Niepokojące, co stanie się z cenami truskawek. Tak źle nie było od ponad 40 lat
Początek maja to tradycyjnie czas, w którym oczy polskich konsumentów zwracają się ku stoiskom z owocami w poszukiwaniu pierwszych krajowych plonów. Po serii niekorzystnych zjawisk pogodowych, które przetoczyły się przez Polskę w ostatnich miesiącach, producenci nie mają złudzeń – walka o każdą łubiankę będzie niezwykle trudna, a finalna cena przy kasie może zszokować nawet największych miłośników sezonowych przysmaków.
Zima bez śniegu stała się wyrokiem dla producentów truskawek
Sytuacja na polskim rynku owoców miękkich jest obecnie pochodną fatalnego splotu okoliczności klimatycznych, które zaczęły się jeszcze w grudniu. Tegoroczna zima, choć mogła wydawać się łagodna dla mieszkańców miast, okazała się zabójcza dla upraw gruntowych ze względu na zjawisko wymarzania.
Jak przyznaje pani Iwona z rodzinnego gospodarstwa w Balinie pod Inowrocławiem, tak trudnych warunków nie pamiętają najstarsi plantatorzy. Brak śniegu, który naturalnie izoluje rośliny przed mrozem, sprawił, że krzaki były bezpośrednio wystawione na uderzenia mroźnego powietrza.
Odkąd moja mama sięga pamięcią, a truskawki w naszym gospodarstwie są już 42 lata, takiej zimy jeszcze nie było. Bardzo mroźna i bez śniegu – opowiada Pani Iwona w rozmowie z portalem inowroclaw.naszemiasto.pl.

W gospodarstwie w Balinie, mimo stosowania profesjonalnych osłon z agrowłókniny, straty po samej zimie są drastyczne. Jedna z uprawianych odmian ucierpiała w około 60 proc., podczas gdy na pozostałych polach ubytek szacuje się na poziomie 30 proc. To potężny cios dla rentowności gospodarstwa, zwłaszcza że wegetacja od samego początku jest mocno opóźniona przez chłodną wiosnę.
Rośliny mają obecnie o połowę mniej liści niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, co drastycznie ogranicza ich zdolność do fotosyntezy i budowania masy owoców. Czy rolnicy zdołają uratować resztę zbiorów przed kaprysami aury?
Kwietniowy mróz odebrał nadzieje na rekordowe zbiory
Czarny scenariusz pogłębił się pod koniec kwietnia, kiedy w wielu regionach Polski, w tym na Kujawach, wystąpiły silne przymrozki radiacyjne. W Balinie temperatura przy gruncie spadła do -6°C, co dla kwitnących już krzewów truskawek oznaczało wyrok śmierci. Cała pierwsza fala kwiatów, z których zazwyczaj wyrastają największe i najbardziej atrakcyjne wizualnie owoce, po prostu zmarzła.
Oznacza to, że w nadchodzącym sezonie nie powinniśmy nastawiać się na rekordowej wielkości truskawki - owoce będą drobniejsze, a ich podaż znacznie ograniczona przez brak zawiązków z pierwszego kwitnienia.

Do problemów temperaturowych dochodzi również chroniczny brak opadów, który w regionie inowrocławskim jest szczególnie dotkliwy. Pierwszy deszcz od ponad dwóch miesięcy spadł dopiero kilka dni temu, co w przypadku braku profesjonalnych systemów nawadniających oznaczałoby całkowitą klęskę.
Nawet gospodarstwa posiadające odpowiednią infrastrukturę muszą liczyć się z gigantycznymi kosztami energii potrzebnej do pompowania wody. Co więcej, rolnicy z niepokojem patrzą w kalendarz – jeśli czerwiec okaże się upalny, resztki owoców mogą ulec poparzeniom słonecznym, co ostatecznie przypieczętuje ten tragiczny rok.
Problemy na rynku truskawek - ile będą kosztować owoce w 2026 roku?
Z perspektywy ekonomicznej rynek truskawki czeka w tym roku ogromna zmienność, którą napędzać będzie niska podaż przy stabilnym popycie. Pani Iwona z Balina przewiduje, że pierwsze partie towaru, które powinny pojawić się w sprzedaży pod koniec pierwszego tygodnia czerwca, mogą być oferowane w cenach zbliżonych do ubiegłorocznych.
Myślę, że na początku sezonu cena będzie podobna do zeszłorocznej, a po około tygodniu, maksymalnie dwóch, zdecydowanie wzrośnie, gdy już będzie wiadomo, jak mało towaru jest na rynku – ocenia Pani Iwona w rozmowie z portalem inowroclaw.naszemiasto.pl.
Wtedy sezon startował z pułapu około 18 zł za kilogram, by po kilku dniach spaść do 14 zł. Jednak w tym roku mechanizm rynkowy zadziała inaczej – gdy tylko handel zorientuje się, jak mało towaru zjechało z pól, nastąpi rajd cenowy w górę.
W ubiegłym sezonie po dwóch tygodniach cena wynosiła około 16 zł, a późne odmiany lipcowe wracały do poziomu 18 zł. W roku 2024 te poziomy mogą zostać przekroczone już w połowie czerwca.
Sezon w gospodarstwie w Balinie potrwa prawdopodobnie do 20 lipca, dzięki zróżnicowaniu odmian na wczesne i późne, jednak mniejsza ilość owoców na krzakach sprawi, że jednostkowy koszt zbioru będzie znacznie wyższy. Wiele wskazuje na to, że tak źle nie było od 40 lat, a truskawka w tym roku stanie się towarem luksusowym, a czas na tanie robienie przetworów może w ogóle nie nadejść.