obawy budzi kalendarz. Branża lotnicza operuje w cyklach planistycznych, a obecne prognozy wskazują na bardzo konkretną datę graniczną. 

Ceny paliwa szybują w górę, a dostawcy ostrzegają, że obecna stabilność może utrzymać się jedynie do końca maja. Co potem? Tego nikt nie jest w stanie przewidzieć – ostrzega cytowany przez Reuters Michael O'Leary, szef Ryanaira. 

Jego zdaniem, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie nie wygaśnie do końca kwietnia, już na początku czerwca europejski rynek zderzy się z realnym niedoborem nafty w bakach. To scenariusz, w którym popyt na podróże w szczycie sezonu urlopowego drastycznie przerośnie techniczne możliwości ich obsłużenia.

Szef Ryanaira ostrzega, w wakacje możliwe odwołania lotów. To nie jest jedyny problem
fot. Shutterstock

W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele tradycyjnych przewoźników, którzy zazwyczaj starają się tonować nastroje. Carsten Spohr, prezes Lufthansy, zauważa, że mechanizm domina już ruszył. 

Jeśli dojdzie do niedoborów na rynku paliwowym, najpierw odczują je właśnie lotniska poza Europą. Już teraz niektóre porty lotnicze w Azji przestają przyjmować dodatkowe loty ze względu na ograniczoną dostępność paliwa – wskazuje wg. Reuters Spohr. 

To pokazuje, że Europa znajduje się w fazie ciszy przed burzą, korzystając jeszcze z zapasów zgromadzonych w poprzednich miesiącach, które jednak topnieją w oczach wraz z każdym startującym Airbusem czy Boeingiem.

Analitycy rynkowi podkreślają, że niepewność jest obecnie największym wrogiem stabilnych cen. Choć przewiduje się, że ewentualny wzrost cen biletów w skali roku może wynieść około 3–4%, to w przypadku wystąpienia fizycznych braków paliwa, mechanizmy rynkowe mogą zareagować znacznie gwałtowniej. Linie lotnicze takie jak SAS, Vietnam Airlines czy United Airlines już teraz dokonują rewizji swoich siatek połączeń, tnąc trasy, które w nowej rzeczywistości cenowej stają się zwyczajnie nierentowne. To proces „czyszczenia” rynku z mniej efektywnych operacji, który ma pozwolić na przetrwanie najtrudniejszego okresu letniego.

Strategia przetrwania i konsekwencje dla turystów

Dla przeciętnego pasażera powyższe analizy przekładają się na dwa ryzyka: finansowe i operacyjne. Finansowe objawi się prawdopodobnie w formie dopłat paliwowych lub po prostu wyższych stawek w systemach rezerwacyjnych. Ryzyko operacyjne jest jednak znacznie poważniejsze i trudniejsze do przewidzenia. 

Jeśli sytuacja się nie uspokoi, linie lotnicze, w tym Ryanair, będą zmuszone do ograniczenia liczby lotów lub nawet odwoływania połączeń – przyznaje bez ogródek Michael O'Leary. 

Oznacza to, że tysiące osób, które już teraz zarezerwowały swoje wakacyjne wyjazdy, mogą w czerwcu otrzymać powiadomienie o zmianie terminu lub anulowaniu rejsu.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: