Oferują stabilne zatrudnienie i nawet 12 400 zł brutto. Chętnych od lat brakuje
Na rynku pracy trwa walka o pracownika, ale są miejsca, które kandydaci omijają szerokim łukiem. Choć oferują stabilne zatrudnienie, państwowy etat i wynagrodzenia sięgające nawet 12 400 zł brutto, liczba chętnych pozostaje zaskakująco niska. Problem narasta od lat i dziś zaczyna być realnym wyzwaniem dla całego systemu.
- Rynek pracownika zmienia zasady gry. Nie każdy chce pracować "za wszelką cenę”
- Praca za murem to zupełnie inna rzeczywistość
- Wysokie pensje to za mało. System potrzebuje specjalistów
Rynek pracownika zmienia zasady gry. Nie każdy chce pracować "za wszelką cenę”
Polska gospodarka znajduje się w momencie, w którym to pracownicy mają coraz większy wpływ na warunki zatrudnienia. Niskie bezrobocie i duże zapotrzebowanie na specjalistów sprawiają, że kandydaci mogą przebierać w ofertach. Coraz częściej decyzja o pracy nie opiera się wyłącznie na wysokości wynagrodzenia. Liczy się komfort, elastyczność i możliwość zachowania równowagi między życiem zawodowym a prywatnym.

W praktyce oznacza to, że wiele tradycyjnych ścieżek kariery zaczyna przegrywać z nowymi modelami pracy. Home office, elastyczne godziny i nowoczesne środowisko biurowe skutecznie konkurują z zawodami wymagającymi większego zaangażowania fizycznego i psychicznego. Kandydaci coraz częściej wybierają stabilność i przewidywalność codzienności, zamiast wyzwań wiążących się z wysokim poziomem stresu.
Najbardziej widać to w służbach mundurowych. Praca w strukturach o sztywnej hierarchii, jasno określonych zasadach i ograniczonej swobodzie nie jest już oczywistym wyborem dla młodego pokolenia. Dla wielu osób sama perspektywa funkcjonowania w takim systemie jest wystarczającym powodem, by zrezygnować, nawet jeśli wynagrodzenie jest wyższe niż w innych sektorach.
Praca za murem to zupełnie inna rzeczywistość
Codzienność w zakładzie karnym znacząco odbiega od standardowego etatu. To środowisko zamknięte, w którym każdy dzień podporządkowany jest procedurom bezpieczeństwa i ścisłej organizacji pracy. Funkcjonowanie w takim miejscu wymaga nie tylko dyscypliny, ale też ciągłej gotowości na sytuacje nieprzewidywalne.

Praca odbywa się w bezpośrednim kontakcie z osobami skazanymi, co wiąże się ze stałym napięciem i koniecznością zachowania czujności. Nawet rutynowe obowiązki mogą w każdej chwili przybrać nieoczekiwany obrót. To środowisko, w którym margines błędu jest bardzo mały, a konsekwencje pomyłek mogą być poważne. Dużym obciążeniem jest również aspekt psychiczny. Praca w izolacji, ograniczony kontakt ze światem zewnętrznym i konieczność funkcjonowania w zamkniętej przestrzeni przez wiele godzin dziennie to warunki, które nie każdemu odpowiadają. W trakcie służby pracownicy nie mają dostępu do telefonów, a kontakt z bliskimi jest ograniczony do minimum.
W świecie, w którym większość ludzi funkcjonuje w stałej łączności cyfrowej, takie odcięcie bywa trudne do zaakceptowania. Do tego dochodzi kwestia bezpieczeństwa, choć systemy są stale modernizowane, czynnik ludzki pozostaje nieprzewidywalny. To wszystko sprawia, że liczba osób gotowych podjąć taką pracę jest ograniczona już na starcie.
Zobacz też: Kultowa marka znika z rynku. Ponad 1000 osób straci pracę
Wysokie pensje to za mało. System potrzebuje specjalistów
Aby uzupełnić braki kadrowe, system penitencjarny coraz częściej sięga po argument finansowy. Wbrew powszechnym wyobrażeniom nie chodzi wyłącznie o stanowiska strażników. Największe deficyty dotyczą specjalistów, lekarzy, psychiatrów, psychologów, pielęgniarek czy stomatologów.
To właśnie dla tych grup przygotowywane są najbardziej konkurencyjne oferty. Wynagrodzenia mogą sięgać nawet kilkunastu tysięcy złotych brutto miesięcznie, co na tle wielu innych sektorów wygląda bardzo atrakcyjnie. W teorii ma to rekompensować trudne warunki pracy i specyfikę środowiska.
W obszarze medycznym poszukiwani są m.in. lekarze stomatolodzy (np. w Zakładzie Karnym w Garbalinie), pielęgniarki, ratownicy medyczni oraz psycholodzy. Kandydaci muszą spełniać podstawowe wymagania formalne (pełnia praw publicznych, brak karalności, odpowiednie wykształcenie, zdolność fizyczna i psychiczna), a także dawać rękojmię zachowania tajemnicy. Wynagrodzenia są stosunkowo wysokie, np. dla stomatologa to wspomniane powyżej ok. 12 400 zł brutto przy pełnym etacie.
Równolegle trwa nabór na stanowiska mundurowe, takie jak strażnik. Oferowane są stabilne zarobki (ok. 5-5,5 tys. zł netto na start), możliwość awansu, wcześniejsza emerytura (po 25 latach służby) oraz liczne benefity: długi urlop, dodatki finansowe, dofinansowanie wypoczynku czy świadczenia mieszkaniowe.
W praktyce jednak pieniądze nie rozwiązują wszystkich problemów. Kandydaci muszą spełnić rygorystyczne wymagania, w tym posiadać odpowiednie kwalifikacje, przejść szczegółowe testy psychologiczne i wykazać się nieskazitelną przeszłością. Sam proces rekrutacji jest wymagający i czasochłonny, co dodatkowo zawęża grono potencjalnych pracowników. Nawet po zatrudnieniu rzeczywistość szybko weryfikuje oczekiwania. Wysoka rotacja pokazuje, że nie każdy jest w stanie długotrwale funkcjonować w takim środowisku. Obciążenie psychiczne, izolacja i specyfika pracy sprawiają, że część osób rezygnuje mimo atrakcyjnych zarobków.
Dlatego coraz częściej pojawia się wniosek, że same podwyżki to za mało. Bez realnej poprawy warunków pracy i rozbudowy systemu wsparcia psychologicznego trudno będzie zatrzymać specjalistów na dłużej. A bez nich cały system może w przyszłości zmagać się z jeszcze większymi problemami kadrowymi.